Blisko poziomów, po przekroczeniu których, użycie pojęcia „kryzys walutowy” może być powszechne

Finanse i gospodarka

Złoty kontynuuje bessę. Regularnie osłabia się do wszystkich głównych par walut. Pomimo, iż na poszczególnych walutach, takich jak USD, EUR, CHF i GBP, nie są notowane maksymalne historyczne poziomy, to jako indeks złotego (czyli średnia do koszyka walut) zbliża się do poziomów minimum z 2004 roku.

Przestrzeni na dalsze osłabienie się indeksu złotego zostało jeszcze tylko około 1,5%. Drastyczne i trwałe dalsze spadki mogą być już uznane za kryzys walutowy. Paradoksem jest, iż złoty jako waluta kraju z relatywnie mocną gospodarką, jest pod tak silną presją. Niestety w tej chwili zarówno złoty jak i nasze obligacje uznawane są za bardzo ryzykowne. Inwestorzy liczą na to, że, gdy sytuacja na rynkach uspokoi się, wróci duży popyt na złotego. Na razie jednak rynki nie dają wytchnienia optymistom. Nie jestem zwolennikiem tezy zorganizowanego ataku spekulacyjnego wymierzonego właśnie w PLN. Po prostu, trend wycofywania się z polskich aktywów jest potęgowany agresywnymi działaniami spekulantów. Im większa zmienność, a trend bardziej klarowny, tym spekulantów jest więcej. To naturalne zachowanie uczestników wszystkich rynków finansowych.

Szczególną uwagę warto zwrócić na parę USDPLN. Kurs właśnie dotyka poziomu 3,5220, który jest istotnym oporem z 2010 roku. Po jego trwałym przełamaniu intensywność wzrostów znacznie zwiększyć się. Tym bardziej, że rosną szanse, iż kurs EURUSD wejdzie w średnioterminowy trend spadkowy i będzie kierował się w 2012 roku w kierunku 1,2.

Ponadto EURPLN, GBPPLN oraz CHFPLN zbliżają się lub już testują kluczowe opory. Przed złotym jest więc najważniejszy test. Duże „wykupienie rynku” daje nadzieję na powstrzymanie spadków PLN, aczkolwiek każdy wyrafinowany inwestor przypomni wtedy zasadę „trend jest twoim przyjacielem”, nakazującą utrzymywania pozycji zgodnych z dominującym ruchem cen.

Z uwagi na bliskość tak ważnego wsparcia, jak historyczne dno indeksu PLN, należy oczekiwać jeszcze większej zmienności. W okolicach tych poziomów wielu inwestorów powinno realizować zyski i nie można wykluczyć agresywnej interwencji. Przeprowadzenie takiej akcji w okolicach historycznego minimum indeksu złotego wydaje się zasadne zarówno z ekonomicznego jak i nawet czysto spekulacyjnego punktu widzenia.

 

Udostępnij artykuł: