Brexit: londyńskie city ma swój plan ratunkowy

Gospodarka

Zegar Big Ben Londyn
Big Ben, Londyn, fot. aleBank.pl

Coraz mniejsza jest wiara przedstawicieli bankowości, a zwłaszcza regulatorów brytyjskich w to, że proces wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej będzie odbywał się bez tąpnięć dla instytucji i ich klientów. Wszyscy widzą, że zbliża się moment, w którym trzeba podjąć działania i to szybko - pisze adwokat, Piotr Gałązka, dyrektor przedstawicielstwa Związku Banków Polskich w Brukseli.

#PiotrGałązka: Brytyjski #FCA (Financial Conduct Authority), przedstawi instytucjom finansowym z innych państw #UE plan awaryjny na wypadek niedojścia do skutku porozumienia UE-UK #Brexit

City lepiej przygotowane do Brexitu niż Downing Street

Gdy w 2016 roku banki brytyjskie zaczęły składać do regulatorów sektorów bankowych wnioski o zgodę na ustanowienie w innych państwach członkowskich Unii swoich oddziałów, które miałyby przejąć aktywność po dojściu do skutku Brexitu, marzec 2019 roku wydawał się tak odległy, że wielu komentatorów wyśmiewało te działania jako przesadzone i przedwczesne.

Dziś, na mniej niż trzy miesiące przed godziną zero staje się jasne, że te wysiłki nie były wyrazem żadnej paranoi, lecz rozsądku, ostrożności i dalekosiężnego planowania. Widać wyraźnie, że na tle całej gospodarki brytyjskiej sektor finansowy jest jednym z najlepiej przygotowanych na wyjście z Unii. Bankowcy dawno zapięli pasy i sprawdzili poduszki powietrzne, czekając na zderzenie z rzeczywistością.

Ale straty będą

Nie oznacza to jednak, że nie będzie żadnych strat czy problemów. Bez względu na wszystko rok 2019 będzie znaczący dla znaczenia londyńskiego city dla całego świata finansów.

Według najnowszych przewidywań firm konsultingowych około 7 tysięcy miejsc pracy zostanie przeniesionych z Londynu do pozostałych państw UE, tak by zapewnić ciągłość działalności bankowej na rzecz klientów w Unii Europejskiej. Jest to znacząco mniej niż przewidywane o wiele wcześniej 75 tysięcy miejsc pracy i 10 miliardów funtów podatku dochodowego, lecz nie można zapominać, że w dłuższej perspektywie straty mogą rosnąć.

Nie od razu wszak Kraków zbudowano. Gdy Frankfurt albo Paryż “staną na nogi”, nie będzie już odwrotu i pozycja Londynu bezpowrotnie ulegnie osłabieniu.

Rozsądek regulatorów

Warto zauważyć działania brytyjskiego FCA (Financial Conduct Authority), który mając na uwadze potrzebę zapewnienia ciągłości takich umów na rynku finansowym ogłosił w tym tygodniu, że przedstawi instytucjom finansowym z innych państw UE działających w Wielkiej Brytanii plan awaryjny na wypadek niedojścia do skutku porozumienia UE-UK. Chodzi tu w szczególności o umowy o ubezpieczenie na życie czy instrumenty pochodne.

A jednak prowizorka

Instytucje finansowe, nie musząc występować o licencję, będą mogły prowadzić nadal działalność na Wyspach pod warunkiem posiadania licencji w państwie macierzystym. Pozwoli to bankom, towarzystwom ubezpieczeniowym i instytucjom pieniądza elektronicznego na dalsze prowadzenie działalności operacyjnej bez łamania prawa.

Rozwiązanie to ma mieć charakter awaryjny – na jego podstawie nie będzie możliwe zawieranie nowych umów, lecz jedynie realizowanie tych wcześniejszych. Na dłuższą metę zatem i tak będzie należy uzyskać akcept regulatora brytyjskiego, ale nie będzie ryzyka dla umów wcześniejszych o charakterze ciągłym.

Podejście brytyjskie uznać można za odmienne od stanowiska Brukseli, która cały czas ogłasza, że to instytucje finansowe muszą same przygotować się na każdy możliwy scenariusz. Zapewne tak będzie, ale są kwestie, których rynek sam nie rozwiąże bez pewności prawa.

Udostępnij artykuł: