BNP Paribas Bank Polska: stopa referencyjna sięgnie 8 proc. na koniec roku; w II połowie techniczna recesja

Gospodarka

Stopa referencyjna w Polsce sięgnie na koniec roku 8 proc. w wyniku cyklu podwyżek, które Rada Polityki Pieniężnej będzie kontynuować, prognozuje BNP Paribas Bank Polska.

Logo BNP Paribas na budynku
Fot. stock.adobe.com/dennizn

Stopa referencyjna w Polsce sięgnie na koniec roku 8 proc. w wyniku cyklu podwyżek, które Rada Polityki Pieniężnej będzie kontynuować, prognozuje BNP Paribas Bank Polska.

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) będzie kontynuować cykl podwyżek stóp procentowych, a stopa referencyjna osiągnie pod koniec roku poziom 8% (wobec 5,25% obecnie), wynika z raportu banku. Bank prognozuje, że w nadchodzących miesiącach inflacja w Polsce pozostanie wysoka i średniorocznie wyniesie 13,5% w tym i 10,5% w przyszłym roku. Zdaniem ekonomistów banku, istnieje ryzyko, że w rok 2024 r. polska gospodarka wejdzie z dwucyfrową inflacją.

Prognoza inflacyjna

Prognozujemy, że inflacja CPI w Polsce wyniesie średniorocznie odpowiednio 13,5% i 10,5% w tym i przyszłym roku.

"Przewidywane w nadchodzących kwartałach spowolnienie gospodarcze ograniczy dodatnią lukę popytową i zmniejszy popyt na pracę. Sądzimy jednak, że odkręcanie się spirali płacowo-cenowej i sprowadzenie inflacji do poziomów zgodnych z celem inflacyjnym (2,5% +/- 1pkt proc.) zajmie trochę czasu. W efekcie, o ile nie wystąpią bardzo korzystne zjawiska w gospodarce światowej, które silnie obniżyłyby dynamikę cen, powrót inflacji w okolice poziomu 3,5% wydaje się być możliwy dopiero w 2024 roku, a być może nawet później" - czytamy w raporcie "Zmiana kursu w polskiej gospodarce: Czy nadchodzące spowolnienie ograniczy presję inflacyjną?"

Nieznaczne obniżki stóp procentowych możliwe w II poł. 2023 r.

Według banku, przestrzeń do nieznacznych obniżek stóp procentowych może pojawić się w drugiej połowie przyszłego roku.

"Poluzowanie polityki pieniężnej w przyszłym roku będzie oprócz zachowania inflacji w dużej mierze zależeć od kształtowania się polityki fiskalnej. W świetle zaplanowanych na 2023 rok wyborów parlamentarnych nie można wykluczyć prób stymulacji gospodarki poprzez narzędzia budżetowe" - czytamy dalej.

Czytaj także: Morgan Stanley: w czerwcu podwyżka stóp procentowych o 50 pb >>>

Ekonomiści banku podkreślają, że dalsze luzowanie fiskalne zwiększają ryzyko utrwalenia się inflacji, a tym samym zmniejszyły przestrzeń dla obniżek stóp.

"W naszym scenariuszu bazowym zakładamy jednak, że spowolnienie inflacji bazowej w przyszłym roku stworzy warunki do nieznacznego złagodzenia warunków monetarno-finansowych" - podał bank.

Gospodarka wchodzi w okres stagnacji

Polska gospodarka wchodzi w okres stagnacji w wyniku schodzenia krajowej i globalnej koniunktury, uważa główny ekonomista oraz dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych i Sektorowych BNP Paribas Bank Polska Michał Dybuła. Bank zakłada w scenariuszu bazowym, że w II połowie br. wystąpi techniczna recesja, a na początku 2023 r. PKB będzie oscylować w okolicach 0% r/r, zaś w całym 2023 roku wzrośnie o 1,5% r/r.

"W przyszłym roku spodziewamy się kwartalnego tempa wzrostu gospodarczego w okolicach potencjału 0,7-0,8 % kw/kw. Natomiast ze względu na niski punkt startowy średniorocznie wzrost będzie dość mizerny. Spodziewamy się, że najlepsze już jest za nami" - powiedział Dybuła podczas konferencji prezentującej raport "Zmiana kursu w polskiej gospodarce: Czy nadchodzące spowolnienie ograniczy presję inflacyjną?".

Teraz wchodzimy w okres stagnacji czy technicznej recesji. Dopiero w 2023 roku spodziewamy się przyspieszenia wzrostu gospodarczego. Natomiast w ujęciu r/r na przełomie 2022/2023 r. obetrzemy się o 0%.

Wysoka aktywność gospodarcza w I kw. spowoduje, że PKB w całym bieżącym roku wzrośnie o 5,5% r/r, podał bank. Bank prognozuje, że w II kw. br. dynamika PKB wyniesie około 0% kw/kw.

W najbliższych miesiącach spodziewamy się dalszego spowolnienia gospodarczego, na co wpływ będzie mieć przede wszystkim widoczne już schłodzenie globalnej koniunktury.

"Słabsza kondycja światowej gospodarki będzie naszym zdaniem wynikać w dużej mierze z wysokiej inflacji, która ogranicza siłę nabywczą bieżących dochodów. W USA realne dochody do dyspozycji znajdują się obecnie wyraźnie poniżej notowanego w latach 2013 - 2019 trendu. Póki co, dzięki zgromadzonym w trakcie pandemii oszczędnościom, wydatki konsumpcyjne pozostają relatywnie odporne na wzrost cen, jednak sądzimy, że globalny popyt - przede wszystkim na towary - będzie słabł" - czytamy w raporcie.

Czytaj także: Goldman Sachs: „jastrzębia” dynamika inflacji; stopy procentowe w czerwcu w górę o kolejne 75 pb >>>

Analitycy banku podkreślają, że "w otoczeniu słabnącego popytu finalnego, negatywnie na dynamikę PKB wpływać może także wygasanie obserwowanego w ubiegłym roku trendu odbudowy zapasów", który dodawał do dynamiki wzrostu gospodarczego około 3-4 pkt proc., a w I kw. br. było to blisko 8 pkt proc.

Konsumpcja gospodarstw domowych powinna kontrybuować pozytywnie do wzrostu PKB w br.

"Korzystnie na konsumpcję w dalszej części roku oddziaływać będą też: 1) obniżka stawki podatku od osób fizycznych (PIT) do 12%, 2) planowane wakacje kredytowe, 3) zakumulowane w poprzednich miesiącach oszczędności" - czytamy dalej.

Bank zwraca również uwagę na to, że podwyżki stóp procentowych, przy około 700 mld zł złotowych kredytów gospodarstw domowych, ograniczą popyt konsumencki. Bank szacuje, że każde 100 pb podwyżek stóp procentowych zwiększa koszty obsługi długu przez gospodarstwa domowe o mniej więcej 7 mld zł, podano także.

W przyszłym roku wzrost gospodarczy będzie wspierać zwiększony napływ środków unijnych oraz projekty realizowane w ramach środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Źródło: ISBnews
Udostępnij artykuł: