Big Data to nie tylko biznes

Polecamy

Wykorzystanie analityki dużych zbiorów danych budzi automatyczne skojarzenia z biznesem: telekomami, bankami, firmami marketingowymi czy produkcyjnymi. Ale obszarami zastosowania tej technologii mogą być z powodzeniem: zwiększenie wydajności sportowców, atrakcyjności zatrudnienia, walka z suszą czy ochrona gatunków zwierząt zagrożonych wyginięciem.

Wykorzystanie analityki dużych zbiorów danych budzi automatyczne skojarzenia z biznesem: telekomami, bankami, firmami marketingowymi czy produkcyjnymi. Ale obszarami zastosowania tej technologii mogą być z powodzeniem: zwiększenie wydajności sportowców, atrakcyjności zatrudnienia, walka z suszą czy ochrona gatunków zwierząt zagrożonych wyginięciem.

Drużyny sportowe w kooperacji z dostawcami narzędzi analitycznych zaczynają wykorzystywać coraz bardziej zaawansowane metody monitorowania i przetwarzania nieustannie rosnących zasobów danych. Kamery, sensory i urządzenia wearables są w stanie "wychwycić" każdy aspekt oceniający występ danego zawodnika. Menadżerowie, trenerzy i sami sportowcy na podstawie danych określają kaloryczność diety, stopniują i synchronizują treningi a nawet analizują stopień interakcji z fanami. Wszystko po to, by maksymalnie poprawić swoje wyniki na różnych sportowych arenach.

Arsenal Londyn, w ubiegłym roku zainwestował miliony funtów w rozwój swojego działu analitycznego. Wszystko po to, aby robić lepszy użytek z danych, które gromadzi już dzisiaj. Osiem kamer otaczających stadion śledzi poczynania każdego zawodnika, łącznie z jego interakcjami. System dostarczany przez Prozone - producenta narzędzi do analityki sportowej - śledzi dziesięć "punktów danych" każdego piłkarza na sekundę i 1,4 miliarda punktów danych na każdy mecz. Ten sam system jest używany do monitorowania 12.000 meczy na świecie, które są w nim analizowane przy wykorzystaniu automatycznych algorytmów albo ręcznie wprowadzanych przez trenerów kryteriów.

Zatrzymać pracownika

Big Data i Human Resources idą w parze. Firma Workday twierdzi, że jej aplikacja podpowie członkom zarządów oraz menadżerom czy dany pracownik w najbliższym czasie planuje zmianę swojego zatrudnienia.

Firma twierdzi, że wspomniane rozwiązanie będzie w stanie oszacować stopień determinacji pracowników. Analizując ich ogólną aktywność, czyli zatrudnienie, awanse, zmiany miejsc zamieszkania czy jakości pracy a następnie konfrontując te informacje z trendami w danej branży i regionie oraz z aktualnymi ofertami zatrudnienia, ma pozwolić pracodawcom przewidzieć moment, w którym pojawią się w ich pokoju z wypowiedzeniem.

Główny cel? Zatrzymać pracownika w dotychczasowej firmie poprzez uprzednie zidentyfikowanie jego zamiarów i wcześniejsze zaproponowanie mu innego, bardziej odpowiadającego zmienionym preferencjom, stanowiska.

- Dzisiaj firmy na ogół nie znają swoich pracowników, nie potrafią określić ich prawdziwego potencjału w związku z czym ci się marnują i na ogół nie planują się wiązać z firmą na dłużej. Tracą na tym wszyscy - i pracodawcy, bo efektywność pracy jest stosunkowo niska i pracownicy, bo nie potrafią rozwinąć skrzydeł - zwraca uwagę Anna Węgrzyn, wieloletni praktyk HR i kierownik projektu mHR EVO w firmie BPSC.

Systemy informatyczne w powiązaniu z analityką ułatwiają podejmowanie racjonalnych decyzji w obszarze zarządzania pracownikami - począwszy od dopasowywania działań rozwojowych, diagnozy luk i preferencji pracownika, poprzez obiektywne powiązanie efektywności  pracownika z systemem premiowania, po symulowanie możliwości zabezpieczenia personelu dla przyszłych potrzeb firmy. Technologie pozwalają po prostu stworzyć lepsze miejsce pracy w oparciu o dane na temat kwalifikacji, potencjału i oczekiwań pracowników oraz potrzeb przedsiębiorstwa.

Na ratunek tygrysom

Kłusownicy nie od dzisiaj są ogromnym zagrożeniem dla dzikich i chronionych prawnie gatunków zwierząt. W Indiach ich ofiarami najczęściej padają dzikie tygrysy. Kłusownicy doskonale znają tereny, na których prowadzą swoją przestępczą działalność i cyklicznie wracają do ustalonych miejsc ustawiając sidła na drogach regularnych wędrówek tygrysów. Bardzo rzadko udaje się ich złapać.

Koustubh Sharma, ekolog z organizacji Snow Leopard Trust, we współpracy z naukowcami z Nature Conservation Foundation stworzyli komputerowy kod analizujący 25.000 źródeł danych pozyskiwanych od 1972 roku na terytorium 605 regionów, na których przez lata stwierdzano przypadki kłusownictwa.

Inteligentna sieć analityczna jest przełomowym sposobem na ratowanie populacji dzikich zwierząt. Pozwala trafniej lokować informatorów oraz wysyłać patrole lądowe w miejsca najbardziej narażone na działalność kłusowników. Najważniejsze jest jednak poznanie zmian wzorców postępowania przestępców i tego, jak ewoluuje ich taktyka. Chodzi o to, by starać się zawsze być krok przed nimi.

Wyniki prowadzonych badań już przyniosły pierwsze efekty. Okazało się, że w przeszłości tereny graniczne pomiędzy Indiami a Nepalem były zdecydowanie słabiej chronione niż pozostałe. Badacze oznaczają takie miejsca na cyfrowej mapie jako "hot spoty" a następnie informują odpowiednich przedstawicieli rządu o konieczności podjęcia konkretnych działań. Analiza ulubionych miejsc kłusowników pozwoliła na odtworzenie ich tras aktywności. Zespół badawczy ustalił na ich podstawie, że przestępcy najczęściej przemieszczali się pociągami, by zmieszać się z tłumem milionów turystów oraz wskazał, które miejsca są nielegalnymi punktami handlowymi skórą oraz kośćmi tygrysów, na które zapotrzebowanie wykazują m.in. chińskie koncerny farmaceutyczne.

Lawina danych

Konsekwencją rozwoju analityki Big Data w wielu różnych obszarach jest bardzo szybko rosnąca liczba cyfrowych informacji.

- Zgodnie z prognozami firmy analitycznej IDC, do 2020 roku liczba globalnie generowanych danych wzrośnie nawet dziesięciokrotnie: z 4,4 zettabajta do 44 ZB. To duże wyzwanie dla wszystkich firm i organizacji, które już korzystają lub chcą wykorzystać potencjał Big Data czy Internetu Rzeczy. Dane trzeba nie tylko jak najtaniej przetworzyć, ale także bezpiecznie przechować. Aktywność cyberprzestępców systematycznie wzrasta, a wraz z nią rośnie także ryzyko utraty informacji i przerwania ciągłości działania - zwraca uwagę Ewelina Hryszkiewicz z Atmana, największego operatora centrum danych w Polsce.

Do 2020 roku każdy użytkownik sieci będzie produkował 1,7 MB danych na sekundę. Już dzisiaj internauci zadają 40.000 pytań na sekundę wyszukiwarce Google, co przekłada się na 1,2 biliona zapytań w skali roku. Ponad miliard osób codziennie korzysta z mediów społecznościowych, w tym Facebooka a w ciągu najbliższych czterech lat liczba smartfonów - generujących znaczącą liczbę danych - ma przekroczyć 6 miliardów. Możemy zatem spodziewać się, iż w najbliższym czasie sfery, dotychczas dalekie od wykorzystywania zaawansowanych technologii, zaczną interesować się możliwościami, jakie oferuje gromadzenie i przetwarzanie ogromnych zbiorów danych.

Marcin Złoch

Udostępnij artykuł: