Budownictwo mieszkaniowe powoli się ożywia

Komentarze ekspertów

Dane o aktywności na rynku budownictwa mieszkaniowego pokazują, że w czerwcu aktywność ta nieznacznie wzrosła, choć wciąż pozostaje znacznie poniżej poziomów z początku roku.

Dane o aktywności na rynku budownictwa mieszkaniowego pokazują, że w czerwcu aktywność ta nieznacznie wzrosła, choć wciąż pozostaje znacznie poniżej poziomów z początku roku.

Wszystkie wnioski opierają się oczywiście na danych odsezonowanych. W czerwcu liczba rozpoczętych budowli wzrosła o 4,9 proc. w stosunku do maja, po wzroście w maju o 17 proc. w stosunku do kwietnia. Trzeba jednak pamiętać, że w marcu i kwietniu liczba rozpoczętych budowli spadła łącznie o 40 proc. Jak widać na wykresie obok, ciepła zima była potężnym stymulatorem wzrostu w budownictwie mieszkaniowym, a wiosna przyniosła wyraźne odreagowanie - po prostu część nowych projektów była rozpoczęta wcześniej. Co ciekawe, podobne zmiany (przynajmniej co do kierunku) nastąpiły w pozwoleniach na budowę, które są bardziej odporne na pogodę. W zimie liczba pozwoleń rosła szybciej niż obecnie. To może sugerować, że oprócz pogody nastąpiło jakieś fundamentalne przewartościowanie na rynku. Możliwe, że deweloperzy przecenili siłę wzrostu popytu na mieszkania i dostosowali swoją aktywność. Choć to tylko hipoteza. Na wyciągnięcie wniosków co do zmiany trendu trzeba poczekać.

140721.daily.01.400x

Podsumowanie: Aktywność na rynku budownictwa mieszkaniowego powoli rośnie po wiosennym spadku.

USA

Dane z amerykańskiej gospodarki wciąż są nijakie - ni to złe, ni to dobre. To nie świadczy najlepiej o koniunkturze, ponieważ po bardzo słabej zimie możnaby oczekiwać bardzo dobrej wiosny (czyli odwrotnie niż w Polsce). Indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan spadł w lipcu do 81,7 z 82,5 w czerwcu (wstępny odczyt). Jak widać na wykresie obok, nastroje konsumentów są dobre na tle ostatnich pięciu lat, ale od kilku miesięcy praktycznie się nie zmieniają. Po silnym spadku w wyniku zamknięcia administracji w październiku 2013 r., indeks nie powrócił do poziomów z lata zeszłego roku. I to mimo, że na rynku pracy sytuacja jest lepsza. Zdaniem autorów indeksu jego obecne odczyty wskazują na wzrost konsumpcji, ale nie znacząco wyższy niż średnio w ostatnich latach. W piątek pojawił się również wyprzedzający indeks koniunktury Conference Board, który wzrósł o 0,3 proc. wobec czerwca, przy oczekiwaniach na 0,5 proc. wzrost. Potwierdza to wniosek, że wzrost jest, ale nie taki jaki oczekiwano.

140721.daily.02.400x

Podsumowanie: Amerykańska gospodarka rośnie, ale nie na tyle szybko, by wywoływac obawy o szybszy wzrost stóp proc.

Rynek

W piątek złoty nieznacznie umocnił się wobec euro, choć dziś rano znów znalazł się na poziomie osiągniętym po katastrofie samolotu MH17. Rentowności obligacji długookresowych są niższe, co wskazuje, że jak na razie ryzyko geopolitycznie wydaje się bardziej przekładać na obawy o niższy wzrost gospodarczy (i przez to niższe stopy procentowe) niż wyższą premię za ryzyko. Prawdopodobieństwo eskalacji konfliktu politycznego między Rosją a UE i USA jest niebagatelne, a taka eskalacja przełoży się na słabszy wzrost gospodarczy w całej Europie. Stąd negatywna reakcja złotego i umocnienie obligacji. Na razie jednak, mimo narastającego ryzyka, reakcja polskiej waluty jest dość stonowana i odbiega od tego, jak ryzyko geopolityczne ruszyło cenami walut w marcu. Jeżeli dynamika konfliktu będzie stonowana (Rosja będzie współpracowała w budowaniu spokoju na Ukrainie), to eurozłoty nie powinien znacząco wybić się w krótkim okresie powyżej 4,15. W innym wypadku możliwy jest ruch w kierunku 4,17 zł.

140721.daily.03.400x

Podsumowanie: Ryzyko geopolityczne i ryzyko niższego wzrostu gospodarczego uniemożliwiają umocnienie złotego.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
BIZ Bank

Udostępnij artykuł: