Będą podwyżki dla urzędników?

Rynek pracy

Ludziki stojące na stosach monet
Fot. stock.adobe.com/mnimage

Płace w administracji rządowej blisko wynagrodzenia minimalnego. To efekt zamrożenia przez prawie 10 lat kwoty bazowej, służącej do ustalania wysokości pensji osób zatrudnionych w służbie cywilnej. Jeśli w przyszłym roku dojdzie do podwyżki płac w administracji rządowej o 2,3 % sytuacja finansowa członków korpusu służby cywilnej poprawi się, ale tylko nieznacznie

Dobrze wykształceni oraz doświadczeni urzędnicy są wynagradzani na poziomie pracowników fizycznych oraz pracowników pomocniczych w podmiotach, które ci urzędnicy kontrolują @MRPiPS_GOV_PL

Pod wpływem związków zawodowych rząd zdecydował, że płaca minimalna dla osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę i w pełnym wymiarze czasu pracy wyniesie w przyszłym roku 2250 zł brutto (w 2018 r. – 2 100 zł), co oznacza wzrost o 7,1 proc. i stanowi 47,2 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2019 rok. Oznacza to, że na rękę osoba zarabiająca płacę minimalną otrzyma ok. 1630 zł. Natomiast minimalna stawka godzinowa w 2019 r. została ustalona na poziomie 14,70 zł (w 2018 r. – 13,70 zł).

Dodatkowo rząd, zdecydował też, jak doniósł Dziennik Gazeta Prawna, o podwyżce dla pracowników budżetówki w tym członków korpusu sc, poprzez podniesienie o 2,3 % wysokości kwoty bazowej, od której wielokrotności naliczane są pensje osób zatrudnionych w administracji rządowej. To spore zaskoczenie. Bo choć płaca minimalna, co roku systematycznie rośnie (w 2009 r. wynosiła ona 1276 zł brutto a w 2017 już 2100 zł brutto), kwota bazowa służąca m.in. do ustalania wynagrodzeń członków korpusu sc od 2009 roku wynosi niezmiennie 1873,84 zł brutto. I do niedawna nic nie wskazywało, że wkrótce się to zmieni.

Były podwyżki, ale dla wybranych                                                                  

Pewne podwyżki, jakie były w ostatnich latach realizowane w służbie cywilnej odbywały się tylko przez procentowy wzrost funduszu wynagrodzeń dla poszczególnych urzędów, a nie automatycznie, co zakłada mnożnikowy system wynagradzania. W 2016 roku w niektórych urzędach znalazły się też dodatkowe środki na niewielki wzrost płac dla najmniej zarabiających (poniżej 2 500 zł brutto).

Gdyby nie to,  jak wskazuje Szef Służby Cywilnej Dobrosław Dowiat-Urbański w swoim sprawozdaniu o stanie służby cywilnej i realizacji zadań tej służby za 2017 rok, to odpowiedzialni za bezpieczeństwo Polaków urzędnicy inspekcji weterynaryjnych, inspektorzy środowiska, inspektorzy nadzoru budowalnego (i in.) zarabialiby niewiele powyżej lub na poziomie płacy minimalnej. Były to jednak wszystko działania o charakterze doraźnym.

Płaca urzędnika jak sprzątaczki

Jak wynika z cytowanego sprawozdania nadal wielu z nich zarabia  blisko  płacy minimalnej. Do grupy najmniej zarabiających w całym korpusie służby cywilnej należą pracownicy komend, inspektoratów i innych terenowych jednostek administracji rządowej. Pracownicy tych instytucji najczęściej pełnią swoją służbę w terenie, przeprowadzając codziennie szczegółowe kontrole i czynności nadzorcze dotykające wszystkich aspektów codziennego życia. Odpowiadają oni za bezpieczeństwo obywateli, w tym życie i zdrowie. Na przykład inspektor weterynaryjny chroni zdrowie ludzi, umożliwiając zakup bezpiecznych dla zdrowia produktów mięsnych i nabiału, a inspektor nadzoru budowlanego zapewnia dzieciom bezpieczeństwo w szkołach i halach sportowych.

Niestety często ci, co podkreśla Szef SC, dobrze wykształceni oraz doświadczeni urzędnicy są wynagradzani na poziomie pracowników fizycznych oraz pracowników pomocniczych w podmiotach, które ci urzędnicy kontrolują. Potwierdzają to przytaczane przez niego przykładowe wynagrodzenia niektórych z nich. I tak wynagrodzenie inspektora ochrony środowiska wynosi – 1 588 zł netto, kontrolera weterynaryjnego – 1 680 zł netto, inspektora ochrony zabytków −1 808 zł netto czy kontrolera transportu drogowego −1 990 zł netto.

Średnie wynagrodzenie urzędnika coraz bardziej poniżej średniej krajowej płacy

Brak systemowych podwyżek odbija się zresztą negatywnie na wszystkich członkach korpusu służby cywilnej. Spada też konkurencyjność tej służby w porównaniu z innym sektorami gospodarki (w związku z tym że w latach 2009–2017 kwota bazowa nie zmieniła się wynagrodzenie w korpusie służby cywilnej wzrosło w tym czasie realnie o 11,0%, a w gospodarce narodowej − o 22,2%).

Należy przy tym pamiętać, że powyższa średnia jest wyższa niż dynamika realna średnich wynagrodzeń członków korpusu służby cywilnej w terenowej administracji rządowej, gdzie wynagrodzenia realnie wzrosły na przestrzeni 8 lat o 9,3% − w nadzorze budowlanym, 9,8% − w inspekcjach ochrony roślin, 7,9% − w inspektoratach weterynarii i w inspektoratach transportu drogowego.

W 2009 roku tylko cztery inspekcje plasowały się poniżej przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, w roku 2017 było ich już dziesięć. Wzrosła też ogólna liczba urzędów których wynagrodzenie było niższe od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (4 272 zł brutto). W 2016 r. było ich ok. 57%, rok później już ok. 60% (1 092) urzędów.

Ponad 80% członków korpusu służby cywilnej ma wykształcenie wyższe. Udział osób z wykształceniem wyższym w gospodarce narodowej jest znacznie niższy i wynosi około 1/3.

 

Młodzi nie chcą pracować w administracji

Zamrożenie kwoty bazowej doprowadziło zatem do znacznego obniżenia statusu materialnego członków korpusu sc. Praca w administracji rządowej stała się mniej atrakcyjna co przełożyło się na spadek liczby osób starających się o nią oraz mniejszą skuteczność naborów. Od lat obserwowany jest także bardzo wyraźny spadek zatrudnienia w korpusie służby cywilnej ludzi młodych , tj. do 30 roku życia (udział zatrudnienia tych osób 31 grudnia 2017 r. wyniósł 7,5% i był niższy w stosunku do 2016 r. o 0,8 p.proc.).

Zbyt mały krok w dobrym kierunku

Dlatego, cieszy, że rząd zdecydował się w końcu na odmrożenie kwoty bazowej dla korpusu służby cywilnej (oczywiście jeśli doniesienie prasowe w tej kwestii się potwierdzą, pracę nad ustawą budżetową ciagle jeszcze trwają), choć zapowiada skala podwyżki (o 2,3 %) nie powala. Oznacza bowiem wzrost kwoty bazowej z 1873,84 zł do 1916,94 zł – czyli o 43 zł i 10 groszy.

To ile więcej otrzymałby poszczególny członek korpusu sc zależy od przyznanego mu mnożnika. Jak wynika bowiem z art.87 ustawy o służbie cywinej wynagrodzenie zasadnicze przewidziane dla zajmowanego stanowiska pracy, dodatek służby cywilnej z tytułu posiadanego stopnia służbowego oraz dodatek funkcyjny ustala się z zastosowaniem mnożników kwoty bazowej, której wysokość ustaloną według odrębnych zasad określa ustawa budżetowa. I tak osoby z mnożnikiem 1,5 mogłyby liczyć na podwyżkę o ok. 64 zł, z mnożnikiem 3.0 – o ok. 129 zł.

Oczywiście podwyżka kwoty bazowej to nie tylko wzrost wynagrodzenia zasadniczego czy dodatku służby cywilnej, które obliczane są jako mnożnik tej kwoty ale także np. liczonego od płacy zasadniczej dodatku stażowego czy pośrednio także trzynastej pensji, stanowiącej 8,5 proc. całorocznego wynagrodzenia za poprzedni rok.

Ostatnią decyzję rządu (o ile się potwierdzi) uznać zatem trzeba za krok w dobrym kierunku, za mały jednak aby doszło do nadrobienia wieloletnich zaległości i faktycznego urealnienia wynagrodzeń w służbie cywilnej. Podwyżka kwoty bazowej w zaproponowanej przez rząd wysokości nie poprawi też znacząco wzajemnych relacji między płacą minimalną, a wynagrodzeniami członków korpusu sc. Nadal wynagrodzenia niektórych z nich oscylować będą wokół ustawowego minimum, co zważywszy na rangę służby cywilnej, wygląda mało poważnie.

Udostępnij artykuł: