Biznes i młode pokolenie wspólnie patrzą w przyszłość – Inspiring Solutions 2015

Tylko u nas

Pokolenie Y podbija świat w coraz szybszym tempie. Według badań przeprowadzonych przez firmę Deloitte, w roku 2025 aż 70 proc. osób w wieku produkcyjnym wywodzić się będzie z tej właśnie generacji - jednak już dzisiaj młodzi ludzie wychowani w świecie Internetu stanowią grupę społeczną, której nie sposób zignorować.

Pomostem między młodymi, ambitnymi i kreatywnymi przedstawicielami generacji Y a globalnymi koncernami z branży IT jest organizowane już od 8 lat spotkanie Inspiring Solutions. Tegoroczne odbyło się w dniach 23-24 marca na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oraz w dniach 25-27 marca na warszawskiej SGH. Wydarzenie objęła patronatem redakcja „Miesięcznika Finansowego BANK”.

Czym jest Inspiring Solutions? Organizowanego przez Samorząd Studentów warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej oraz organizację studentów SGH CEMS Club Warsaw wydarzenia nie sposób określić mianem „konferencji” – jego program jest bowiem znacznie szerszy i bardzo zróżnicowany. Główną częścią obu edycji Inspiring Solution są warsztaty, odbywające się symultanicznie w kilkunastoosobowych grupach. Zajęcia praktyczne prowadzone są przez przedstawicieli firm – nie tylko z sektora IT. Wśród tegorocznych partnerów można było znaleźć między innymi firmy doradcze Deloitte oraz EY, z branży finansowej: Citi Global Credit Technology i PZU a także podmioty zajmujące się wspieraniem i promocją tzw. start-upów.

Mieliśmy okazję przyglądać się jednemu z takich właśnie warsztatów. „Jak przetestować pomysł na biznes przy ograniczonych zasobach”- w ramach zajęć praktycznych prowadzonych pod tym hasłem uczestnicy, w kilkuosobowych grupach, mieli się zmierzyć z – niełatwym jak się okazało – opracowaniem biznesplanu oraz wymogów kapitałowych dla uruchomienia prostych z pozoru działalności gospodarczych:

  • pizzerii,
  • firmy organizującej warsztaty biznesowe,
  • portalu z poradami podatkowymi,
  • firmy tworzącej gry komputerowe online,
  • firmy zajmującej się cateringiem dietetycznym.

150331.inspring.solutions.01.400x

Żelazną częścią każdej edycji Inspiring Solutions jest panel dyskusyjny Inspiring Talks. Tegoroczna debata ekspercka nosiła tytuł „Internet przedmiotów czy przedmioty Internetu – wielka rewolucja w efektywności urządzeń czy marketingowa wydmuszka przystosowująca nas do bycia zakładnikami Internetu?”. W panelu, moderowanym przez Antoniego Bielewicza, udział wzięli: Mariusz Kędziora – Technology Evangelist w Microsoft, Robert Stanikowski – Principal w The Boston Consulting Group, Marcin Wawrzyński – Product Sales Specialist w CISCO SYSTEMS oraz Marek Sodolski – Sales & Marketing Vice President w e-point.

– Czy Internet rzeczy to jest koncepcja w jakiś sposób skodyfikowana, czy tylko marketingowy parasol dla korporacji? – takie pytanie postawił moderator. Zdaniem Marka Sodolskiego, nazwa ta jest nieco spóźniona w stosunku do rzeczywistości. Przykładem mogą być stosowane obecnie w naszym życiu codziennym urządzenia. – Już dwa miliony osób korzystają z elektronicznych czujników, mierzących ciśnienie krwi. Urządzenia te nie tylko mierzą, ale i wysyłają informacje – stwierdził. Zdaniem przedstawiciela e-point niedługo zapewne pojawią się systemy wzywające pogotowie w sytuacji załamania zdrowia. – Internet of Things to ładna nazwa, opisująca to, co już od lat się dzieje – dodał.

Jakie urządzenie uznaje się za początek Internet of Things? Zdaniem panelistów, chodzi o coś więcej aniżeli tylko o lodówkę automatycznie zamawiającą zakupy. Zdaniem niektórych, pojęcie Internet rzeczy można odnieść również do… początków sieci – wszak komputer również kwalifikuje się do kategorii „Things”.

– Nadchodzą różne nowe „bożki”. Jeszcze niedawno mieliśmy „bożka” pod hasłem cloud, wszystkie dane przenosiliśmy do chmury, teraz mamy nowego bożka (…). To się dzieje niezależnie od tego, czy nazwiemy to tak czy inaczej – ocenił Marcin Wawrzyński. Jego zdaniem, znacznie ważniejszym zjawiskiem jest zbieranie coraz większej liczby informacji, która staje się towarem handlowym. Wspomniane „rzeczy” będą stawać się przekaźnikiem owych informacji.

Z drugiej strony, zjawisku stypizowanemu jako Internet rzeczy trudno odmówić pewnej wyjątkowości. Bezpośrednia komunikacja pomiędzy urządzeniami, bez udziału człowieka, na skalę globalną, wszechobecność owych przedmiotów – co wpływa na radykalne zwiększenie liczby informacji – i wreszcie charakter funkcjonowania całego systemu. Przykładem wpływu Internetu rzeczy na funkcjonowanie całego rynku jest choćby pozyskiwanie informacji przez producenta o awariach poszczególnych egzemplarzy sprzętu i możliwość kształtowania na tej podstawie polityki serwisowej i gwarancyjnej. Na aspekt ten zwrócił uwagę przedstawiciel CISCO Systems.

Jak IoT zmienić może funkcjonowanie firm? Mówił o tym Robert Stanikowski. – Już w tym momencie widzimy, że zmienia – są pytania od naszych klientów jak to wykorzystać. Sami również wykorzystujemy tę rzeczywistość w różnych projektach innowacyjnych – stwierdził przedstawiciel Boston Consulting Group.

Przykładem mogą być różnego rodzaju urządzenia do monitoringu funkcji ciała, które – dzięki wymaganiom niskoprądowym – mogą funkcjonować pod skórą przez długi czas, bez konieczności wymiany baterii. Do takich rozwiązań należą sensory do badania pulsu płodu kobiety w ciąży. – Jest to rodzaj KTG łączącego się z komórką – podkreślił Stanikowski.

Wiele emocji w trwającej ponad półtorej godziny debacie wzbudziła kwestia bezpieczeństwa i prywatności. W tych dziedzinach sama technologia nie wystarczy. Co zrobić, aby każdy z interaktywnych domowych przedmiotów nie stał się furtką dla cyberoszustów? Dotyczy to nie tylko hakerów, ale również nieuczciwych przedsiębiorców, takich jak tzw. serwisy pobieraczkowe, które już dziś wypaczają ideę zawierania umowy online.

– Etyka kończy się tam, gdzie zaczyna się chciwość. Dotyczy to generalnie wszystkich poziomów. Firmy, które istnieją od lat, są na giełdzie, mają swoje łady korporacyjne – starają się zabezpieczyć interesy swoje i klientów – powiedział Mariusz Kędziora. Dodał, iż odgórny zakaz tak naprawdę niczego nie rozwiąże – natomiast przyczyni się do spadku swobody działalności gospodarczej. Również zdaniem pozostałych uczestników panelu nie można wprowadzać rozwiązań hamujących swobodę podejmowania innowacyjnej działalności gospodarczej, również przez start-upy.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: