Bankowość i Finanse | Technologie – Comarch SA | Świat porecesyjny: maszyny od rutyny

BANK 2020/09

Fot. ipopba/stock.adobe.com

Wychodzenie z każdej recesji wygląda podobnie, jeśli idzie o racjonalizację pracy: to, co rutynowe, przejmują maszyny. Czy i tak będzie tym razem?

Kryzysy gospodarcze o zasięgu globalnym zdarzają się rzadko, ale zawsze mają istotny wpływ na funkcjonowanie całych państw, branż, firm – oraz ludzi, którzy je tworzą. Kryzysy zmieniają rzeczywistość i niosą długofalowe konsekwencje nie tylko w sferze gospodarczej, ale również politycznej, kulturowej czy obyczajowej.

Było tak z kryzysem naftowym z początku lat 70., czarnym poniedziałkiem 1987 r. czy globalnym kryzysem finansowym roku 2008. Dziś świat walczy z pandemią COVID-19, funkcjonując w reżimie sanitarnym, który wymusza drastyczne ograniczenia w działaniu gospodarki, w efekcie czego występuje szok zarówno po stronie popytowej, jak i podażowej. Rozpoczyna się kolejny kryzys, o którym niektóre media już piszą, że może stać się matką wszystkich kryzysów. Nikt jednak nie wie, ile potrwa oraz jaki będzie miał przebieg. Można jednak pokusić się o analizę pewnych wzorców, które powtarzają się po każdym kryzysie.

Jakich zmian oczekiwać?

W obliczu recesji firmy chcące przetrwać na rynku są zmuszone ograniczać koszty, w tym osobowe. Ostatnie rekordowe odczyty wskaźników makroekonomicznych, jak liczba nowych zasiłków dla bezrobotnych liczonych w milionach czy spadek zatrudnienia w sektorze prywatnym w USA, nie pozostawiają złudzeń co do dynamiki stopy bezrobocia.

Istotna wydaje się tu odpowiedź na pytanie, jak przedsiębiorstwa odnajdą się w nowej rzeczywistości, gdy kryzys już minie.

Pośrednio odpowiedź tę można uzyskać, analizując poprzednie kryzysy i ich skutki. Ekonomiści Nir ­Jaimovich z University of Zurich oraz Henry Siu z University of British Columbia, w swojej pracy „Job Polarization and Jobless Recoveries” z 2018 r., podali istotny wzorzec w zmianie zatrudnienia przed i po kryzysie.

Automatyzacja procesów

W badaniu przeanalizowano, jak zmienia się zatrudnienie w przypadku pracowników wykonujących prace rutynowe oraz te wymagające wysokich umiejętności. O ile w przypadku kryzysów w latach 70. i 80. zatrudnienie w pierwszej kategorii – prace rutynowe, powracało częściowo do normy po kryzysie, to już w latach 90. i dwutysięcznych ten wzorzec przestał występować.

Więcej: następował istotny spadek zatrudnienia w tej kategorii na korzyść pierwszej – prac wymagających wysokich kwalifikacji. Badacze interpretują ten wynik jako skutek wprowadzenia automatyzacji procesów, rozwoju i wdrażania nowych technologii oraz skupianiu się przedsiębiorstw na zatrudnianiu pracowników wysoko wykwalifikowanych.

Historia kołem się toczy

Tego samego możemy oczekiwać, kiedy świat upora się z problemem pandemii, kiedy recesja zacznie słabnąć, a na horyzoncie pojawi się kolejna transformacja.

Efekt ten będzie bardzo widoczny w usługach finansowych – wiele procesów zarówno front, jak i back office, będzie automatyzowanych na skalę, jaka do tej pory nie występowała. W szczególności będzie to dotyczyć banków, które w ostatnich latach obserwują spadek rentowności – optymalizacja kosztów stanie się priorytetem, a być może warunkiem przetrwania na rynku.

Kryzys jako katalizator

Analizując skutki recesji, można wyciągnąć wniosek, że działa ona jako katalizator automatyzacji. Wzrost produktywności musi wiązać się z uzyskiwaniem coraz lepszego wyniku przy tych samych lub niższych kosztach. To obecnie może zapewnić tylko sprawny ekosystem, w którym człowiek pełni rolę nadzorcy robotów wykonujących rutynowe prace, ale również podejmujących decyzje, które jeszcze do niedawna były domeną człowieka.

W ostatniej dekadzie usługi finansowe przechodziły transformację cyfrową. Nadchodząca, rozpoczynająca się od kryzysu, wymusi kolejną falę. Tym razem oprócz digitalizacji i automatyzacji rutynowych procesów, próbie poddane zostaną również te, które wymagają zdecydowanie większej inteligencji – rozumienia języka naturalnego, tekstu, obrazów, odnajdywanie złożonych zależności w danych. Ostatnie lata to czas eksperymentów z inteligencją, ale tą sztuczną – potwierdzenie koncepcji, która teraz stanie się rzeczywistością w wielu branżach, a w szczególności w usługach finansowych.

Świat po nowemu

Proces optymalizacji kosztów i podnoszenia produktywności przyspieszy, część pracowników wykonujących rutynowe, powtarzalne prace będzie zmuszona do przekwalifikowania się. Na masową skalę będą wdrażane rozwiązania człowiek-robot, w których pracownik staje się managerem zespołu robotów – zarządza nimi i udoskonala ich funkcje.

Zmiany będą dotyczyły zarówno procesów front office – obsługi klienta, call center, ale również back office: procesów księgowych, rozliczeniowych, KYC, procesów antyfraudowych.

Upowszechnione zostaną systemy sztucznej inteligencji podejmujące decyzje autonomicznie, skuteczność takich rozwiązań przekona z czasem nawet największych sceptyków – zaoszczędzone koszty i wydajność często wyższa niż ludzi-ekspertów będą mocnym argumentem w rękach managerów banków.

Żyjemy w trudnych czasach. Patrząc w przyszłość, pamiętajmy o słowach Winstona Churchilla z przeszłości: „Pesymista widzi trudności w każdej okazji, optymista – okazję w każdej trudności”.

Udostępnij artykuł: