Bankowość Spółdzielcza: Bezpieczeństwo nade wszystko

NBS 2018/03

Minęły właśnie dwa lata od utworzenia systemów ochrony w obydwu zrzeszeniach. Banki – ich uczestnicy – są, jak wcześniej, niezależne i samodzielne. A przy tym, wydaje się, bezpieczniejsze.

Teresa Kudlicka

Systemy ochrony realizują zadania nałożone na nie ustawą i umową. Do najważniejszych należą: zidentyfikowanie poziomu ryzyka w szczególności kredytowego, wydawanie zaleceń po audytach i monitorowanie ich realizacji, a także pomoc w opracowywaniu planów naprawy. Testowały one także pierwsze działania pomocowe, prewencyjne oraz dyscyplinujące.

Teresa Kudlicka

Z bankowością spółdzielczą związana od 1991 r. Od 1998 do 30 listopada 2017 r. byłą prezesem zarządu Banku Spółdzielczego w Płońsku, zaś od 2012 do 8 lutego 2018 r. pełniła funkcję przewodniczącej Sekcji Banków Spółdzielczych i Zrzeszających w ZBP. Członek Rady Nadzorczej Spółdzielni Systemu Ochrony Zrzeszenia BPS. Ukończyła Wydział Ekonomii UMCS w Lublinie i studia podyplomowe z zakresu bankowości spółdzielczej oraz menedżera bankowości w Wyższej Szkole Ubezpieczeń i Bankowości w Warszawie

Zmaterializowanie się ryzyka w przypadku kilku banków nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, skoro każdy samodzielnie określał na nie swój apetyt. A niektórzy apetyt mieli duży. Życie pokazało, że systemy ochrony dysponują koniecznym zestawem narzędzi, a także odpowiednimi funduszami i uprawnieniami do ich użycia. Jest jak miało być – członkostwo w IPS zapewnia pewien (oczywiście określony limitami) poziom bezpieczeństwa w przypadku przejściowych trudności. A o tym, że trudności będą się pojawić, nie trzeba dzisiaj nikogo śledzącego wyniki sektora przekonywać. Już ten krótki okres działania IPS-ów udowodnił, jak taka pomoc jest cenna, nie tylko dla banków w tarapatach, ale też dla całego środowiska bankowości spółdzielczej. Przeprowadzane procesy restrukturyzacyjne odbywały się bez towarzystwa mediów i tylko w naszym środowisku odbiły się szerokim echem. Nie można wykluczyć, że nagłośnienie problemów kolejnych banków mogłoby zniszczyć bezpowrotnie wizerunek sektora jako instytucji bezpiecznych i wpłynąć na pogorszenie wyników. Nie oznacza to bynajmniej, że znany jest już poziom ryzyka u wszystkich uczestników i nic się nie wydarzy. W Systemie Ochrony Zrzeszenia BPS nadal kilkadziesiąt banków – tych z niskim ryzykiem ocenionym na podstawie wskaźników – czeka jeszcze na audyt. Dopiero zakończenie całego cyklu audytów, przynajmniej w zakresie ryzyka kredytowego, pokaże skalę zagrożeń – ale przecież nie na zawsze.

Bezpieczeństwo, transparentność i odbudowywanie zaufania

Prowadzone od dwóch lat audyty ujawniają duże różnice w podejściu poszczególnych banków do zarządzania ryzykiem, a w szczególności do klasyfikacji należności i polityki tworzenia rezerw celowych. Wysokim ryzykiem obarczone są też metody wyceny zabezpieczeń i wykorzystywanie pomniejszeń. Aby poprawiać bezpieczeństwo, niezbędne jest stopniowe wdrażanie w ramach systemu ochrony jednolitych metod zarządzania ryzykiem. Zapewnią one porównywalną jakość, a także poprawę efektywności procesu audytu. Nie można też zapominać, że bezpieczeństwa nie zbuduje się wyłącznie jakością zarządzania ryzykiem. Systemy ochrony mają możliwość oddziaływania na zachowanie poszczególnych uczestników poprzez system ocen skorelowany z wysokością składki na fundusz zabezpieczający. Dlatego też procesowi temu towarzyszyła burzliwa dyskusja, a ostatecznie wypracowany w Systemie Ochrony Zrzeszenia BPS model najwyżej premiuje jakość aktywów i adekwatność kapitałową, mniejszy nacisk kładąc na efektywność. Jestem przekonana, że po zakończeniu pełnego cyklu audytów przyjdzie czas na skonfrontowanie punktacji przyznawanej zza biurka z wynikami audytowymi poszczególnych banków i najprawdopodobniej zostaną dokonane korekty służące lepszemu dopasowaniu ocenianych wskaźników i przyznawanych im wag do rzeczywistego poziomu generowanego ryzyka.

Kolejnym działaniem w ramach systemów ochrony w zakresie poprawy jakości zarządzania bankiem, ale też efektywności, mogłoby być opracowanie wzorcowej struktury organizacyjnej członka IPS zawierającej minimalną – z punktu widzenia wywiązywania się z obowiązków nadzorczych, systemu informacji zarządczej i rozdzielenia czynności – liczbę i rodzaje stanowisk. Potrzeba opracowania powyższego wielokrotnie była podnoszona podczas wystąpień przedstawicieli banków na Forum Liderów Banków Spółdzielczych i obecnie, w moim przekonaniu, trzeba do niej powrócić.

Opracowany wzorzec pokazywałby bankom zakres występujących w ich strukturze rozbieżności, wskazując kierunek zmian w organizacji, a gdy to niemożliwe – rozpoczęcie dobrowolnego procesu łączeniowego. Śledząc wyniki banków spółdzielczych, jestem przekonana o nieuchronności fuzji dla zachowania potencjału sektora.

Poprawie bezpieczeństwa, transparentności, a przede wszystkim zaufania mogłoby służyć także opracowanie i przyjęcie dobrych praktyk/ zasad etyki działania uczestnika systemu ochrony, wspólnego dla obydwu IPS-ów i jednocześnie wprowadzenie do zasad oceny punktowej banków – oceny jakościowej wynikającej z ich przestrzegania. Wiemy, że źródłem zdiagnozowanych problemów w bankach były rozbieżności pomiędzy tym, co prezentowały one w swoich sprawozdaniach a stanem rzeczywistym. Zakładam, że powyższe wynikało z niewłaściwego rozumienia dobra banku. Fakt ten pokazuje, jak ważne jest jednakowe podejście do etycznego zachowania i odpowiedzialności za grupę. Za podjęciem próby uregulowania tych zagadnień przemawia też dotychczasowa praktyka rozwoju biznesu w bankach spółdzielczych, będąca źródłem wielu konfliktów i wzajemnych oskarżeń o nieetyczne zasady konkurowania m.in. z powodu pokrywających się terenów działania banków.

Jestem przekonana, że o części problemów nieistniejących już banków, środowisko wiedziało, zanim ujawniły je kontrole nadzoru. Poddaję więc pod rozwagę pomysł wdrożenia w systemach – wzorem obowiązującej banki – procedury zgłaszania naruszeń prawa i obowiązujących w systemie procedur i standardów etycznych oraz dedykowanie mu specjalnego, niezależnego i autonomicznego kanału komunikacji. Zapewne część środowiska uzna ten pomysł za kontrowersyjny. Jednakże pozwoliłoby to spółdzielni reagować, zanim jeszcze problemy nawarstwią się do rozmiarów wymagających pomocy. Ustawa wyposażyła systemy ochrony w narzędzia skutecznego oddziaływania i ingerowania w takich przypadkach.

Budowa nowego wizerunku banku – uczestnika systemu ochrony

Audyty przeprowadzane ze stosunkowo dużą częstotliwością i według jednorodnych zasad, a także – w części naturalne, a w części wymuszone – zmiany w zarządach banków w mojej ocenie sprzyjać będą budowaniu nowej wspólnotowej kultury zarządzania bankiem. Czy w perspektywie najbliższej dekady można mieć nadzieję na wejście do systemów ochrony wszystkich banków spółdzielczych, oczywiście tych, które przetrwają? Sądzę, że to byłby najwłaściwszy kierunek. Na dzisiaj jednak otwarte pozostaje pytanie, co w przypadku pogorszenia sytuacji banku pozostającego poza systemem. Bez względu na wynik rozstrzygnięcia sprawy trzeciego zrzeszenia w najbliższych latach i tak będzie kilka banków – małych w porównaniu z komercyjnymi – działających samodzielnie. Stąd konieczne, w moim przekonaniu, jest pilne podjęcie prac nad opracowaniem odrębnego logo dla uczestników systemu ochrony – oczywiście wspólnego dla obydwu instytucji, nawiązującego do obowiązującej w IPS solidarności. Powinno ono znaleźć się na budynkach i stronach internetowych banków i być połączone z akcją informacyjną dla klientów w mediach.

Jest to tym ważniejsze, że nie można wykluczyć wydłużenia przez ustawodawcę terminu przejściowego wobec zmniejszającej się liczby banków poza IPS, a także pogorszeniem ich sytuacji finansowej. Z zainteresowaniem czytałam w ostatnim numerze „NBS” wypowiedzi Prezesów dotyczące możliwości utworzenia jednego systemu ochrony. Dobrze, że znajduje się to w sferze rozważań. Jestem przekonana, że wspólne logo poprawi bezpieczeństwo banków w systemach w przypadku zawirowań w pozostałych instytucjach.

Obserwując procesy zachodzące w gospodarkach na świecie, także w bankowości, prowadzące do zmniejszającej się liczby banków w wyniku przejęć i fuzji, niezrozumiałe dla mnie jest dążenie niektórych banków spółdzielczych do prowadzenia działalności samodzielnie, podobnie jak zamiar tworzenia kolejnego zrzeszenia o niższym poziomie integracji, podczas gdy wokół następują procesy odwrotne. Zapewne nie tylko ja zadaję sobie pytania, czy na pewno władze tych banków działają dla dobra swoich instytucji, kto poniesie skutki finansowe niepowodzeń takich decyzji oraz czy sektor bankowości spółdzielczej podniesie się po ewentualnych kolejnych stratach wizerunkowych? Jestem przekonana, że w tych skomplikowanych czasach banki działające w ramach systemów ochrony mają prawo i obowiązek wykorzystywać w kontaktach z klientami informacje o mechanizmach bezpieczeństwa, które stworzyli. Dotychczas – być może w geście inaczej rozumianej solidarności – nie w pełni z tego korzystały.

Polityka w stosunku do członków banków

Od kilku lat obserwujemy spadek liczby członków banków spółdzielczych. Po części jest to skutek procesów naturalnych, ale częściowo wynika też z polityki dywidendowej KNF i samych banków, które niejednokrotnie, dążąc do budowy kapitałów, faktycznie nie wypłacały dywidendy. Ostatnio niekorzystnie na członkostwo w bankach wpływają też problemy ze zwrotem wypowiedzianych, najczęściej dużych udziałów.

W rezultacie powyższego dzisiaj trudno – przedstawiając zapisy statutu dotyczące udziałów – pozyskać bankom nowych członków. Stawia to je w bardzo niekorzystnej sytuacji – tracą grono interesariuszy i właścicieli. Sytuacja taka wymaga podjęcia stosownych decyzji, jeżeli chcemy budować model powszechnego członkostwa podobny do działającego w wielu krajach. Efekty mogą przynieść jedynie wspólne i wielotorowo prowadzone działania w mediach i lokalnie, propagujące wartości członkostwa jako formy społecznego zaangażowania w lokalną instytucję finansową. Jednocześnie polityka taka powinna też regulować wysokość wpisowego i wartości udziału, ewentualnie ich maksymalną ilość. Zniwelowanie z czasem istotnych różnic w wysokości udziałów w bankach ułatwi ewentualne procesy łączeniowe.

Na zakończenie

Kiedy dzisiaj wracam myślami do czasu prac nad ostatnią zmianą ustawy o funkcjonowaniu banków spółdzielczych i zrzeszających, jakże odległe wydają mi się obawy i emocje towarzyszące tamtym wydarzeniom, wielomiesięcznym dyskusjom, przepowiedniom niektórych o końcu samodzielności banków spółdzielczych, działaniom KOPBS. Życie toczy się dalej, emocje opadły, ale zrodzone wtedy konflikty i podziały wśród ludzi z banków pozostały. Kolejny raz zadaję sobie pytania. Dlaczego zmiany rodzą tak silny opór i budzą w nas najgorsze obawy? Dlaczego tak łatwo wzbudzić w nas podejrzliwość wykluczającą racjonalne myślenie? Socjologowie, psychologowie społeczni i ekonomiści podpowiadają, że odpowiedzialnym za powyższe jest wyjątkowo niski poziom zaufania, będący podstawą kapitału społecznego, który warunkuje wzrost gospodarczy i dobrobyt. Ale czy tylko tak należy tłumaczyć tamte postawy?

Zarządy banków spółdzielczych to przecież lokalne elity, ludzie z wiedzą ekonomiczną, najczęściej z dużym doświadczeniem, osoby spełnione, znające realia gospodarcze i bankowość nie tylko w Polsce. A mimo to podjęcie decyzji o podporządkowaniu się pewnym rygorom oraz ponoszeniu odpowiedzialności (do określonej kwoty) za innych uczestników systemu było dla wielu tak trudne, a dla części banków wprost niemożliwe. Czy możliwe jest, że to wiedza o sobie nawzajem oraz o metodach zarządzania bankiem i ryzykiem utrudniały lub uniemożliwiały podjęcie decyzji o odpowiedzialności za sąsiedni bank? Jeżeli było w tym coś na rzeczy, to realizowanie przez systemy ochrony zapisanych w ustawie i umowach zadań prowadzić powinno jeżeli nie do całkowitego wyeliminowania tych obaw, to przynajmniej do ich znacznego ograniczenia.

Udostępnij artykuł: