Bankowość i Finanse | Gospodarka | W gospodarce tuż po wakacjach lepiej nie będzie

BANK 2022/08

Najbardziej komfortową sytuacją jest względna równowaga. Czyli niskie – ale jednak – bezrobocie oraz niska – ale jednak – inflacja. Dziś problem polega na tym, że inflacja generowana jest głównie czynnikami zewnętrznymi, a nieporadna polityka makroekonomiczna władz centralnych ma ograniczoną skuteczność. Pod tym względem mniej szkód w sensie długotrwałym wyrządzi obrona rynku pracy aniżeli duszenie inflacji – podkreśla dr Jakub Kwaśny z Katedry Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, członek krakowskiego oddziału PTE i dyrektor Krakowskiej Szkoły Biznesu UEK, w rozmowie z Bohdanem Szafrańskim.

Fot. Piotr Malec/UEK

Najbardziej komfortową sytuacją jest względna równowaga. Czyli niskie – ale jednak – bezrobocie oraz niska – ale jednak – inflacja. Dziś problem polega na tym, że inflacja generowana jest głównie czynnikami zewnętrznymi, a nieporadna polityka makroekonomiczna władz centralnych ma ograniczoną skuteczność. Pod tym względem mniej szkód w sensie długotrwałym wyrządzi obrona rynku pracy aniżeli duszenie inflacji – podkreśla dr Jakub Kwaśny z Katedry Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, członek krakowskiego oddziału PTE i dyrektor Krakowskiej Szkoły Biznesu UEK, w rozmowie z Bohdanem Szafrańskim.

Jakie czynniki i zagrożenia dla naszej gospodarki i sektora finansowego są dziś warte uwagi i dlaczego?

– Największym zagrożeniem jest chaos informacyjny w kontekście prowadzonej polityki makroekonomicznej. Z jednej strony mamy Narodowy Bank Polski i Radę Polityki Pieniężnej, które prowadzą stosunkowo restrykcyjną politykę monetarną, a z drugiej mamy do czynienia z działaniami rządu, które przeczą tej polityce, doprowadzając do zwiększania ilości pieniądza na rynku. Ów chaos potęguje również natłok informacji, jakie płyną ze strony banku centralnego co do prognoz, powodując spadek zaufania do jego projekcji inflacyjnych. Mówiąc wprost, każda konferencja NBP to kolejne zapowiedzi, które później weryfikowane są negatywnie.

Kolejnym zagrożeniem jest wyhamowanie tempa wzrostu gospodarki oraz inwestycji prywatnych, co może skutkować wzrostem bezrobocia. Wysokie stopy procentowe nie sprzyjają wzrostowi, jak również podejmowaniu ryzyka inwestycyjnego przez przedsiębiorców. Sporym zagrożeniem może być również odpływ inwestycji bezpośrednich z krajów o wysokiej inflacji. Są też jednak i pozytywne elementy. Poprzez wysokie ceny zagranicznych walut nasi eksporterzy zarobią więcej, oczywiście głównie ci, którzy w swej produkcji nie są mocno uzależnieni od produktów importowanych lub surowców energetycznych. Choć w ich przypadku wyższe wpływy ze sprzedaży towarów i usług w pewnym sensie zamortyzują wyższe koszty. Spodziewam się, że dla naszego bilansu handlowego w 2022 r. będzie miało to bardzo istotne – pozytywne – znaczenie.

Czy w takim razie nie byłoby lepiej, gdybyśmy byli w strefie euro?

– Zdecydowanie tak. Niestety dobry moment na wejście do strefy euro już przegapiliśmy. Był taki czas, gdzie spełnialiśmy prawie wszystkie kryteria, tzw. konwergencji. Wystarczyła tylko polityczna deklaracja i wejście do ESW, czyli tzw. węża walutowego. Obecnie choćby ze względu na poziom inflacji oraz stopy procentowe nie ma na to szans. Widać wyraźnie, że te stabilne gospodarki strefy euro, a do nich powinniśmy równać, mają dziś inflację jednocyfrową. Inaczej jest w krajach bałtyckich, ale to zupełnie inna specyfika gospodarki, inna struktura handlu, inne problemy, inne uzależnienie od dostaw surowców. Z pewnością ponieślibyśmy wtedy pewien koszt, być może część podwyżek cen mielibyśmy już za sobą. Niemniej jednak dzisiejsza sytuacja na rynku energii dotknęłaby nas w mniejszym stopniu, bo kontrakty zwieralibyśmy już w euro i deprecjacja złotówki tak bardzo by już nie bolała. Z drugiej strony pozbawilibyśmy się wszystkich pozytywnych efektów „słabego” złotego. Na razie nie ma o czym rozmawiać, nie ma ani woli politycznej – rząd wręcz walczy z pozytywnymi elementami integracji europejskiej – nie ma także ku temu szans formalnych. Niemniej jednak komunikat, że oto rząd poważnie rozważa wejście do strefy euro, mógłby być pozytywnym sygnałem dla rynku. Wymagałoby to jednak zmiany podejścia do polityki makroekonomicznej, zrównoważenia budżetu, ograniczania wydatków, wreszcie poważnego podejścia do systemu podatkowego.

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: