Bankowość i Finanse | Wywiad Miesiąca | Doktoraty wdrożeniowe szansą na pogłębienie współpracy biznesu i nauki

BANK 2020/06

Fot. MNiSW

O doświadczeniach z funkcjonowania szkolnictwa wyższego w dobie pandemii, wkładzie polskich naukowców w walkę z COVID-19, ale także znaczeniu tzw. doktoratów wdrożeniowych dla zwiększenia efektywności współpracy nauki z różnymi branżami polskiej gospodarki i przedsiębiorstwami, specjalnie dla czytelników „Miesięcznika Finansowego BANK” mówił minister nauki i szkolnictwa wyższego – Wojciech Murdzek w rozmowie z Michałem Polakiem i Arielem Wojciechowskim.

Panie ministrze, pandemia COVID-19 dotknęła praktycznie wszystkie dziedziny życia, w tym szkolnictwo wyższe. Jak środowisko akademickie w Polsce poradziło sobie z wyzwaniami związanymi z cyfryzacją nauczania i administrowania uczelniami czy instytutami badawczymi?

– Zdalne metody i techniki nauczania uczelnie stosują nie od dziś, ale nigdy wcześniej na tak dużą skalę, jak obecnie. Wykładowcy z powodzeniem wykorzystują platformy e-learningowe, aplikacje internetowe i wiele innych form kształcenia. Zważywszy na to, że zmiany wprowadzane w podmiotach naukowych w związku z epidemią, miały charakter niespodziewany, a czas dostosowania się do nowego sposobu funkcjonowania był bardzo krótki, możemy stwierdzić, że uczelnie pozytywnie zdały ten egzamin. W zakresie ograniczenia funkcjonowania szkół wyższych i instytutów naukowych, wprowadziliśmy szereg zmian usprawniających pracę ich organów i gremiów kolegialnych. Możliwość przeprowadzania posiedzeń i głosowań z wykorzystaniem technologii informatycznych, prowadzenie bądź kontynuowanie postępowań awansowych w trybie zdalnym, czy możliwość obrony prac dyplomowych online to rozwiązania, które zagościły w uczelniach już na stałe. Upowszechnienie technologii informatycznych w pracy uczelni nie tylko zabezpiecza przed nieprzewidzianymi zdarzeniami na przyszłość, ale również przyspiesza proces cyfryzacji polskiego szkolnictwa i nauki.

Na uwagę zasługuje zaangażowanie i duże osiągnięcia polskich naukowców, często wspieranych przez ministerstwo, w walce z wirusem. Czy można spodziewać się kolejnych sukcesów na tym polu w najbliższym czasie?

– Polska nauka ma swoje sukcesy w walce z koronawirusem. Badacze z Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu opracowali prototyp polskich testów do diagnostyki obecności wirusa SARS-CoV-2. Testy te są już produkowane. Ponadto Instytut Chemii Bioorganicznej PAN wraz z Poznańskim Centrum Superkomputerowo-Sieciowym przystąpiły do współpracy z Europejskim Instytutem Bioinformatyki (EMBL-EBI), jako węzeł krajowy w zakresie gromadzenia danych dotyczących koronawirusa. Nasze uczelnie techniczne podjęły wiele działań wspomagających walkę z wirusem SARS-CoV-2. Podczas niedawnej telekonferencji zorganizowanej w ramach akcji „Politechniki pomagają” spotkaliśmy się w gronie kilkudziesięciu uczelni technicznych, aby podsumować ich dotychczasowe wysiłki. Przygotowują one przyłbice ochronne, wykorzystując druk 3D, organizują zbiórki publiczne, udostępniają szpitalom sprzęt laboratoryjny, kamery termowizyjne, włączyły się także w prace nad prototypem respiratora. Jako ministerstwo staramy się wspierać te działania i angażujemy się wprost w ich finansowanie. Jak widać, uczelnie nie tylko potrafią wykorzystać swój potencjał do realizowania konkretnych przedsięwzięć naukowych, ale przy tym świetnie współdziałają między sobą i dzielą się swoimi osiągnięciami ze społecznościami lokalnymi. Te wszystkie działania napawają nas prawdziwą dumą i wiarą w możliwości polskiej nauki.

Finansowanie badań to tylko jeden z elementów współpracy nauki z biznesem. Jakie inne elementy wskazałby pan i podkreślił ich szczególne znaczenie?

– Współpraca nauki i biznesu to jeden z priorytetów Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Za sprawą przygotowanej przez MNiSW pierwszej ustawy o innowacyjności wprowadzono system zachęt do działalności badawczo-rozwojowej oraz wdrażania i komercjalizacji wyników badań. Wprowadzone tą ustawą przepisy premiują startupy, innowacyjnych przedsiębiorców, naukowców i wynalazców poprzez system ulg i udogodnień, które mają motywować do podejmowania działań z obszaru B+R oraz ułatwić czerpanie korzyści z ich efektów. Po wdrożeniu z sukcesem pierwszej ustawy o innowacyjności weszła w życie druga, m.in. zwiększająca wysokość ulgi podatkowej na działalność badawczo-rozwojową. Ale to nie wszystko. Ministerstwo stworzyło również i inne instrumenty ułatwiające współpracę biznesu i nauki. Jednym z nich jest program „Doktorat wdrożeniowy”, dający doktorantom możliwość kształcenia i rozwoju we współpracy z zatrudniającym ich przedsiębiorstwem. Nasz resort wspiera również upowszechnienie modelu studiów dualnych, stanowiący rodzaj kształcenia naprzemiennego, w którym obok uczelni bierze udział również pracodawca. Część efektów uczenia się w tym modelu jest uzyskiwana poprzez wykonywanie przez studenta pracy w firmie. Kolejny nasz sztandarowy projekt to Sieć Badawcza Łukasiewicz, zrzeszająca obecnie 35 instytutów badawczych i oferująca rozwiązania, które pomagają usprawniać biznes oraz tworzyć nowe technologie.

Ministerstwo stworzyło również i inne instrumenty ułatwiające współpracę biznesu i nauki. Jednym z nich jest program „Doktorat wdrożeniowy”, dający doktorantom możliwość kształcenia i rozwoju we współpracy z zatrudniającym ich przedsiębiorstwem. Wspieramy również upowszechnienie modelu studiów dualnych, w którym obok uczelni bierze udział pracodawca.

Wspomniał pan o programie „Doktorat wdrożeniowy”, który w istocie jest jednym z wymiarów realnej współpracy na linii nauka-biznes. Czym on różni się od ścieżki kariery naukowej, którą znamy od lat?

– „Doktorat wdrożeniowy” to połączenie klasycznej ścieżki uzyskania stopnia doktora z możliwością rozwiązywania konkretnych problemów praktycznych przedsiębiorstwa, ale też instytucji sfery administracji czy społecznej. Pracodawca, chcąc ulepszyć swój produkt, usługę lub procesy wewnątrz firmy, może zatrudnić osobę, która z rozwiązania tego problemu uczyni temat swojej pracy doktorskiej. Uczestnik programu kreuje rozprawę doktorską, korzystając z wiedzy zdobytej na uczelni i doświadczeń w miejscu pracy. Postępy jego pracy monitorują dwaj opiekunowie: naukowy i z zakładu pracy. Doktorant, poza szkoła doktorską, gdzie ma zapewniony dostęp do laboratoriów i opiekę merytoryczną uczelni, jest zatrudniony u pracodawcy. Otrzymuje więc wynagrodzenia z dwóch miejsc – jedną z zakładu pracy, a drugą w formie stypendium z ministerstwa (obecnie 3450 zł, a po przeprowadzeniu ewaluacji śródokresowej 4450 zł).

„Doktorat wdrożeniowy” to nie tylko korzyść dla samych doktorantów. Jakie benefity płyną z tego rozwiązania dla środowiska biznesowego czy samych uczelni?

– System jest tak pomyślany, aby każda ze stron biorąca w nim udział – a więc uczelnia czy instytut naukowy, zakład pracy i doktorant – wyniosła z niego konkretne korzyści. Zakład pracy biorący udział w programie zyskuje szansę na zatrudnienie specjalisty z danej branży, który poświęci kilka lat na badania naukowe skupione na rozwiązaniu jakiegoś problemu, czy ulepszeniu produktu. Dzięki temu zbuduje przewagę rynkową. Przedsiębiorcy mogą też odliczyć w ramach CIT 100% kosztów osobowych związanych z zatrudnieniem doktoranta. Uczelnie lub instytuty prowadzące szkołę doktorską uzyskają natomiast ryczałtowe dofinansowanie kosztów wykorzystania infrastruktury badawczej. Jeśli więc doktorant będzie chciał używać np. sprzętu laboratoryjnego do swojej pracy dla firmy, uczelnia czy instytut otrzyma za to od resortu nauki dodatkowe pieniądze.

Jednym z możliwych do wyboru obszarów rozwojowych w ramach „Doktoratu wdrożeniowego” jest ścieżka związana ze sztuczną inteligencją i cyberbezpieczeństwem. Wydaje się to ciekawy kierunek z punktu widzenia chociażby przyszłych kadr nowoczesnego sektora finansowego…

Rzeczywiście w trzeciej edycji programu wprowadziliśmy dodatkowy modułDoktorat wdrożeniowy II – sztuczna inteligencja”, w ramach którego wspieramy przygotowywanie prac przez doktorantów prowadzących działalność naukową w zakresie wykorzystania sztucznej inteligencji w procesach technologicznych lub społecznych, w tym związanych z cyberbezpieczeństwem. To odpowiedź na potrzeby rynku, a także szansa dla rozwijania innowacji naukowych w zakresie technologii informatycznych.

Czy na efekty doktoratów wdrożeniowych mogą liczyć tylko określone branże związane np. z przemysłem, nowymi technologiami czy medycyną?

– Od chwili uruchomienia w 2017 r., odbyły się już trzy edycje programu „Doktorat wdrożeniowy”. Objął on przeszło 1000 doktorantów oraz 600 przedsiębiorców i innych podmiotów. Na podstawie profilu badań, prowadzonych przez uczestników programu, możemy stwierdzić, że wszędzie tam, gdzie potrzebne są innowacje, jest miejsce na doktoraty wdrożeniowe. Nie ma tu specjalnych ograniczeń, jeśli chodzi o branże. Jedynym kryterium jest zapotrzebowanie firm na innowacyjne rozwiązania. Nowoczesne przedsiębiorstwa, aby być konkurencyjne na rynku, muszą bazować na nowych pomysłach, przewidujemy zatem duże zainteresowanie programem w przyszłości.

Udostępnij artykuł: