Blogerzy i blagierzy

Maciej Małek

Jarosław Kaczyński dołączył do wcale licznego grona polityków, którzy komunikują się z elektoratem za pośrednictwem bloga. Forma w dobie Internetu tyleż tania, co skuteczna. Kiedy jednak blog staje się narzędziem komunikacji pomiędzy politykami, musi to budzić wątpliwości co do faktycznych intencji, jak w przypadku listu Jarosława Kaczyńskiego.  Zwraca w nim uwagę Donalda Tuska na bezpieczeństwo żywnościowe, z dopłatami dla rolników w tle.

Jarosław Kaczyński dołączył do wcale licznego grona polityków, którzy komunikują się z elektoratem za pośrednictwem bloga. Forma w dobie Internetu tyleż tania, co skuteczna. Kiedy jednak blog staje się narzędziem komunikacji pomiędzy politykami, musi to budzić wątpliwości co do faktycznych intencji, jak w przypadku listu Jarosława Kaczyńskiego.  Zwraca w nim uwagę Donalda Tuska na bezpieczeństwo żywnościowe, z dopłatami dla rolników w tle.

Krokodyle łzy wylewane nad nierównym - jakoby - traktowaniem polskiego rolnika są w przypadku Jarosława Kaczyńskiego skrajnie niewiarygodne, bowiem to przywódca PiS-u, jednym głosem z brytyjskimi konserwatystami optował za zastąpieniem dopłat dla rolnictwa wydatkami modernizującymi potencjał obronny Unii Europejskiej. Co do oczekiwań interwencji w obszarze cen żywności, to pomijając niewielkie w istocie możliwości Państwa, mamy do czynienia z pospolitą blagą. Wszak krytykowane wcześniej dopłaty stanowią element Wspólnej Polityki Rolnej. Wspólnej! Wszelkie zatem działania w tym obszarze muszą zyskać akceptację Komisji Europejskiej lub zostaną zakwalifikowane jako niedozwolona pomoc publiczna.

Czyżby blagier, przepraszam, bloger Kaczyński nie dysponował tą potoczną już dzisiaj wiedzą?!

Udostępnij artykuł: