Bankowość i Finanse | Gospodarka | Wobec nowej równowagi – transatlantycki format z COVIDEM-19 w tle

BANK 2020/09

Rzadko które relacje międzynarodowe budzą współcześnie tak wiele rozczarowań i nadziei jednocześnie jak stosunki transatlantyckie. Stan permanentnej niepewności co do wektora zmian we wzajemnych kontaktach Ameryka-Europa, trwający z górą ostatnie osiemdziesiąt lat, jest o tyle zastanawiający, że w potocznym odbiorze relacje te należą do dość stabilnych i zasadniczo przyjaznych. Obaj aktorzy wykreowali wszak główną wspólnotę bezpieczeństwa w systemie międzynarodowym zaledwie na podstawie dwóch głównych dokumentów, którymi są Traktat Północnoatlantycki (NATO, 1949) oraz Deklaracja Transatlantycka (TAD, 1990).

Rzadko które relacje międzynarodowe budzą współcześnie tak wiele rozczarowań i nadziei jednocześnie jak stosunki transatlantyckie. Stan permanentnej niepewności co do wektora zmian we wzajemnych kontaktach Ameryka-Europa, trwający z górą ostatnie osiemdziesiąt lat, jest o tyle zastanawiający, że w potocznym odbiorze relacje te należą do dość stabilnych i zasadniczo przyjaznych. Obaj aktorzy wykreowali wszak główną wspólnotę bezpieczeństwa w systemie międzynarodowym zaledwie na podstawie dwóch głównych dokumentów, którymi są Traktat Północnoatlantycki (NATO, 1949) oraz Deklaracja Transatlantycka (TAD, 1990).

Tymczasem, jak pisał w początkach lat 80. XX w. Josef Joffe, relacje UE–USA, które – zdawałoby się – powinny być przykładem silnego partnerstwa, przez lata ograniczają się do formuły „nieustannego kryzysu”. Do problemów na linii Ameryka–Europa zalicza się, obok sporów dotyczących finansowania NATO, szereg niezrealizowanych wspólnych handlowych inicjatyw czy takie elementy destabilizacji jak przewartościowania na świecie z nową rolą Chin włącznie.

Konflikt i synergia

Źródłem transatlantyckiej dysharmonii jest zarówno współzawodnictwo UE i USA o pozycję w systemie międzynarodowym, jak i zróżnicowane podejście do paradygmatu funkcjonowania w tym systemie. Kontrowersje zaznaczyły się szczególnie wyraźnie w odniesieniu do spraw handlu w początkach lat 80. XX w. O ile USA zaczęły realizować budowę swojej potęgi politycznej i ekonomicznej za pomocą preferencyjnych układów dwustronnych i regionalnych, to zasadniczym celem polityki handlowej EWG–UE stała się promocja handlu regionalnego w ramach działań wielostronnych oraz procesu WTO.

Początek XXI w. przyniósł zmianę nastawienia UE do dwustronnych umów handlowych (KE 2006) oraz nowe próby poprawy stosunków UE–USA poprzez podjęcie negocjacji TTIP w połowie lipca 2013 r. Rozmowy zostały zawieszone na wiosnę 2017 r. w atmosferze wzajemnych oskarżeń o brak ustępstw w rokowaniach, zaś nowa polityka celna USA, najpierw wobec Chin, ale także wobec UE, stała się kolejnym źródłem kontrowersji we wspólnocie transatlantyckiej.

Pomimo problemów wspólna pozycja USA i UE jako partnerów formujących główny blok gospodarczy, generujący w 2019 r. ok. 44,7 % światowego PKB, jest ugruntowana. W 2018 r. ich wspólnie liczony eksport stanowił ok. 27% eksportu światowego, zaś import – ok 32% importu światowego. W 2019 r. amerykański eksport towarów do UE wzrósł o ok. 5,9% w porównaniu do 2018 r. i był trzykrotnie wyższy od eksportu USA do Chin (107 mld USD w 2019 r.). I na odwrót, Stany Zjednoczone pozostają dla Unii najważniejszym partnerem handlowym, mimo okresowego spadku eksportu za Atlantyk w 2018 r. (por. wykres 1.).

Również dynamika przepływów bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) jest zasadniczo korzystna dla obu partnerów. Wzajemne BIZ bowiem stanowią ok. 63% całkowitego światowego wolumenu napływu tych inwestycji oraz 58% całkowitej wartości zasobów światowych (Hamilton, Quinlan, 2020). Przedsięwzięcia z lat 2017–2018 w tym obszarze trzeba jednak zaliczyć do mało udanych z powodu amerykańskich uregulowań celno-podatkowych, które weszły w życie w latach 2017–2018. W efekcie w tym okresie odnotowano spadek napływu amerykańskich BIZ do UE o ok. 70%. Obok mniejszego zaangażowania BIZ na rynku europejskim, odnotowano również spadek wartości europejskich BIZ w USA w tych samych latach (por. wykres 2.).

Wstępne dane za 2019 r. informują o zatrzymaniu tego negatywnego dla obu gospodarek procesu (Eurostat, USA BEA 2020). Niemniej, choć dynamika transatlantyckiej wymiany w obszarze handlu oraz inwestycji wydaje się pozytywna, to nowe podejście USA do polityki handlowej, zwłaszcza do polityki celnej, utrudniło wzajemne relacje z UE w różny sposób. Najpierw USA w okresie kwiecień 2018–grudzień 2019 podniosły cła na towary z Chin (z ok. 3,8% do ok. 20,3% – Chad P. Bown, 02.2020), co pośrednio zintensyfikowało wymianę handlową Chiny–UE. USA w reakcji na polityką handlową Unii zarzuciły jej brak lojalności w handlowych relacjach transatlantyckich.

Sytuacja odwróciła się po zawarciu 15 stycznia br. porozumienia handlowego USA–Chiny. Wprawdzie kończy ono wzajemną wojnę handlową poprzez – m.in. – obniżkę taryf na część towarów z Chin oraz ich zobowiązanie do importu z USA na kwotę 200 mld USD. Przyczynia się jednak do redukcji popytu chińskiego na towary europejskie, głównie z Niemiec i Francji. Porozumienie USA–Chiny łamie zatem klauzulę największego uprzywilejowania (KNU), zobowiązującą członków WTO do równego traktowania. Innym efektem porozumienia są obowiązujące do połowy 2021 r. ograniczenia wprowadzone przez USA na zakup technologii 5G z Chin. Współpraca Unii z Chinami w tym obszarze rodzi zatem silne napięcia na linii UE–USA. Stosunki te komplikują dodatkowo rozpoczęte wiosną 2020 r. negocjacje Zjednoczonego Królestwa (UK) w sprawie zawarcia, niezależnie od UE, umowy handlowej z USA z myślą o realizacji koncepcji globalnej potęgi UK (Global Britain). Umowa, zmierzając do wzmocnienia pozycji UK jako ważnego partnera USA, może mieć niekorzystny wpływ na geopolityczną i geostrategiczną pozycję UE (M. Dunin-Wąsowicz, 08.2020).

Obietnica COVID-19

Spory USA–UE o model współczesnej współpracy handlowej weszły z początkiem marca br. w nową fazę w zderzeniu z realiami pandemii COVID-19 ogłoszonej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Jej rezultatem są spadki PKB USA i UE znacznie wyższe niż w okresie kryzysu 2008+ (por. tabela 1.).

Cel wyjścia z kryzysu sprawia, że po obu stronach Atlantyku pojawiły się inicjatywy rekonstrukcji współpracy, choć przy akompaniamencie oskarżeń o brak faktycznego zaangażowania w ten dialog. Wzmocnienie współpracy transatlantyckiej może jednak odblokować wymianę UE–USA oraz ograniczyć wielkość i okres spodziewanej recesji w obu gospodarkach. Do ważnych inicjatyw transatlantyckich warto zaliczyć propozycję USA zainicjowania mechanizmu współpracy pod tytułem Dialog USA–UE w sprawie Chin i zagrożeń związanych z ich polityką wobec Zachodu. Jednym z elementów rozmów jest uzgodnienie sposobów ograniczenia zależności USA i UE od chińskich medycznych łańcuchów dostaw. W rozmowach dwustronnych pojawia się także koncepcja zawarcia tzw. małej umowy handlowej USA–UE, dotyczącej współpracy regulacyjnej w odniesieniu do produkcji lekarstw oraz urządzeń medycznych. Rozważa się też powrót (kolejny) do dyskusji nad reformą WTO. W lipcu br. zainicjowano natomiast rozmowy dotyczące ewentualnego zablokowania budowy Nord Stream-2 oraz alokacji wojsk NATO z Niemiec do Polski (M. Pompeo, 05.2020). Ta ostatnia kwestia jest przesłanką do pogłębienia debaty na temat wzmocnienia bezpieczeństwa wojskowego UE. W sierpniu br. USA i UE poinformowały o zawarciu porozumienia – pierwszego od 20 lat – o obniżce wzajemnych ceł na szereg towarów we wzajemnym handlu.

Współczesne stosunki transatlantyckie od dawna zalicza się do „trudnych”. Cel wyjścia z kryzysu COVID-19 sprawia, że po obu stronach Atlantyku pojawiły się inicjatywy rekonstrukcji współpracy. Są to m.in. propozycje USA wdrożenia Dialogu USA–UE w sprawie Chin i ich polityki wobec Zachodu czy zawarcia „małej” umowy handlowej dotyczącej regulacji produkcji lekarstw oraz urządzeń medycznych.

Oczekiwane wzajemne uzgodnienia w omawianych kwestiach mogą wzmocnić efekt zaangażowania rządów w działania interwencjonistyczne – niezależnie od podjęcia prac nad ściśle medycznymi aspektami kryzysu – przyczyniające się do ograniczenia pandemii. Przy czym, o ile podczas recesji 2008+ pomoc publiczna była kierowana do sektora finansowego, o tyle obecny kryzys medyczny wymaga od państw przekazywania pomocy osobom fizycznym oraz przedsiębiorstwom z różnych dziedzin gospodarki, określanych dzisiaj wspólną nazwą przemysłów kontaktów międzyludzkich (human contact industries, HCI). W przypadku USA wielkość pomocy rządowej przekazanej w okresie luty–marzec br. szacuje się na ok. 12,1% PKB. UE kieruje swoją pomoc do HCI dwoma kanałami: narodowym i unijnym. Wśród państw Unii najwyższą pomoc przekazały Niemcy (33% PKB), Francja (12,6% PKB), a także UK (12,5%) (McKinsey, 2020). W latach 2021–2027 pomoc unijna wyniesie 750 mld euro.

Co zbliża

Jak widać, są powody, by współczesne stosunki transatlantyckie nadal zaliczać do „trudnych”. Ich charakter pozostaje w znacznym stopniu sformalizowany i trudno założyć, że odtworzenie tandemu USA–UE funkcjonującego np. na zasadach z lat. 60. XX w. jest możliwe. Niemniej, brak zdecydowanych kroków jednoczących partnerów transatlantyckich uniemożliwi im utrzymanie ważnego miejsca w systemie międzynarodowym w długiej perspektywie, co wielokrotnie dowodził Zbigniew Brzeziński. Szacuje się, że walka Zachodu z kryzysem medycznym już kosztuje ok. 4 tryliony USD (okres luty–czerwiec 2020), czyli 30-krotnie więcej niż wynosi pomoc w ramach planu Marshalla (przeliczona na ceny bieżące). To jest fundament, który powinien zostać wykorzystany do rekonstrukcji i wzmocnienia relacji transatlantyckich.

Udostpnij artyku: