Budżetowe wyzwania nowego ministra finansów

Gospodarka

Prezydent Andrzej Duda i minister finansów Marian Banaś
Prezydent Andrzej Duda i minister finansów Marian Banaś Fot. Ministerstwo Finansów

Odejście Teresy Czerwińskiej z funkcji ministra finansów było spodziewane od dawna. Pani minister przez długi czas nie zabierała głosu w sprawie wyborczych obietnic rządu, co media komentowały jako dezaprobatę dla pomysłów zwiększenia wydatków, a Czerwińska tego nie dementowała.

#WitoldGadomski: nowy minister finansów zmuszony będzie do finansowej ekwilibrystyki, na co najwyraźniej nie chciała się zgodzić #TeresaCzerwińska #MarianBanaś #RekonstrukcjaRządu

W końcu kwietnia rząd przyjął Wieloletni Plan Finansowy Państwa WPFP) na lata 2019-2022, który zakłada, że w roku 2020 wydatki rządu i samorządów wyniosą maksymalnie 901.068 mln zł. To pułap wynikający ze Stabilizującej Reguły Wydatkowej, która z kolei jest zapisana w ustawie o finansach państwa. Wieloletni Plan Finansowy został przygotowany przez Ministerstwo Finansów, ale przyjęty przez cały rząd w formie uchwały.

Zapisana w WPFP suma, którą państwo może wydać, oznacza nie tylko obniżenie wydatków państwa w relacji do PKB, ale też brak możliwości zwiększania wydatków państwa w ujęciu nominalnym, w cenach bieżących. Innymi słowy, jeżeli zostanie zrealizowanych 5 wyborczych obietnic (tylko rozszerzenie programu 500+ na pierwsze dziecko zwiększa wydatki państwa o 20 mld zł), to wydatki na inne cele trzeba będzie obniżyć lub w najlepszym wypadku zamrozić na poziomie z roku 2019. Nie ma więc mowy ani o wzroście wydatków na zdrowie, do czego rząd się wcześniej zobowiązał podpisując porozumienie z rezydentami lekarskimi, ani na podwyżki dla nauczycieli, ani na większe zakupy wojskowe.

Czytaj także: Rekonstrukcja rządu: prezydent powołał nowych ministrów. Marian Banaś za Teresę Czerwińską >>>

Deficyt finansów państwa

To nie znaczy, że rząd pozostałych wydatków (poza wyborczą „piątką”) na pewno nie zwiększy. Deficyt finansów państwa zapisany w WPFP jest niski i można go zwiększyć. Premier Mateusz Morawiecki zapowiadał to zresztą, mówiąc, że granicą deficytu będzie 3 % PKB. Tymczasem w WPFP założono deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych (według metodologii unijnej) na rok 2020 w wysokości 0,9 %. Według metodologii polskiej ma być jeszcze mniejszy. To znaczy, że zwiększenie wydatków o 60 mld zł – w porównaniu ze scenariuszem w WPFP – nie spowoduje przekroczenia 3-procentowego progu deficytu.

Czytaj także: Trudne zadania przed nowymi ministrami >>>

Problem w tym, że jeśli nowy minister finansów Marian Banaś przygotuje budżet, zakładający większe wydatki niż te, zapisane w WPFP to złamie uchwałę rządu oraz ustawę o finansach państwa. Ogranicza go bowiem nie deficyt a nominalne wydatki, wynikające z formuły wydatkowej. Ma niewielkie pole manewru. Może na przykład założyć znaczne obniżenie wydatków inwestycyjnych rządu i samorządów, ale to za mało, by budżet się spiął. Poza tym obniżenie inwestycji publicznych dałoby negatywny efekt w postaci niższego popytu wewnętrznego i spowolnienia wzrostu.

Najprościej byłoby znowelizować ustawę o finansach publicznych, zmieniając (jednorazowo lub na stałe) regułę wydatkową. Byłoby to jednak przyznanie się rządu do problemów ze sfinansowaniem obietnic wyborczych, a projekt budżetu będzie przesłany do Sejmu w końcu września, tuż przed wyborami. Minister zmuszony więc będzie do finansowej ekwilibrystyki, na co najwyraźniej nie chciała się zgodzić Teresa Czerwińska.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: