Bon turystyczny: zamiast 1000 plus będzie 500 zł na każde dziecko jeszcze w te wakacje?

Bez krawata / Finanse osobiste

Prezydent Andrzej Duda
Prezydent Andrzej Duda Fot. Krystian Maj/KPRM

Bon turystyczny - 500 zł na każde dziecko na potrzeby wypoczynku krajowego może zostać uruchomiony już w te wakacje - zapowiedział podczas sobotniego spotkania z mieszkańcami Stalowej Woli (Podkarpackie) prezydent Andrzej Duda.

Prezydent @AndrzejDuda: #BonTurystyczny - 500 zł na każde dziecko na potrzeby wypoczynku krajowego może zostać uruchomiony już w te #wakacje #turystyka @prezydentpl

Według niego te środki poprawią sytuację polskich rodzin, ale też dotkniętej skutkami pandemii polskiej branży turystycznej.

Bon turystyczny jak 500 plus

„Te pieniądze będą tak emitowane, jak 500 plus. Rodziny będą otrzymywały bon turystyczny na dziecko, to będzie 500 zł na każde dziecko w rodzinie do wykorzystania na potrzeby wypoczynku turystycznego, wyjazdów, kolonii, wczasów, wszystkiego tego, co z tym związane” – powiedział Duda.

Skorzystają na tym właśnie polscy przedsiębiorcy, świadczący usługi turystyczne w całym kraju.

Zapowiedział, że będzie o szczegółach tego programu mówił w kolejnych dniach, ale rozwiązanie jest już praktycznie gotowe.

„Mam nadzieje, że skorzystanie z tego już w te wakacje przez rodziny, przez dzieci, przez młodzież będzie możliwe, a finalnie – że te pieniądze po pierwsze ułatwią życie rodzinom, a po drugie trafią dokładnie do polskiej branży turystycznej w czasach kryzysowych” – podkreślił Duda.

Bon wakacyjny na każde dziecko to koszt ponad 3 mld zł

Prezydencka propozycja bonu wakacyjnego w wysokości 500 zł na każde dziecko to koszt ponad 3 mld zł – poinformowała w poniedziałek wicepremier, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

Wicepremier była pytana w poniedziałek w Polsat News o to, jak to się stało, że bon wakacyjny na 1000 złotych zamienił się na propozycję 500 zł na każde dziecko – na wakacje.

„Usłyszeliśmy zapowiedź pana prezydenta (Andrzeja Dudy) w sobotę (…) bonu turystycznego. My czekamy na projekt ustawy, bo to pan prezydent będzie inicjatorem (…). Jak rozumiem ideę pana prezydenta, bon ma przysługiwać rodzinie na każde dziecko. Biorąc pod uwagę dominantę, a zatem to, ile rodzin mamy, jak wygląda ilość dzieci na rodzinę statystycznie w Polsce. Około 2 milionów rodzin to są rodziny z dwójką dzieci. Zatem te 1000 zł na rodzinę de facto będzie” – oświadczyła wicepremier Emilewicz. Zauważyła, że niespełna 500 tys. rodzin ma jedno dziecko, a mamy też rodziny z większą liczbą dzieci, które – rozumiejąc zamiar prezydenta – dostałyby ponad 1000 zł.

Zaznaczyła, że nie zna kosztów tego rozwiązania dla budżetu. „Poczekajmy, pan prezydent na pewno w tym tygodniu projekt ustawy zaprezentuje. Pan prezydent tę analizę kosztów na pewno przygotuje. (…) Biorąc pod uwagę ilość dzieci, które mamy – 6,5 miliona dzieci, na które otrzymujemy świadczenie 500+, to oznacza, że budżet tego programu będzie znacznie ponad 3 miliardy złotych” – powiedział.

Jej zdaniem, prezydent nadał temu programowi nowe znaczenie, wspiera nie tylko branżę turystyczną, ale także polskie rodziny.

Rekordowa liczba zakażeń koronawirusem

Szefowa resortu rozwoju odpowiedziała też na pytanie, czy w związku z kolejnym dniem z rekordową liczba zakażeń, rząd myśli o tym, by zrobić krok w tył w odmrażaniu gospodarki.

„Dzisiaj na pewno takich planów nie ma. Wiemy, że ta liczba zakażeń, kiedy popatrzymy populacyjnie ta całą Polskę, to mamy dwa takie województwa, gdzie jest ich stosunkowo najwięcej. To jest ciągle Mazowsze – tak było zresztą od początku – i drugie miejsce, to jest Śląsk” – powiedziała.

Zwróciła uwagę, że w czasie, gdy mieliśmy skokowy wzrost zakażeń w szpitalach i domach opieki społecznej, to analitycy na świecie pokazywali, że tego typu zamknięte ogniska powinno się w statystykach traktować odrębnie, bo one mają wyraźny, zdefiniowany charakter. W takim przypadku podejście do walki ze skutkami pandemii powinno wyglądać inaczej.

„Dzisiaj nie ma planów robienia kroku wstecz, mrożenia, jakiegokolwiek powrotu do ograniczeń, które mieliśmy” – podkreśliła.

„Co nie zmienia faktu (…), zachęcam, apeluję do państwa, abyśmy przestrzegali tych zaleceń, które dwa tygodnie temu wydaliśmy, dotyczących utrzymywania dystansu, używania maseczek w sklepach, w miejscach zamkniętych, dezynfekcji rąk, tam gdzie to jest tylko możliwe (…). Myślę, że to jest dzisiaj bardzo ważne” – – powiedziała.

Co z otwarciem granic?

Emilewicz zapytana, czy polski rząd rozważa otwarcie granic, tak jak większość państw europejskich, odpowiedziała: „Słyszymy o otwieraniu granic Europy w ogóle od połowy czerwca, mamy sukcesywne stopniowe otwieranie granic w regionach. O tym także rozmawiamy w zespole zarządzania kryzysowego”. Dodała, że decyzje będą podejmowane pod wpływem analizy przygotowanej przez ministra zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Przypomniała, że sama wiele razu mówiła, że gdy – zwłaszcza w przypadku państw ościennych – poziom zachorowań jest niewysoki, epidemia jest opanowana i standardy postępowania są bardzo wysokie, „wówczas pewnie ta skłonność do otwarcia granic powinna być w Polsce większa”. „Mam nadzieję, że w tej sprawie w czerwcu będziemy mieć dobre wiadomości” – mówiła.

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: