Bankowość i Finanse | Gospodarka | Wywiad | Spojrzenie na gospodarkę nie tylko po pandemii

BANK 2021/07

Inflacja to nie jest problem bogatych ludzi, bo uderza ona głównie w biednych. Jeśli ktoś ma duże zasoby finansowe, to nie trzyma ich w polskich złotych. Ważne jest, by instytucje finansowe były na tyle wiarygodne, żeby społeczeństwo wierzyło, że jeśli bank centralny mówi, że sytuacja jest przejściowa i będzie prowadził taką politykę, że inflacja spadnie, to można w te zapewnienia wierzyć – powiedział dr Andrzej Bratkowski w rozmowie z Bohdanem Szafrańskim.

Fot. Archiwum prywatne

Inflacja to nie jest problem bogatych ludzi, bo uderza ona głównie w biednych. Jeśli ktoś ma duże zasoby finansowe, to nie trzyma ich w polskich złotych. Ważne jest, by instytucje finansowe były na tyle wiarygodne, żeby społeczeństwo wierzyło, że jeśli bank centralny mówi, że sytuacja jest przejściowa i będzie prowadził taką politykę, że inflacja spadnie, to można w te zapewnienia wierzyć – powiedział dr Andrzej Bratkowski w rozmowie z Bohdanem Szafrańskim.

Jaki może być długofalowy wpływ pandemii na gospodarkę świata i Polski? Czy rzeczywiście nastąpi znacząca zmiana w powiązaniach logistycznych i rozwój lokalnych możliwości produkcyjnych, przynajmniej w branżach strategicznych?

– Nie do końca wierzę, żeby nastąpiły trwałe przesunięcia, jeśli chodzi o powiązania w zakresie łańcuchów dostaw, choć w niektórych sektorach może to nastąpić. Jednak jeśli sytuacja w obszarze pandemicznym uspokoi się w perspektywie najbliższych kilku miesięcy, to będziemy wracali do starych zasad. Może wykształci się też potrzeba gromadzenia większych zapasów niektórych produktów, jak również lokowania magazynów w kilku miejscach, zwłaszcza w przypadku wyrobów, które można dłużej przechowywać. Koszty odgrywają dużą rolę, zatem tylko niektórzy będą próbowali zapewnić większe bezpieczeństwo poprzez zmianę powiązań kooperacyjnych, pozostali nadal będą działać tak jak dotychczas. Nie wierzę, żeby nastąpiły jakieś istotne, trwałe przeobrażenia w gospodarce, jednak w poszczególnych branżach może  to wyglądać inaczej. Moim zdaniem, wszystko wróci do starych układów, choć być może z modyfikacjami, które będą bardziej zabezpieczały dostawy.

Czy zmieni się rola państwa w gospodarce, i czy możemy spodziewać się jakichś nowych zagrożeń w tej sferze?

– Od czasu kryzysu finansowego mówi się o większej roli państwa, ale na razie kończyło się to na tym, że drukuje się więcej pieniędzy. W przypadku UE nie można tak po prostu pozmieniać wszystkiego, co się chce, tak jak to czasem lubi robić nasz rząd, którego działania spotykają się później ze zdecydowaną reakcją TSUE. W większości krajów na świecie pewne rodzaje pomocy publicznej muszą być zatwierdzone przez odpowiednie organy. Pewne ograniczenia, przynajmniej w strefie wolnego handlu, muszą też być uzgodnione. Nie jest tak, że poszczególne kraje na własną rękę mogą prowadzić zdecydowanie inną politykę, bo mogą spotkać się z retorsjami ze strony pozostałych państw. W przypadku UE może to zahaczać o obowiązujące regulacje, które chronią konkurencję. Zanim w UE cokolwiek się zmieni pod tym względem, to będziemy mieli albo następną falę pandemii, albo istotnie zmienią się okoliczności.

Oczywiście, generalna tendencja jest związana nie tylko z pandemią, ale i z tym, że coraz większe znaczenie zyskuje infrastruktura przemysłowa i badawcza. Rola państwa będzie z czasem rosła i jest to raczej nie do uniknięcia. Nie chodzi wcale o to, żeby na siłę państwo zewsząd wypychać, bo są takie dziedziny, w których jest ono rzeczywiście potrzebne. Raczej, żeby instytucje publiczne funkcjonowały sprawniej i żeby pod pretekstem ochrony branż strategicznych nie prowadzić interesów typu „respiratory”. Jednym słowem, wzrost roli państwa jest nieunikniony, ale wymaga to pewnych udoskonaleń instytucjonalnych, żeby nie okazało się, że tak zwiększona rola państwa prowadzi do marnotrawstwa.

Ale nie zastąpi ono raczej wolnego rynku?

– Pandemia pokazała, że badania w pewnych dziedzinach, na przykład medycynie, prowadzone są wciąż w zbyt małym zakresie. Dla rynku to zbyt ryzykowne, żeby wykonywać na dużą skalę tak kosztowne eksperymenty, których rezultaty wcale nie są oczywiste. Nie jest też tak, że państwo może zastąpić wolny rynek. Ważnym pytaniem jest, jakie relacje winny łączyć te dwie sfery, żeby cały czas korzystać z wielkiej elastyczności i dynamiki rynku, a z drugiej strony, otwierać pola do działania w takich obszarach, w których dla rynku albo horyzont czasowy do działania jest zbyt długi, albo ryzyko zbyt duże na większą skalę działania. Będzie się to odbywał...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: