Bankowość spółdzielcza: kiedy bankom opłaca się łączenie

Bankowość spółdzielcza / Multimedia

FLBS-2019-Bartosz- Kublik-prezes-zarządu BS-Ostrowia Mazowiecka
Fot. aleBank.pl

Integracja pionowa z bankiem zrzeszającym w realizacji procesu backoffice, ale także integracja pozioma, rentowność, problemy demograficzne i szeroka oferta dla klientów to zdaniem Bartosza Kublika, prezesa zarządu Banku Spółdzielczego w Ostrowi Mazowieckiej najważniejsze wyzwania stojące przed polskim sektorem banków spółdzielczych.

#BartoszKublik: optymalny rozmiar banku spółdzielczego pozwala utrzymać na macierzystym rynku, jeśli nie dominującą, to przynajmniej bardzo stabilną pozycję rynkową #ForumLiderówBS #BankiSpółdzielcze #GrupaBPS #KZBS #SGB #IPS

W ciągu ostatnich kilkunastu lat  w sektorze bankowym, także w spółdzielczym sektorze bankowym zmieniło się bardzo wiele. Cezurą był 2008 rok, kiedy na świecie wybuchł kryzys finansowy, i po którego przełamaniu regulatorzy w USA oraz w UE postawili przed bankami szereg nowych zadań. Uregulowali oni na nowo tę część ludzkiej aktywności gospodarczej. I od tego momentu przyspieszyły zmiany w sektorze bankowym, i w spółdzielczym także.

A dodatkowo zostały one przyspieszone niezwykle silnym odbiciem, jeśli chodzi o technologię i o sieć, która zrewolucjonizowała dostęp do wszystkich towarów, do usług, komunikacji . I nie pozostała bez wpływu na usługi bankowe, finansowe, rozliczeniowe, także spółdzielczego sektora bankowego − tłumaczy Bartosz Kublik, prezes Banku Spółdzielczego w Ostrowi Mazowieckiej.

Demografia niekorzystna dla spółdzielców

Z najnowszych badań nt. sektorów bankowych komercyjnego i spółdzielczego wynika, że ten ostatni rośnie, ale jednak wolniej niż komercyjny. Klienci sektora  spółdzielczego są znacznie starsi niż klienci sektora komercyjnego.

Przed naszym sektorem stoją olbrzymie wyzwania, i trzeba też spojrzeć na nie przez pryzmat demografii, różnic demograficznych na różnych obszarach Polski. Chodzi tu o  małe miasta, powiaty, wsie, w porównaniu do wielkich aglomeracji. W pewien sposób są to procesy naturalne, ale bankowość spółdzielcza nie może na to tylko reagować i dostosowywać się.

Ponieważ jak dodaje prezes Kublik, w samym modelu biznesowym polskich banków spółdzielczych leżą pewne słabości, które niewątpliwie były udziałem ostatnich lat naszej bankowości. I należałoby owe słabości przezwyciężyć. Choć były i sukcesy.

Nowa jakość: IPS (System Ochrony Instytucjonalnej)

Jeśli chodzi o te sukcesy to na pierwszym miejscu wymieniłbym powołanie dwóch systemów ochrony zrzeszeń, i w SGB, i w Grupie BPS, bo one w znacznej mierze przełamały, zredukowały nieufność członków sektora bankowego spółdzielczego do siebie. I te IPS-y już dziś monitorują sytuację,  w znacznej mierze wymuszają pewną samokontrolę uczestników. Bo jesteśmy dla siebie widoczni, transparentni i staramy się w tych warunkach brzegowych rzeczywiście postępować i budować biznes bankowy. I to są niewątpliwe sukcesy– wylicza Bartosz Kublik.

I dodaje, że IPS-y również tam gdzie trzeba pomagają w procesach naprawy. Zarówno finansowo, jak i pod względem merytorycznym, wspomagają banki w budowie wewnętrznych planów naprawy, wspomagając banki w ich wdrażaniu, a także w łączeniach, jeśli taka droga wydaje się optymalna z punktu widzenia kilku banków.

Natomiast słabości w modelu biznesowym to m.in. niższa rentowność w działalności bankowości spółdzielczej.

Jest to skomplikowane zagadnienie. Obserwując sektory bankowości spółdzielczej w Europie, można powiedzieć, że banki spółdzielcze działając na terenie prowincji, bo tam się koncentruje ich aktywność, do pewnego stopnia „mają prawo” mieć nieco niższą rentowność w porównaniu do wielkich banków komercyjnych – ocenia prezes Kublik.

Ponieważ realizują pewną misję ubankowienia, dotarcia z usługami, produktami  bankowymi tam, gdzie nie zawsze wielkim scentralizowanym, globalnym, paneuropejskim instytucjom się opłaca się prowadzić działalność bankową.

Ale tylko do pewnego stopnia. Jest też pewien próg, poniżej którego z ową efektywnością działania, rentownością schodzić nam nie wolno. Z tego prostego powodu, że w zasadzie jedynym źródłem akumulacji kapitału w spółdzielczym sektorze bankowym jest zatrzymanie zysków. Jeżeli więc ta stopa zwrotu na kapitale jest zbyt niska i nie odpowiada pewnym zjawiskom pieniężnym, wzrostowi PKB, to sytuacja taka może być dla kontynuacji działania w przyszłych dziesięcioleciach niebezpieczna. I nad tym musimy pracować − podkreśla  Bartosz Kublik.

A jeśli chodzi o metody, w jaki sposób poprawić efektywność sektora spółdzielczego, to przede wszystkim poprzez integrację pionową, czyli wspólną w ramach zrzeszenia  realizację procesu backoffice z wszystkimi zrzeszonymi bankami, ale też wspólną ofertę produktową.

Nie tylko tymi klasycznymi produktami bankowymi, które są domeną banków lokalnych, ale także  leasingiem, faktoringiem, produktami inwestycyjnymi, ubezpieczeniowymi, co powinno być, i jest w Europie Zachodniej, w tych krajach które są dla nas benchmarkiem − domeną banków zrzeszających. To jest pierwsza sprawa – wylicza Bartosz Kublik.

Integracja w odpowiedzi na koncentrację

A druga sprawa to jest też coś, co obserwujemy na dojrzalszych rynkach finansowych, czyli odczarowanie jako czegoś złego integracji, łączenia się banków poziomo. Tworzenia lokalnie przez banki spółdzielcze silniejszych organizmów, które mogą być odpowiedzią na koncentrację w handlu, w produkcji, rolnictwie, na koncentracje w gospodarce – uważa prezes Kublik.

Wyznaczenie granicy tej koncentracji powinno być domeną praktyków, naukowców, którzy zajmują się badaniem polskiego sektora bankowego. Zdaniem Bartosza Kublika jest to bardzo ciekawy temat badawczy: jaki jest optymalny rozmiar polskiego banku spółdzielczego, w nawiązaniu do mikro rynku, który taki bank obsługuje.

Bo Polska jest sporym jak na warunki europejskie państwem, nie jest homogeniczna, nie jest jednorodna. Inaczej wygląda rolnictwo, sektor agro, małe czy średnie przedsiębiorstwa np. na południu naszego kraju, inaczej na Podlasiu, a inaczej w Wielkopolsce.

I to trzeba brać pod uwagę. Tym niemniej optymalny rozmiar banku spółdzielczego jest taki, który pozwala utrzymać na swoim macierzystym, podstawowym rynku, jeśli nie dominującą, to przynajmniej bardzo stabilną i sensowną pozycję rynkową.

Jeśli tę pozycję bank lokalny zaczyna wytracać, to powinno to być powodem do rozpoczęcia dyskusji strategicznej. Czy nadążamy za rynkiem, czy nadążamy z akumulacją funduszy własnych, kapitału bez ponoszenia zanadto wysokich i dużych ryzyk – dodaje Bartosz Kublik.

I to może być moment, kiedy należy pomyśleć o możliwości połączenia z innym bankiem spółdzielczym.

Prawa ekonomii mówią mniej więcej tyle, (a w bankowości dodatkowo nakładają się bardzo silne regulacje co do oczekiwanych od banków współczynników w wypłacalności, bo po kryzysie nie jest już jeden podstawowy, ale szereg różnych współczynników) – że bank powinien mieć zdolność zatrzymywania, akumulacji kapitału na takim poziomie, żeby sprostać: obsługiwaniu lokalnego rynku, który też rośnie w sytuacji wzrostu ekonomicznego całego kraju i sprostać wskaźnikom, które od banków są oczekiwane.

I teraz w momencie, kiedy któryś z tych obszarów zaczyna kuleć w jakimś zakresie, to nie musi to być powód do natychmiastowego łączenia. Ale na pewno powinien być to powód do namysłu nad obraną ścieżką, strategią. Nad tym, czy nie warto połączyć sił właśnie po to, by ten komponent polski, spółdzielczy, lokalny w bankowości zachować w takim kraju jak Polska na zawsze – podsumowuje Bartosz Kublik.

 

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: