Bankowość i Finanse | Loża Komentatorów – kwiecień 2020

BANK 2020/04

Loża Komentatorów

Jakie mogą być konsekwencje pandemii dla sektora bankowego i co należy zrobić, by zminimalizować straty?

Prezentowane opinie stanowią odzwierciedlenie prywatnych poglądów i nie wyrażają stanowiska żadnej z instytucji, z którymi ich autorzy są związani zawodowo.

Rafał Benecki
główny ekonomista ING Banku Śląskiego

Epidemia koronawirusa oraz związana z nią recesja (spodziewamy się spadku PKB w br. o 4,5% r./r.) uderzą w sektor bankowy na kilka sposobów. Rekordowo niski poziom stóp procentowych zmniejsza dochodowość sektora. Ważnym problemem jest spadek bieżącej aktywności kredytowej oraz pogarszanie się jakości dotychczasowych portfeli. PENGAB spadł w marcu z 52,1 pkt. do minus 31,9 pkt. Liczba obsługiwanych wniosków kredytowych gospodarstw domowych i firm jest najniższa od początku prowadzenia badania.

Szacunki Ministerstwa Pracy ukazują, że stopa bezrobocia w tym roku ulegnie zwiększeniu z 5,5% obecnie do 9–10%. Dotychczas firmy utrzymywały stabilne zatrudnienie w czasie spowolnienia. Ta recesja jest bardziej bolesna: koronawirus uderza w naturalne stabilizatory polskiej gospodarki, tj. popyt wewnętrzny w Polsce i UE, co zmusza firmy, zwłaszcza małe, do szybkich redukcji kadr. Rządowe programy gwarantujące utrzymanie zatrudnienia mogą być mało skuteczne, bo wymagają spełnienia nierealnych warunków – zagwarantowania pięciomiesięcznego utrzymania załogi. Jeżeli te oczekiwania się potwierdzą, to liczba bezrobotnych wzrośnie z 900 tys. do 1,4 mln, co skutkować będzie problemami ze spłacaniem kredytów. Zakładamy, że 2021 r. przyniesie solidne odbicie gospodarcze, więc dostosowanie rynku pracy byłoby większe, gdyby nie możliwe cięcia zatrudnienia wśród emigrantów ekonomicznych z Ukrainy.

Co więcej, firmy niechętnie będą inwestować w obawie przed powrotem epidemii w drugiej połowie roku. Jednak wzrost inwestycji prywatnych w Polsce w ostatnich latach był bardzo mizerny, a więc niewiele firm jest zlewarowanych. To oznacza niższe koszty stałe, a więc mniej upadłości, ale także mniej turbulencji w sektorze bankowym.

Grzegorz Maliszewski
główny ekonomista Banku Millennium

Pandemia COVID-19 ma negatywny wpływ na funkcjonowanie całej gospodarki, także sektora bankowego. Kanałów oddziaływania jest wiele, a główne wiążą się ze spadkiem popytu na usługi bankowe, pogorszeniem sytuacji finansowej klientów i ryzykiem pogorszenia jakości portfela kredytowego, spadkiem stóp procentowych i wiążącym się z tym spadkiem dochodów, osłabieniem złotego i wzrostem potrzeb płynnościowych. To wszystko powoduje ryzyko znacznego pogorszenia wyników, a przez to też możliwości kreacji przez banki kredytu. Sektor bankowy jest jednocześnie niezbędny do wsparcia gospodarki, zapewniając finansowanie firm, których sytuacja finansowa uległa załamaniu. Z tego względu konieczne są działania wzmacniające go, aby mógł podtrzymać, a nawet wzmocnić skalę finansowania gospodarki, przy wyższym ryzyku kredytowym firm. Część podjętych do tej pory działań korzystnie wpływa na banki, szczególnie obniżenie stopy rezerw obowiązkowych, podwyższenie oprocentowania rezerw obowiązkowych, zniesienie bufora ryzyka systemowego, złagodzenie części regulacji nadzorczych. W mojej ocenie brakuje jednak zniesienia lub przynajmniej modyfikacji podatku bankowego na korzyść kupna obligacji skarbowych, które są wyłączone z opodatkowania.

Negatywnie na możliwości wsparcia gospodarki może działać dalsze obniżanie stóp procentowych, ze względu na negatywny wpływ na kondycję finansową banków. Aby więc sektor mógł efektywnie wspierać gospodarkę w pokonaniu kryzysu, konieczne są działania zwiększające przestrzeń do kreacji kredytu, którego będą potrzebowały firmy dotknięte skutkami koronawirusa. To m.in. od dostępności finansowania zależeć będzie, czy restart gospodarki po epidemii będzie szybki, czy też zastój gospodarczy będzie utrzymywał się przez dłuższy czas.

Dr n. ekon. Michał Król
prezes zarządu Mikołowskiego Banku Spółdzielczego w Mikołowie

Obecną sytuację można nazwać mianem bezprecedensowej. Jej konsekwencje mogą być różnorakie. Kwestia odpływu depozytów jest naturalnym skutkiem prognozowanego stanu gospodarki. Założyć również należy problemy z płynnością klientów i jej wpływem na klasyfikację oraz terminową obsługę części kredytów. Co zrobić, by ograniczyć negatywne skutki pandemii? To pytanie jest dziś mocno spóźnione, chyba że mamy na myśli ryzyko wystąpienia tzw. drugiej fali. Ta okoliczność dowodzi, jak ważne jest konsekwentne budowanie dobrze zorganizowanego banku, jego pozycji kapitałowej oraz właściwej, bezpiecznej – a zatem silnie zdywersyfikowanej struktury bilansu. Wyzwaniem są szybkie i skuteczne czynności organizacyjne, których celem jest gwarancja ciągłości działania (np. rotacje i uniwersalizacja zespołów pracowniczych, zapewnienie bezpieczeństwa obsługi i funkcjonalności placówek). W najbliższym horyzoncie kluczem jest rozważne podejście do tzw. wakacji kredytowych. Próba wykorzystania tego narzędzia do odłożenia wcześniej zdiagnozowanych problemów spowoduje, że trudności te wrócą ze zwielokrotnioną siłą. „Wakacje” powinny być bezwzględnym okresem do pracy z klientem, ekstraordynaryjnego monitoringu tego, który z tej specjalnej formy pomocy skorzystał, celem ograniczenia „ryzyka powakacyjnego”. Równocześnie, w obecnym czasie należy postępować ze wzmożoną rozwagą. Mam tu na myśli np. oprocentowanie depozytów, wysokość prowizji, ale również czasowe zamykanie niektórych placówek. Nieostrożne zachowania mogą bowiem przynieść straty, nie tylko wizerunkowe. Przypuszczam jednak, że społeczeństwo w okresie postepidemicznym, wróci do swoich korzeni, zreflektuje się i będzie bardziej lokalne. To również niewątpliwa szansa dla nas.

Dr n. ekon. Michał Macierzyński
dyrektor Departamentu Usług Cyfrowych PKO Banku Polskiego

Obecna pandemia COVID-19 głęboko zmieni obraz społeczny i gospodarczy całego świata. Trudno będzie wrócić na dotychczasowe tory globalizacji i swobodnego przepływu towarów i osób. W powszechnej świadomości na długo pozostanie lęk przed nawrotem światowej pandemii. Wpłynie to również na sektor bankowy. Epidemia kiedyś zniknie, ale banki będą kontynuować rozpoczętą właśnie w tym trudnym czasie zmianę w kierunku jeszcze większej cyfryzacji procesów. Należy spodziewać się przejścia znacznej części klientów na stałe do kanałów zdalnych w kontakcie z bankami. Nie ze względu na redukcję kosztów, ale na strategiczną potrzebę funkcjonowania instytucji finansowych w postkoronawirusowym świecie. Procesy, których nie będzie można szybko przenieść do bezpiecznego, cyfrowego świata, będą procesami ryzykownymi, drogimi i w konsekwencji eliminowanymi. Cyfryzacja nie będzie już zatem czymś z góry zaplanowanym. Będzie to głęboki proces, w którym liczy się możliwość szybkiej realizacji wszystkich działań całkowicie zdalnie – niekoniecznie automatycznie i bez wsparcia doradców. Ci ostatni oprócz obsługi w oddziałach zaczną obsługiwać klientów w sposób zdalny. Dlatego istotne staną się elektroniczne sposoby uwierzytelniania i weryfikacji klienta. Czymś powszechnym stanie się elektroniczna tożsamość, podpis elektroniczny, kwalifikowany, mSzafir etc. PKO Bank Polski jest jednym z liderów w budowaniu e-Tożsamości i nasza najbliższa strategia, obok dalszej cyfryzacji procesów, będzie się opierała właśnie na tego typu rozwiązaniach. Nie mniej istotna będzie też kwestia edukacji najstarszych klientów – tak, aby w łatwy i bezpieczny sposób mogli dalej swobodnie korzystać z usług finansowych.

Prof. dr hab. Krzysztof Kalicki
były prezes, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Deutsche Banku Polska

Wiele zależy od tego, czy utrzyma się silne zaufanie do sektora bankowego. Dziś wyjście naprzeciw oczekiwaniom polega na odroczeniu spłat rat kredytowych klientom mających kłopoty w wyniku obecnego kryzysu, co oznacza de facto refinansowanie zobowiązań. Banki takie rozwiązania mogą wytrzymać przez jakiś czas, ale znacząca utrata dochodów lub konieczność tworzenia rezerw na straty kredytowe w istotnej skali może to zaufanie podważyć. Scenariusz dalszego rozwoju nie jest nikomu znany, a stan sektora finansowego jest zwierciadlanym odbiciem stanu gospodarki. Nie po raz pierwszy sektor zachowuje się fair i praktycznie bez wahania zadeklarował rolowanie zobowiązań klientom w trudnej sytuacji ekonomicznej i/lub wydłużenie terminów obsługi długu. Uważam, że banki powinny postępować odpowiedzialnie – ostrożnie i selektywnie. To nie są „wakacje kredytowe” dla wszystkich kredytobiorców, decyzje powinny być uzależnione od ich sytuacji finansowej.

Nieznany horyzont pandemii nakazuje wielką ostrożność w prowadzeniu polityki wobec sektora finansowego, w zależności od czasu rozwoju negatywnych zjawisk – również w odniesieniu do banków wydaje się, że konieczne może stać się zawieszenie podatku bankowego oraz przesunięcie wpłat na BFG poza okres kryzysu, a także wykup niektórych wierzytelności przez Skarb Państwa, co powinno być z całą powagą rozważone. To sektor bankowy będzie musiał wyręczać ogarnięte nieufnością niesprawne rynki kapitałowe, wspierać przedsiębiorców, oferując finansowanie. Kluczowe jest, aby nie narażać banków na zbyt duże ryzyko finansowania gospodarki, konieczne byłoby poszerzenie systemu gwarancji i poręczeń z sektora publicznego.

Tomasz Mironczuk
prezes zarządu Instytutu Rynku Finansowego

W dyskusji o konsekwencjach COVID-19 oczywiste są konsekwencje, takie jak pogorszenie jakości kredytowej portfeli banków, konieczność restrukturyzacji kredytów, zmniejszenie płynności. Przed sektorem czas wielkiej próby. Jest to również czas próby dla regulatorów i nadzorców, i trudno będzie się zasłaniać odpowiedzialnością urzędniczą. To czas weryfikacji, czy polski system bankowy jest dobrze przygotowany na sytuacje kryzysowe, ale również, czy rozwój regulacji po kryzysie 2008 r. rzeczywiście poprawił jego odporność na wstrząsy. Potwierdzi się również dojrzałość jego kadr i to, czy koszty związane z rozbudową działów ryzyka, sprawozdawczości, zgodności były zasadne.

Aby zmniejszyć nadciągające zagrożenia, konieczny jest jasny sygnał ze strony nadzorców i regulatorów dotyczący sprawozdawania obserwowanych ryzyk i wyceny portfeli. Niezbędne jest systemowe wprowadzenie mechanizmów wspierających płynność i ryzyko kredytowe (lub biznesowe) przedsiębiorców, tak aby masowy koszt ryzyka kredytowego nie uderzył w banki, a tym samym w oszczędzających w nich. Konieczne będzie zapobieżenie odpływowi depozytów w PLN. Warto rozważyć program gwarancji BGK dla przedsiębiorców oraz przygotowanie mechanizmów odblokowania płynności z kredytów hipotecznych i skonwertowania ich w listy zastawne, aby (jako papiery o najwyższej jakości) mogły być przedmiotem operacji płynnościowych banku centralnego. Projektując działania ochronne dla systemu finansowego i gospodarczego, nie można zapomnieć o bankach spółdzielczych, które w ostatnich pięciu latach najmocniej angażowały się w finansowanie przedsiębiorstw, a teraz mogą, niezasłużenie, ponieść poważne konsekwencje takiej postawy.

Udostępnij artykuł: