Bankowość i Finanse | Gospodarka | Wywiad | Niemcy po Angeli Merkel będą powoli się zmieniać

BANK 2021/02

Niemcy będą mieć na jesieni nowy rząd i nowego kanclerza. Będą musieli zdecydować, czy uwspólnotowienie długów to jednorazowa akcja związana z kryzysem, czy początek ich nowej polityki europejskiej, bo bez Unii sobie nie poradzą – mówi Janusz Reiter ambasador RP w Niemczech w latach 1990–95 oraz w USA w latach 2005–2007 w rozmowie z Jackiem Ramotowskim.

Fot. Archiwum prywatne

Niemcy będą mieć na jesieni nowy rząd i nowego kanclerza. Będą musieli zdecydować, czy uwspólnotowienie długów to jednorazowa akcja związana z kryzysem, czy początek ich nowej polityki europejskiej, bo bez Unii sobie nie poradzą – mówi Janusz Reiter ambasador RP w Niemczech w latach 1990–95 oraz w USA w latach 2005–2007 w rozmowie z Jackiem Ramotowskim.

Jak zmienią się Niemcy na jesieni, gdy odejdzie Angela Merkel?

– Polityka niemiecka nie jest skłonna do szybkich zmian.

Nie zerwą z polityką austerity, oszczędności, równowagi finansów publicznych, zaciskania pasa?

– Ta polityka ma w Niemczech poparcie głównego nurtu elit i opinii publicznej. Niemcy stosowali ją w czasie wielkiego globalnego kryzysu finansowego 12 lat temu i ściągnęli na siebie ostrą krytykę, zwłaszcza w Europie Południowej. Ale Angela Merkel utrzymała mocne poparcie dla Unii Europejskiej w niemieckim społeczeństwie. Polityka austerity była wynikiem przekonań Niemców. Uważali, i w dużej mierze nadal uważają, że tak właśnie trzeba postąpić, a lęk przed utratą poparcia dużej części opinii publicznej też odegrał istotną rolę. To był też okres, kiedy podział na Północ i Południe Unii stał się groźny dla jej przyszłości, zdolności do wspólnego działania. Dla Angeli Merkel było bardzo ważne, żeby Niemcy nie zwątpili w przydatność Unii Europejskiej.

Ale gdy wybuchła pandemia, Niemcy porzuciły politykę austerity…

– Na porządku dnia stanęła sprawa pomocy dla krajów dotkniętych covidem, również poprzez wspólne zaciąganie kredytów przez Unię Europejską, a zatem uwspólnotowienie długów. Niemcy się na to zgodziły. Europa była znowu dramatycznie podzielona. Niemcy się bali, że będą w tym sporze częścią „skąpej Północy” i ściągną na siebie nienawiść Południa, a także niechęć Francji. Zamiast na to czekać, Berlin postanowił przejąć inicjatywę, mając u boku Francję. Niemieckie elity doszły do przekonania, że nie wystarczy mieć rację, bo można mieć rację, ale politycznie przegrać.

Również, że przegrać może cała Unia?

– Niemcy zrozumieli, że tym razem stawka jest wyjątkowo wysoka. Stanął więc problem, czy można sobie pozwolić na – mówiąc z pewną przesadą – utratę Włoch, Hiszpanii, Grecji i na konflikt z Francją. Niemcy przypomnieli sobie, że prawie 60% ich eksportu trafia do innych krajów Unii, a Włochy są dla nich wielkim rynkiem zbytu. Wtedy wybór był taki – albo upieramy się przy polityce, którą uważamy za słuszną, ale za chwilę rozsypie się część Unii, albo ustąpimy i będziemy robić to, co jest potrzebne do ratowania UE.

I dalej będą poświęcać austerity dla ratowania Unii?

– To zostało nierozstrzygnięte i będzie w przyszłości przedmiotem sporu – czy zgoda Niemiec na wspólne zadłużenie była jednorazową akcją związaną z kryzysem, który kiedyś się skończy, czy jest to początek nowej polityki europejskiej, która bez udziału Niemiec jest niemożliwa. Większość niemieckich polityków mówi, że była to akcja jednorazowa i się nie powtórzy. Ale są tacy, którzy twierdzą inaczej. Jeszcze nie wiemy, który z tych sposobów myślenia wygra po wyborach.

Niemcy na odrzucenie austerity zgodziły się łatwo?

– Większość czołowych ekonomistów poparła tę zmianę polityki i uznała, że nie daje ona powodów do paniki. Nie mam wątpliwości, że w kampanii wyborczej CDU i CSU będzie upierać się przy narracji, że zgoda na zaciągnięcie wspólnego długu była jednorazowa i nie będzie miała dalszego ciągu, ponieważ większość opinii publicznej w Niemczech jest do zmiany takiej polityki nastawiona sceptycznie. Ale po wyborach to się może zmienić. Nie tylko dlatego, że Partia Zielonych jest znacznie bardziej otwarta na taką zmianę, ale także dlatego, że w Niemczech dokonuje się stopniowa ewolucja myślenia.

Jaka?

– Niemcy uświadomili sobie w ostatnim okresie, jak bardzo są zależni od Unii Europejskiej. Do tego się przyczynił Donald Trump, ale także Chiny z bardzo agresywną i skuteczną polityką handlową i gospodarczą, która dla Niemiec jest wyzwaniem. Wcale nie wykluczyłbym, że efektem tego może być trwała zmiana polityki niemieckiej. Może wynikać ona z przekonania, że trzeba ratować UE, nawet za cenę wyższą niż ta, która kiedyś była akceptowalna. A to dlatego, że ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: