Brak zmienności

Komentarze ekspertów

Brakuje impulsu do przetasowań w portfelach i zwiększenia obrotów na rynkach. Złoty stabilny. Dziś kilka odczytów z gospodarki USA, która ewidentnie słabnie. Czyżby czerwcowa podwyżka stóp Fed była ostatnią przed dłuższą pauzą?

Stabilizacja na rynkach z wciąż wysokim apetytem na ryzyko podtrzymują złotego w rejonie najwyższego poziomu od 2 lat w relacji do koszyka głównych walut. Mocny atak popytu na meksykańskie peso nie zdołał zepchnąć go z pozycji lidera wzrostów wśród walut świata w 2017 r.

Niewiele wydarzyło się na przestrzeni ostatnich kilkunastu godzin z czysto rynkowego i gospodarczego punktu widzenia. Wolniej niż pierwotnie szacowano w I kw. rozwijała się brytyjska gospodarka (0,2 proc. kw/kw, 2.0 proc. r/r), co przyniosło osłabienie funta. Stracił zarówno w relacji do lekko zyskującego na świecie dolara, jak i euro.

Cotygodniowe dane z rynku pracy w USA niezmiennie dobre. Liczba Amerykanów po raz pierwszy zgłaszających się po zasiłek dla bezrobotnych i pozostających na tym świadczeniu jest najniższa od 1973 r. Te raporty dobrze, ale z opóźnieniem pokazują sytuację na rynku pracy. Niekoniecznie korelują natomiast z informacjami o wykreowanych etatach, które Departament Pracy publikuje co miesiąc (najbliższy odczyt 2 czerwca). Dolar, choć nieco zyskał, pozostaje wyraźnie słabszy i nie wypełni, widocznego w każdym z 7 ostatnich lat, wzorca wyraźnego umocnienia na przestrzeni maja. Do końca miesiąca pozostały 4 sesje.

Majowy rajd euro może być efektem spekulacji, że Europejski Bank Centralny (EBC) będzie zmuszony zmniejszyć skalę skupu obligacji przed planowanym zakończeniem programu w grudniu. Powodem jest niewielka podaż obligacji rzędu RFN, które w największym stopniu są przedmiotem interwencyjnych zakupów EBC. Ograniczenie skali QE to bezwzględnie czynnik sprzyjający umocnieniu europejskiej waluty. Słowne interwencje prezesa M. Draghiego, który stara się powstrzymywać jej aprecjację na niewiele się już zdają. W sytuacji wyższego niż w większości krajów G7 wzrostu PKB, rozpędzania się gospodarki i spadku ryzyka politycznego, kapitał w naturalny sposób płynie na Stary Kontynent.

Coraz mniej optymistycznie wygląda natomiast kondycja gospodarki USA. Prawie każdy publikowany odczyt, który nie jest znacząco opóźniony w stosunku do koniunktury, wypada nie tylko poniżej prognoz, ale ociera się o najgorsze wartości od 2-3 lat. O przyspieszeniu dynamiki PKB w tym roku w zasadzie nie ma już mowy. Dziś dane o wzroście PKB za I kw. br. Istnieje realne zagrożenie, że w dalszej części roku aktywność istotnie zwolni, a w perspektywie 2018 r. pojawi się recesja. Może to oznaczać, że czerwcowa podwyżka stóp Fed będzie ostatnią przed dłuższą przerwą, a proces zmniejszania sumy bilansowej banku centralnego w ogóle się nie rozpocznie. Gdyby taki scenariusz miał się zrealizować, nie ma w nim praktycznie miejsca na fundamentalne wzmocnienie dolara w średnim terminie. Czyżby właśnie to dyskontował od połowy kwietnia rynek?

Damian Rosiński

Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: