Brak złych informacji to dobra informacja

Finanse i gospodarka

Początek tygodnia na rynkach finansowych upływa pod znakiem opanowania emocji po burzliwym zeszłym tygodniu, kiedy widmo wyrzucenia Grecji ze strefy euro zajrzała w oczy inwestorów. Jednak ostatnie 2-3 dni były wolne od nowych, negatywnych impulsów, a na rynku brak złych informacji to dobra informacja. Dodając do tego umiarkowanie pozytywny wydźwięk weekendowego szczytu G8 oraz zapewnienia chińskiego premiera o wprowadzeniu narzędzi na rzecz wspierania wzrostu gospodarczego w drugiej gospodarce świata i poniedziałek przyniósł przyzwoite odreagowanie zeszłotygodniowych spadków.

Początek tygodnia na rynkach finansowych upływa pod znakiem opanowania emocji po burzliwym zeszłym tygodniu, kiedy widmo wyrzucenia Grecji ze strefy euro zajrzała w oczy inwestorów. Jednak ostatnie 2-3 dni były wolne od nowych, negatywnych impulsów, a na rynku brak złych informacji to dobra informacja. Dodając do tego umiarkowanie pozytywny wydźwięk weekendowego szczytu G8 oraz zapewnienia chińskiego premiera o wprowadzeniu narzędzi na rzecz wspierania wzrostu gospodarczego w drugiej gospodarce świata i poniedziałek przyniósł przyzwoite odreagowanie zeszłotygodniowych spadków.

W poniedziałek na giełdowych parkietach dominował zielony kolor, choć obroty były niskie, co pokazuje niechęć części inwestorów do powrotu na rynek. Stanowi to też zagrożenie, że gdyby nastąpiła kolejna fala wyprzedaży, popyt nie będzie stawiał dużego oporu. Od czteromiesięcznych dołków odbił eurodolar, choć większa tutaj rola realizacji zysków z krótkich pozycji na euro niż istotnej poprawy sentymentu wokół Eurolandu. Dane za zeszły tydzień gromadzone przez giełdę towarową w Chicago wskazywały na rekordową liczbę kontraktów na spadki unijnej waluty i od piątku widać systematyczne spieniężanie zysków przez fundusze hedgingowe. Ale o całkowitym odwrocie trendu na tej parze jeszcze nie można mówić, gdyż w kwestii kluczowych na dzień dzisiejszy problemów strefy euro nic od tygodnia się nie zmieniło.

Czerwcowe powtórzone wybory w Grecji wciąż są niewiadomą, a sondaże są nierozstrzygające (jedne wskazują na zwycięstwo Nowej Demokracji, inne na triumf Syrizy). Palącym problemem Europy pozostają też perspektywy wypłacalności hiszpańskiego sektora bankowego, jak również samego państwa. Pojawiają się sygnały z hiszpańskiego resortu finansów, iż ostateczny deficyt budżetowy za 2011 r. może być wynieść 8,9 proc. PKB, a nie 8,5 proc. Stąd pewne nadzieje są wiązane ze środowym nieformalnym szczytem UE, na którym nowy prezydent Francji Francois Hollande może forsować pomysł euroobligacji. Emisja wspólnego długu przez państwa bloku walutowego mogłaby zniwelować zagrożenie wystąpienia trudności z finansowaniem wydatków budżetowych szczególnie przez państwa, których wypłacalność budzi największe obawy. Pomysł z pewnością znajdzie poparcie Hiszpanii i Włoch, przychylna jest mu także Komisja Europejska. Tak samo pewny jest opór Niemiec, choć już weekendowy szczyt G8 pokazał, że silny uścisk Berlina na polityce fiskalnej UE zaczyna powoli słabnąć i prooszczędnościowy kurs zaczyna mieć coraz mniejsze poparcie na rzecz działań pobudzających wzrost gospodarczy. Tylko, że nadal wśród zwolenników wspierania ożywienia nie wykrystalizował się jasny pogląd skąd znajdą się na to pieniądze, bo powrót do rozrzutności budżetowej nie wchodzi w grę. Trudne zadanie stoi teraz przed politykami w Europie, które może nie znaleźć rozwiązania podczas środowego szczytu, a to oznacza, że rynkowe nadzieje mogą obrócić się w rozczarowanie.

Poniedziałek był dobrym dniem dla złotego, który na fali poprawy rynkowego sentymentu kontynuował odreagowanie ostatniej przeceny. Polska waluta zyskała 0,7 proc. do euro, a kurs EUR/PLN pod koniec dnia spadł poniżej 4,31. Teraz kluczowym wsparciem jest psychologiczny poziom 4,30, o którego przełamanie może być jednak trudno z uwagi na mimo wszystko wciąż utrzymująca się niepewność na rynkach finansowych. TO chociażby będzie powstrzymywać kapitał zagraniczny od szybkiego powrotu na polski rynek, a przez to hamować aprecjację złotego.

Wtorkowy kalendarz nie zachwyca liczbą ważnych publikacji makroekonomicznych. O 10:30 Hiszpania przeprowadzi aukcję bonów skarbowych, jednak od wczoraj widać uspokojenie na rynku długu, zatem nie powinno być zaskoczeń. O tej samej porze poznamy dane o kwietniowej inflacji CPI z Wielkiej Brytanii (prog. 3,1 proc. r/r), natomiast o 14:00 Narodowy Bank Polski poinformuje o poziomie inflacji bazowej w kwietniu (prog. 2,6 proc. r/r). Wpływ tego drugiego raportu na rynek złotego będzie znikomy. Kalendarz zamykają dane z USA o godz. 16:00 - sprzedaż domów na rynku wtórnym (prog. 4,61 mln) oraz indeks Fed z Richmond (prog. 11 pkt.).

Konrad Białas
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: