Brak porozumienia ws. Grecji obciążeniem dla euro

Finanse i gospodarka

Czasu na kompromis w kwestii przedłużenia pomocy dla Grecji jest coraz mniej, a szans na kompromis nie widać. Szkodzi to euro i niekorzystnie odbija się na złotym. Rodzima waluta będzie dalej tracić. W centrum uwagi odczyty z Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Zgodnie z obawami wyrażanymi przez wielu ministrów finansów jeszcze przed spotkaniem Eurogrupy, drugie posiedzenie w sprawie Grecji zakończyło się fiaskiem. Europejscy przywódcy zaproponowali Atenom wydłużenie o pół roku programu na obecnych warunkach, by w kolejnych miesiącach wypracować kompromis wykorzystując wszelkie dostępne elastyczności (możliwości ustępstw ze strony pożyczkodawców) bailout-u. Grecja odrzuciła tę propozycję żądając już od marca złagodzenia warunków pomocy.

Inwestorzy na tę informację zareagowali wyprzedażą euro. Kurs EUR/USD powrócił wyraźnie poniżej 1,14. Zwiększyło się prawdopodobieństwo wyjścia Grecji ze strefy euro. Jeśli do końca tygodnia nie uda się porozumieć już na początku marca rządowi w Atenach zabraknie pieniędzy. Zmiana warunków, by weszła w życie, musi jeszcze zostać zaaprobowana przez co najmniej sześć parlamentów. Czasu jest więc naprawdę niewiele. I choć, jak się wydaje, obie strony są niemal skazane na kompromis, wciąż nie widać sygnałów, że może to nastąpić.

Na pozostałych rynkach, świąteczny w USA poniedziałek, nie przyniósł większych zmian. Na uwagę zasługuje dalszy wzrost notowań ropy naftowej (do najwyższego poziomu od 2 miesięcy) oraz idące za tym wzmocnienie rosyjskiego rubla. Podobnego losu nie doświadczyła wczoraj natomiast ukraińska hrywna, która pozostała w okolicach historycznie niskich wartości osiągniętych pod koniec ubiegłego tygodnia. Złoty nie reagował na zmiany w wycenie walut wschodnich sąsiadów. Kurs EUR/PLN oscylował w wąskim paśmie wokół 4,18, USD/PLN przy 3,66 (wzrósł w drugiej części sesji do 3,69), a CHF/PLN poruszał się między 3,93 a 3,96. Na rynku obligacji także stabilizacja.

Dziś zmienność będzie zapewne wyraźnie wyższa niż wczoraj. Opublikowane zostaną co najmniej 3 raporty, na które warto zwrócić uwagę. O 10.30 odczyty inflacji CPI i PPI z Wielkiej Brytanii. Silna reakcja funta gwarantowana, jako że są to jedne z najistotniejszych wskaźników dla Banku Anglii przy podejmowaniu decyzji o stopach procentowych. Silniejszy niż się oczekuje spadek wskaźnika CPI (wzrost jest wykluczony) może nieco zaostrzyć retorykę prezesa M. Carneya. Póki co rynek wciąż zakłada, że podwyżki oprocentowania rozpoczną się na początku 2016 r. Pół godziny później odtajnione zostaną kluczowe dane sesji – wskaźniki nastrojów niemieckiego instytutu ZEW. Tu możliwa pozytywna niespodzianka, pomimo dość wysoko ustawionego konsensusu (wzrost indeksu w lutym o 6,6 pkt do 55,5 pkt). Popołudniu odczyty z rynku pracy w Polsce – średnie wynagrodzenie i zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw. Ostatnie dane z Polski na pokazują jasnego trendu, w którym zmierza gospodarka. Najbardziej prawdopodobna jest stabilizacja wzrostu w okolicach 3 proc. w kolejnych 3-4 kwartałach. Ewentualne dalsze przyspieszenie dynamiki wynagrodzeń może przechylić szalę na rzecz zwolenników łagodniejszego (o 25 pb.) cięcia stóp procentowych w marcu.

EURPLN: Kurs pozostaje stabilny. Oscyluje w rejonie 4,18. Wzrosty na innych parach wskazują na relatywną słabość polskiej waluty. Kurs EUR/PLN będzie odbijał. Dziś ponownie spróbuje przebić się powyżej 4,1850, gdzie zlokalizowany jest lokalny opór. Ewentualne przełamanie tej ceny otworzy drogę do wzrostów w kierunku 4,20.

EURUSD: Notowania powróciły poniżej 1,14. Informacja o braku porozumienia w Brukseli dało impuls do blisko 100-punktowej przeceny wspólnej waluty do dolara. Obraz rynku nie ulega zmianie. W krótkim terminie rynek pozostaje w konsolidacji między 1,1270 a 1,1500, z której w naszej ocenie wybije się górą. Najbliższy cel to powrót do 1,1440.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: