Byki nie mają siły?

Za nami tydzień będący kontynuacją negatywnych tendencji na najważniejszych giełdach świata. Wydaje się, że dalsza słabość indeksów akcji wynika z braku argumentów w rękach byków. Tak, jak wspominaliśmy w ubiegłym tygodniu, skończyła się gra pod wybory w Stanach Zjednoczonych, a zaczęły się obawy związane ze zbliżaniem się tzw. fiskalnego klifu, czyli momentu wejścia w życie drastycznych podwyżek podatków i automatycznych cięć budżetowych.

Przed nami zapewne okres wielotygodniowych negocjacji pomiędzy republikanami a demokratami, podobny do tego, co widzieliśmy latem ubiegłego roku w sprawiepodwyższenia limitu długu publicznego. Wówczas długotrwały brak porozumienia wpłynął bardzo negatywnie na rynek, co zapewne inwestorzy mają w pamięci. Nadal też widać zniecierpliwienie brakiem pozytywnego wpływu na rynki aktywów ryzykownych programu QE3. Ma to odbicie na rynku surowcowym, gdzie wprawdzie została powstrzymana przecena notowań miedzi, złota, srebra czy ropy naftowej, ale o powrocie do trendu wzrostowego na razie nie ma mowy. Rynki nadal też dyskontują słabsze od oczekiwań wyniki amerykańskich przedsiębiorstw za III kwartał. Splot tych czynników powoduje, że byki nie mają siły utrzymywać indeksów blisko rocznych maksimów. Efektem jest spadek apetytu na ryzykowne aktywa i przewaga sprzedających. Nadzieję na poprawę kondycji indeksów akcji niesie zbliżający się koniec roku. Tradycyjna gra pod rajd Św. Mikołaja i grudniowy window dressing może skutkować co najmniej krótkoterminową poprawą sytuacji.

Patrząc na zachowanie warszawskiego parkietu w minionym tygodniu, po raz trzeci z rzędu możemy powiedzieć, że byliśmy silniejsi od głównych rynków. Ponownie rozgrywającymi byli inwestorzy zagraniczni i ich popyt skierowany przede wszystkim na akcje KGHM i spółek paliwowych sprawił, że indeks WIG20 zanotował wzrost w opozycji do sytuacji za oceanem. W długim terminie taka ujemna korelacja jest oczywiście nie do utrzymania, ale na razie popyt ze strony kapitału zagranicznego jest na tyle duży, że przy mocno ograniczonej podaży ze strony krajowych graczy, możliwe jest tak dobre zachowanie naszego rynku.

Oczywiście słabsze tym razem było zachowanie szerokiego rynku. Jak na razie jednak wszystko to, co się dzieje na indeksach mWIG40 i sWIG80 możemy zakwalifikować jako korektę, w ramach której jeszcze nie zostały zanegowane sygnały kupna wygenerowane w wrześniu (przebicie linii trendu spadkowego przez mWIG40 i pokonanie lokalnych szczytów z czerwca przez sWIG80).

Po kilku fantastycznych tygodniach na rynku polskich obligacji, ostatnie dni przyniosły uspokojenie nastrojów. Rynek znalazł poziom równowagi około 4,20% w rentowności dla papierów dziesięcioletnich. Są to najniższe poziomy w historii, a ich osiągnięcie zawdzięczamy zakupom naszych obligacji przez inwestorów zagranicznych. Niedawna obniżka stóp procentowych, dokonana przez Radę Polityki Pieniężnej rozpoczęła się cykl luzowania polityki monetarnej, który rynek dyskontuje od wielu miesięcy. Na rynku walutowym nie zanotowaliśmy istotnych zmian notowań złotego.

Miniony tydzień nie wprowadził istotnych zmian do obrazu technicznego naszych indeksów. Nadal możemy stwierdzić, że po przełomie, jakim było we wrześniu rozbicie oporu na 42.500 pkt. na WIG-u, mamy aktualne długoterminowe sygnały kupna. Zostały też zanegowane sygnały osłabienia na WIG20, gdzie udało się bykom powrócić ponad 2.350 pkt. Jeżeli mamy traktować wrześniowy sygnał za obowiązujący, to WIG nie powinien już wracać poniżej 42.500 pkt. i tam bezwzględnie powinien być umieszczony stop loss. Podczas obecnej korekty ten poziom jeszcze nie był zagrożony. Krytyczne wsparcia, które powinniśmy traktować jako ostateczne linie obrony dla posiadaczy akcji możemy pozostawić na poziomie lipcowych dołków (38.800 pkt. dla WIG-u i 2.100 pkt. dla WIG20).

Na najważniejszych giełdach zagranicznych, czyli w USA i w Niemczech sytuacja techniczna indeksów DAX i S&P500 uległa dalszemu pogorszeniu i nadal nie jest łatwa dla byków. Po przebiciu poziomów, które wskazywaliśmy jako pierwsze ważne linie obrony (7.200 pkt na DAX-ie i 1.420 pkt. na S&P500) i potwierdzeniu krótkoterminowych sygnałów sprzedaży, niedźwiedzie przyspieszyły ruch na południe. Dodatkowym negatywnym sygnałem jest zejście, po raz pierwszy od czerwca, S&P500 poniżej średniej 200-sesyjnej. Nadal najsłabiej średnioterminowo wygląda wykres indeksu NASDAQ, gdzie miniony tydzień również przyniósł przyspieszenie przeceny i dojście do bardzo ważnego wsparcia na poziomie 2.500 pkt. Dobre zakończenie sesji piątkowej, w połączeniu z dużym krótkoterminowym wyprzedaniem daje szanse bykom do odreagowania (NASDAQ) i wykonania ruchu powrotnego do przebitych wsparć (DAX i S&P500). O polepszeniu sytuacji technicznej będziemy mogli mówić dopiero po zanegowaniu średnioterminowych sygnałów sprzedaży.

Marek Mikuć
prezes zarządu i dyrektor inwestycyjny
Open Finance TFI SA

Udostępnij artykuł: