Bankowość i Finanse | Koronawirus – Opanowanie pandemii będzie początkiem batalii o gospodarkę

BANK 2020/04

Fot. Maria Sbytova/stock.adobe.com

Ekonomiczne konsekwencje pandemii koronawirusa trudno jest oszacować. Eksperci są zgodni co do jednego: mikrob o nazwie SARS-CoV-2 będzie dla światowej gospodarki znacznie poważniejszym wyzwaniem aniżeli upadek banku Lehman Brothers, który w 2008 r. zapoczątkował globalny kryzys gospodarczy.

Właściwie to trudno wskazać sektor gospodarki, który w większym lub mniejszym stopniu nie doświadczy skutków epidemii. Przerwane łańcuchy dostaw, zachwianie stabilności tak po stronie popytowej, jak i podażowej, głęboka zapaść rynku kapitałowego, zrujnowane branże: turystyczna, rozrywkowa, gastronomiczna, transportowa, hotelarska i wiele innych, a w efekcie masowe zwolnienia pracowników – to tylko niektóre powikłania, jakie przeżyje globalna gospodarka w związku z infekcją COVID-19. Wszystkie te kryzysowe zjawiska przełożą się, rzecz jasna, na bilanse bankowe, zarówno po stronie aktywów, jak i pasywów.

Zareagowaliśmy w porę

Od chwili wystąpienia koronawirusa na terenie Polski podjęto różnorakie działania na rzecz minimalizacji potencjalnych, negatywnych skutków epidemii dla gospodarki. 12 marca br., a więc na dwa dni przed oficjalnym ogłoszeniem stanu zagrożenia epidemicznego na terenie kraju, doszło do spotkania prezydenta RP Andrzeja Dudy z reprezentantami rynku finansowego. Blisko dwugodzinne posiedzenie, w którym uczestniczyli prezes NBP Adam Glapiński, minister finansów Tadeusz Kościński, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski i prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz, poświęcone było omówieniu rozwiązań, które pozwoliłyby zagrożonym niewypłacalnością kredytobiorcom wnioskować do banku o odroczenie spłat ratalnych na okres od trzech do – w uzasadnionych przypadkach – nawet sześciu miesięcy. – Chodzi o to, żeby cały proces można było załatwić w sposób zdalny, bez konieczności przedkładania wielu zaświadczeń i innych dokumentów. Dostrzegam wolę ze strony sektora bankowego, by takie rozwiązanie przyjąć, za co jestem ogromnie wdzięczny. Stosowna formuła zostanie wypracowana pod auspicjami Związku Banków Polskich – informował po spotkaniu prezydent.

Działaniom ze strony banków na rzecz kredytobiorców towarzyszyć powinny niezbędne korekty regulacyjne, usuwające część nadmiernych obciążeń dla sektora. – Polski system bankowy jest stabilny i bezpieczny, należy do najlepszych, banki są kapitałowo wyposażone na najwyższym poziomie, niemniej powinniśmy się liczyć z pewnym pogorszeniem sytuacji finansowej (…) Gwarantuję, że Narodowy Bank Polski i cały Komitet Stabilności Finansowej użyje wszystkich możliwości, jakimi dysponuje, aby zapewnić stabilność – zadeklarował prof. Adam Glapiński. Także i przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego potwierdził zrozumienie dla uwarunkowań, w jakich skutkiem epidemii znalazły się banki. – Z punktu widzenia KNF nadszedł właśnie taki moment, kiedy można uwzględnić element solidarności społecznej w podejmowaniu decyzji i w zarządzaniu podmiotami rynku regulowanego (…) Podpisuję się obiema rękami pod deklaracją prezesa Glapińskiego, że inne instytucje państwowe, w tym w szczególności nadzór, będzie w tych pracach uczestniczył i służył wsparciem bankom, by wypracować optymalne rozwiązania – stwierdził Jacek Jastrzębski.

Pomoc dla MŚP

Prace nad pakietem osłonowym dla polskich przedsiębiorców korzystających z finansowania bankowego ruszyły w ekspresowym tempie. 13 marca br. zorganizowana została telekonferencja z udziałem ministra rozwoju Jadwigi Emilewicz, reprezentantów ZBP i sektora bankowego oraz przedstawicieli instytucji publicznych odpowiedzialnych za rynek finansowy. Statystyki, zaprezentowane wówczas przez szefową resortu rozwoju świadczą o powadze sytuacji. Aż 8 mld zł wsparcia trafić musi w nadchodzących miesiącach do sektorów szczególnie dotkniętych przez epidemię, takich jak turystyka, transport czy hotelarstwo, tak aby branże te były w stanie utrzymać płynność finansową. Jadwiga Emilewicz mówiła o rychłym zaprezentowaniu kompleksowego pakietu pomocowego dla polskiego biznesu – i rzeczywiście tydzień później ogłoszony został przez premiera Mateusza Morawieckiego jako tzw. tarcza antykryzysowa. Reprezentanci banków po raz kolejny potwierdzili gotowość do odroczenia spłaty zobowiązań kredytowych, jak również podwyższenia salda debetowego w rachunkach rozliczeniowych polskich firm. „Bardzo ważnym aspektem pomocy dla kredytobiorców będzie wsparcie publiczne i reasekuracja banków w postaci instrumentów płynnościowych dla banków oraz gwarancji publicznych” – napisano w komunikacie, wystosowanym przez ZBP po spotkaniu. Bankowcy zwrócili się też z apelem o dokonanie szeregu zmian w obowiązującym prawie, ze szczególnym uwzględnieniem prawa bankowego, ustawy o rachunkowości i rekomendacji nadzoru, podkreślając, iż w obecnej postaci dokumenty te nie pozwalają skutecznie zmierzyć się z kryzysową rzeczywistością.

Izba koordynuje prace sektora

Zgodnie z zapowiedzią złożoną podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim, 16 marca br. Związek Banków Polskich opublikował szczegółowe założenia działań pomocowych, podejmowanych przez instytucje finansowe na rzecz klientów. Jedną z form wsparcia jest deklarowane już wcześniej zawieszenie spłaty rat kapitałowo-odsetkowych lub kapitałowych na czas trzech miesięcy, połączone z automatycznym wydłużeniem okresu finansowania. „Ułatwienia te (…) będą polegać m.in. na szybkim rozpatrywaniu wniosków tych klientów, którzy uzasadnią konieczność odroczenia (zawieszenia) spłaty kredytu ich sytuacją finansową spowodowaną pandemią koronawirusa COVID-19” – zaznaczono w oświadczeniu, opublikowanym na stronie ZBP. W telewizyjnym komentarzu do komunikatu prezes Krzysztof Pietraszkiewicz stwierdził: „Wystarczy złożyć wniosek, nie potrzeba nam literatury!

Na podobne benefity liczyć mogą klienci firm leasingowych oraz faktoringowych, w ramach bankowych grup kapitałowych. We wszystkich wspomnianych przypadkach składanie wniosku o zawieszenie spłaty ma być dokonywane w sposób maksymalnie uproszczony, także za pośrednictwem kanałów elektronicznych. Pomoc przedsiębiorcom czy kredytobiorcom indywidualnym, którzy ucierpieli wskutek pandemii to nie jedyna reakcja sektora bankowego. W celu ograniczenia możliwości rozprzestrzeniania się patogenu poprzez wprowadzanie kodu PIN na klawiaturze terminala, rekomendowano dwukrotne podwyższenie limitu operacji zbliżeniowych, do100 zł. Sama sieć akceptacji również ulega znaczącemu poszerzeniu, co pozwoli na ograniczenie ryzyka transmisji wirusa za pośrednictwem gotówki. Partnerem sektora bankowego w tym przedsięwzięciu jest Fundacja Polska Bezgotówkowa.

Pracodawcy także aktywni

Również 16 marca br. pakiet propozycji wsparcia dla gospodarki przekazała do resortu rozwoju Konfederacja Lewiatan. Wśród 14 postulatów znalazły się rozwiązania z zakresu prawa podatkowego, cywilnego czy też kodeksu pracy. Eksperci Lewiatana zaapelowali m.in. o możliwość obniżenia wynagrodzenia za czas przestoju, przy równoczesnym dofinansowaniu części wypłacanych pensji ze środków publicznych. Kluczową sprawą dla sporej części firm, zmuszonych do zawieszenia lub ograniczenia działalności wskutek ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego, byłoby zwolnienie ich z odpowiedzialności za niewykonanie umowy bądź też niewywiązywanie się z innych zobowiązań umownych. Najwięcej miejsca poświęcono umorzeniu lub odroczeniu rozlicznych obowiązków biurokratycznych, takich jak składanie deklaracji i zeznań podatkowych czy raportowanie części danych do fiskusa za pośrednictwem Jednolitego Pliku Kontrolnego.

Bardzo ważnym aspektem pomocy dla kredytobiorców będzie wsparcie publiczne i reasekuracja banków w postaci instrumentów płynnościowych dla banków oraz gwarancji publicznych” – napisano w komunikacie. Bankowcy zwrócili się też z apelem o dokonanie szeregu zmian w obowiązującym prawie, ze szczególnym uwzględnieniem prawa bankowego, ustawy o rachunkowości i rekomendacji nadzoru, podkreślając, iż w obecnej postaci dokumenty te nie pozwalają skutecznie zmierzyć się z kryzysową rzeczywistością.

Konfederacja Lewiatan proponuje też zawieszenie płatności składek na ZUS oraz terminów procesowych. W dokumencie wspomniano także o konieczności aktywnego wspomożenia firm, które wskutek pandemii i działań podjętych przez rząd w celu jej zwalczenia znalazły się na granicy wypłacalności. „Preferencje kredytowe powinny dotyczyć w szczególności dostępu do taniego kredytu lub pożyczki” – zapisano. Wśród propozycji znalazło się m.in. wydłużenie okresu gwarancji co najmniej do 63 miesięcy czy też podwyższenie jej maksymalnego pułapu do 80%. Z kolei środki z Europejskiego Funduszu Społecznego i Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, zdaniem ekspertów Lewiatana, winny być przekazywane na upowszechnienie telepracy.

Wsparcie unijne

Inicjatywy na rzecz ograniczenia skutków spowolnienia gospodarczego wywołanego infekcją koronawirusa podejmowane są również na szczeblu europejskim. 18 marca br. Komisja Rozwoju Regionalnego Parlamentu Europejskiego uruchomiła procedurę w celu przyjęcia Corona Response Investment Initiative, czyli planu inwestycyjnego mającego pobudzić unijną gospodarkę. Dokument ma być procedowany w trybie pilnym. „Musimy zareagować jak najszybciej, żeby złagodzić katastrofalną sytuację spowodowaną epidemią koronawirusa i wykorzystać wszystkie dostępne w ramach polityki spójności środki. Każde opóźnienie spowoduje utratę życia i dodatkowe trudności dla europejskich regionów, firm i obywateli. Nasza komisja jest w pełni poinformowana o sytuacji i gotowa do działania. Wszystkie grupy polityczne są zjednoczone”– zaznaczono w komunikacie, wystosowanym przez biuro prasowe Parlamentu Europejskiego.

Propozycją istotną dla państw członkowskich jest przekierowanie 37 mld euro z polityki spójności na niwelowanie skutków kryzysu, powstałego wskutek epidemii. Polsce przypadło w udziale 7,4 mld euro. Nie są to dodatkowe środki, lecz relokowane w ramach bieżącej perspektywy finansowej, z możliwością złagodzonego reżimu ich rozliczania i alokacji. Dzień później, 19 marca br., przewodniczący Parlamentu Europejskiego, David Sassoli, zainaugurował szczególną i bezprecedensową zarazem sesję unijnego organu ustawodawczego. Jej uczestnicy nie zasiedli w ławach poselskich, lecz uczestniczyli w posiedzeniu za pośrednictwem elektronicznych systemów komunikacji. – Byłem zdecydowany, by Parlament pozostał otwarty, ponieważ ten wirus nie może powstrzymać demokracji, ponieważ jesteśmy jedyną europejską instytucją wybraną przez obywateli i chcemy ich reprezentować i bronić – zaznaczył. Łączna pula środków, jakie UE zamierza przeznaczyć na zwalczanie wirusa oraz jego skutków, także w obszarze gospodarki, szacowana jest na blisko 2 bln euro. – Jest to największa demonstracja siły europejskiej solidarności, jaką kiedykolwiek widziano. Silniejsza nawet niż plan Marshalla, program, który pomógł nam odbudować się z ruin II wojny światowej – zapewnił David Sassoli.

Czy działania rządu adekwatne do potrzeb?

Także i w Polsce nie brak inicjatyw, mających za cel mitygowanie negatywnych skutków epidemii, finansowanych ze środków publicznych. 18 marca br. Bank Gospodarstwa Krajowego zapowiedział rychłe stworzenie planu wsparcia dla firm, poszkodowanych wskutek kryzysu. Podobną deklarację, jednak na znacznie większą skalę, wygłosił dzień później premier Mateusz Morawiecki. Zgodnie z zapowiedziami rządu, pomoc dla polskiego sektora przedsiębiorstw osiągnąć ma wartość 212 mld zł, choć efektywne, twarde środki stanowią jedynie około 30% tej sumy. Pozostała część przypada na gwarancje kredytowe oraz odroczenie (ale nie umorzenie) niektórych zobowiązań przedsiębiorców, jak choćby składki na ZUS i część podatków. Ta ostatnia kwestia budzi wiele pytań i wątpliwości, podobnie jak czynsze z tytułu najmu, które samorządy prolongują, miast umarzać. Pakiet przewiduje również wsparcie zatrudnienia w firmach dotkniętych przez skutki epidemii. Przyjęty model określany jest mianem „40-40-20”. Oznacza to, iż pracodawca ponosiłby wydatki z tytułu wynagrodzeń jedynie na poziomie 40% dotychczasowych wypłat pensji, analogiczna kwota byłaby dopłacana ze środków publicznych. Ostatnie 20% stanowiłoby partycypację osób zatrudnionych – według szacunku rządowych ekspertów o tyle powinna zmniejszyć się kwota wypłacana pracownikowi, w porównaniu do sytuacji przedkryzysowej.

Za wcześnie na wnioski

Czas pokaże, zwłaszcza w odniesieniu do praktyki działania organów wydających decyzje, na ile pakiet rządowy okaże się skuteczny. Już dzisiaj bowiem słychać, że procedury przewidziane w ZUS będą dość restrykcyjne – obok sytuacji przedsiębiorcy badany będzie jego osobisty majątek, stan zobowiązań i należności wobec kontrahentów etc. Z kolei utrzymanie miejsca pracy za cenę obniżenia wynagrodzenia brzmi dobrze, dopóki go nie skonfrontować ze stałym poziomem wydatków pracobiorców. Spodziewane odtworzenie łańcucha dostaw, które w wielu branżach opierały się na komponentach z Chin nie pozwalają już dziś przesądzić, czy wraz z nimi nie nastąpi ponowna relokacja, zmutowanych po raz kolejny mikrobów. Słowem zbyt wcześnie, by formułować najbardziej ostrożnie optymistyczne prognozy. W sytuacji kryzysu, gdy inwestorzy odpływają z rynków wschodzących, spadek kursu złotego i historycznie rekordowe notowania dolara są czymś nieuniknionym. Pytanie tylko jak długo jeszcze NYSE notować będzie spadki? Czeka nas także zapewne dyskusja na temat więcej czy mniej Europy? Będziemy na bieżąco analizować pojawiające się tendencje w sferze realnej gospodarki, ładzie regulacyjnym, przede wszystkim jednak skoncentrujemy się na kondycji i perspektywach rozwoju polskiej bankowości. To ona bowiem dostarcza płynności gospodarce, a w obliczu realnej perspektywy odpływu inwestorów, może mieć decydujące znaczenie w batalii o gospodarkę, która w istocie dopiero przed nami.

Marek Belka, poseł do Parlamentu Europejskiego IX kadencji, były premier i minister finansów oraz prezes Narodowego Banku Polskiego

Epidemia koronawirusa to zjawisko przejściowe, choć rujnujące dla polskiej gospodarki. Naszą odpowiedzią powinno być stworzenie – nawet kosztem wielkich nakładów i naruszenia reguł fiskalnych – sieci bezpieczeństwa dla tych najbardziej wrażliwych społecznie grup, czyli osób tracących pracę. Z drugiej strony, trzeba tę sieć bezpieczeństwa stworzyć dla przedsiębiorstw.

Półroczne zwolnienia z danin publicznych oraz dopłaty do utrzymywanych miejsc pracy byłyby ważnymi krokami w tym kierunku. Ponadto kluczową sprawą jest dostarczenie płynności dla średnich i dużych przedsiębiorstw poprzez system gwarancji rządowych oraz uruchomienie kredytu wekslowego przez bank centralny.

Należy jednak pamiętać, że nawet najlepszy plan pomocowy nie zastąpi działania rynku, który musi wrócić do normalnego trybu pracy tak szybko, jak tylko będzie to możliwe, tak aby nie doprowadzić do erozji infrastruktury gospodarki. W razie zniesienia ograniczeń prowadzenia działalności w maju, odrobienie strat byłoby możliwe najwcześniej za rok, a to i tak mogłoby być bardzo wymagającym zadaniem.

Udostępnij artykuł: