Bliskość historycznego szczytu w USA działa na wyobraźnię

Finanse i gospodarka

Pierwszy raz od 2007 r. amerykański S&P 500 znalazł się w czwartek w ciągu dnia ponad 1500 pkt i tym samym na nieco ponad 60 pkt zbliżył się do rekordu wszech czasów z jesieni 2007 r. Jeszcze mniej w ujęciu procentowym do analogicznej bariery brakowało skupiającemu 30 największych przedsiębiorstw indeksowi DJIA. Ostatecznie jednak dotarcie S&P 500 do psychologicznej bariery 1500 pkt skłoniło do niewielkiej realizacji zysków i dzień zakończył się bez zmian.

Pierwszy raz od 2007 r. amerykański S&P 500 znalazł się w czwartek w ciągu dnia ponad 1500 pkt i tym samym na nieco ponad 60 pkt zbliżył się do rekordu wszech czasów z jesieni 2007 r. Jeszcze mniej w ujęciu procentowym do analogicznej bariery brakowało skupiającemu 30 największych przedsiębiorstw indeksowi DJIA. Ostatecznie jednak dotarcie S&P 500 do psychologicznej bariery 1500 pkt skłoniło do niewielkiej realizacji zysków i dzień zakończył się bez zmian.

Mogło to nieco zaskakiwać w kontekście bardzo dobrych wiadomości gospodarczych, które napłynęły wczoraj nie tylko z Azji i Europy, ale również z USA. Chodziło o wyraźną poprawę styczniowych wskaźników aktywności ekonomicznej. Okazało się jednak, że to wystarczyło jedynie do zrekompensowania negatywnego impulsu, jakim było rozczarowanie wynikami finansowymi Apple, największej firmy pod względem kapitalizacji w USA.

Pytanie o to, czy i ewentualnie kiedy amerykańska giełda pokona historyczny szczyt będą jednak zapewne w najbliższych dniach padać coraz częściej. Skłaniają ku nim bardzo dobre nastroje na rynkach akcji. Nie widać na razie czynnika, który mógłby wytrącić inwestorów z pozytywnego myślenia, choć trzeba mieć świadomość, że duża część dobrych informacji została już zdyskontowana wcześniejszymi zwyżkami notowań akcji.

Jednocześnie jednak specyfiką zachowania giełdy w USA z ostatnich lat jest to, że po ustanowieniu nowego szczytu trendu wzrostowego, co stanowi wyraźny sygnał kupna, rynek zamiast nabrać siły zaczyna ją tracić.

HOME BROKER ZWRACA UWAGĘ:

Dobre nastroje na rynkach akcji będą coraz bardziej skłaniać do pytań o to, kiedy amerykański parkiet pokonana rekord wszech czasów z 2007 r.

Koszty wynajmu biur na świecie w przeliczeniu na pracownika wzrosły w 2012 r. mniej niż wyniosła inflacja

Rynki nieruchomości

Londyński West End wyprzedził w 2012 r. Hong Kong w zestawieniu najdroższych w przeliczeniu na pracownika powierzchni biurowych na świecie. Rocznie wynajem pochłaniał tam 23,5 tys. USD. W Hong Kongu było to 22,19 tys. USD (miniony rok przyniósł spadek o 11% z 25,16 tys. USD odnotowanych w 2011 r.). Dla porównania w Nowym Jorku, znajdującym się na 11. pozycji, jest to 14 tys. USD. W Hong Kongu koszty wynajmu obniżyły się o 12% po tym, jak przedsiębiorstwa zmniejszały zajmowane powierzchnie, czy też przeprowadzały się do tańszych miejsc. Z europejskich lokalizacji w najdroższej dziesiątce znalazły się Genewa, Zurych, Paryż, Oslo i Moskwa.

Badanie przeprowadzone przez DTZ obejmuje 126 miast. Wynika z niego, że najniższe koszty ma indonezyjska Surabaja. Wynoszą zaledwie 1610 USD na pracownika. DTZ wyliczył przy tym, że w skali świata koszty wynajmu powierzchni biurowych zwiększyły się w minionym roku o 1% w porównaniu z inflacją na poziomie 3,2%.

Od dewelopera

Ronson Development sprzedał 100 mieszkań, czyli niemal 50% z 202 oferowanych w zlokalizowanej na Woli przy ul. Jana Kazimierza inwestycji Espresso. Sprzedaż wyprzedza prace budowlane, które obecnie "wychodzą z ziemi", a ich zaawansowanie jest na poziomie 33%. Zgodnie z harmonogramem, zakończenie projektu planowane jest na I kwartał 2014 roku. Ceny mieszkań w inwestycji zaczynają się od 6 600 zł brutto za m kw. Łącznie na osiedlu powstanie 650 mieszkań w czterech budynkach, z których dwa z 202 lokalami budowane są w pierwszym etapie.

Zespół analiz
Home Broker

Udostępnij artykuł: