Byki odrabiają straty na amerykańskich indeksach, lepsze nastroje mogą pomóc kupującym

Finanse i gospodarka

Po udanym początku tygodnia, gdy indeksy amerykańskie rosły o ponad 1,5%, inwestorzy znaleźli powody, by częściowo realizować zyski, co spowodowało lokalną korektę w krótkim terminie. Główne obawy płyną z gospodarki europejskiej, a zmartwień dostarcza przede wszystkim sytuacja zadłużeniowa Hiszpanii.

Po udanym początku tygodnia, gdy indeksy amerykańskie rosły o ponad 1,5%, inwestorzy znaleźli powody, by częściowo realizować zyski, co spowodowało lokalną korektę w krótkim terminie. Główne obawy płyną z gospodarki europejskiej, a zmartwień dostarcza przede wszystkim sytuacja zadłużeniowa Hiszpanii.

Wczoraj "oliwy do ognia dolał" raport na temat hiszpańskich banków, ponieważ okazało się, że w ich bilansach podniósł się odsetek "złych kredytów" oraz płynność całego sektora znów się pogorszyła. Nie ustają spekulacje na temat ewentualnej pomocy finansowej dla Madrytu, która miałaby ustabilizować sytuację budżetową. Dziś dużo będzie zależeć w Europie od aukcji dwu- i dziesięcioletnich obligacji, która jest zaplanowana w pobliżu godziny 11:00 czasu polskiego. Rentowność dziesięciolatek na początku tygodnia ustanowiła szczyt w pobliżu poziomu 6,15%, co zwiększało obawy o budżet i zadłużenie rządu. Przed aukcją mamy delikatnie lepsze nastroje i rentowność na razie nie przekracza 5,9%.

W centrum uwagi nadal mamy wyniki spółek amerykańskich. Mimo lepszych wyników publikowanych przez spółki Intel czy IBM, inwestorzy sprzedawali akcje i mają mieszane odczucia w stosunku do raportów obu firm. Lepiej natomiast radziła sobie spółka Yahoo, notując lepszy wynik niż oczekiwali analitycy. Nietypowo zachowywały się wczoraj spółki z poszczególnych sektorów gospodarki, ponieważ akcje zazwyczaj defensywne traciły, a usługi, konglomeraty i spółki zaangażowane w dobra konsumpcyjne zamknęły sesję bez zmian w stosunku do poprzedniej. Dzisiejszy dzień zapowiada się ciekawie z uwagi na wyniki takich spółek jak Microsoft, AMD, Verizon czy Sandisk. Sektor technologiczny może zostać wsparty przez te publikacje, szczególnie, że, mierząc jego wynik tydzień do tygodnia, widać, iż został on "w ogonie" giełdy, zyskując raptem 0,1%.

W przypadku danych makro, pozytywnie zaskoczył poniedziałkowy odczyt sprzedaży detalicznej w USA. Lepsze nastroje napłynęły również z gospodarki Niemiec, a obrazujący je wskaźnik ZEW osiągnął wynik lepszy od oczekiwań. Wielka Brytania może się poszczycić zmniejszającą się stopą bezrobocia przy malejących zasiłkach dla bezrobotnych. Jeśli dzisiejsze dane okazałyby sie lepsze od oczekiwań, optymizm może powrócić i ryzykowniejsze aktywa będą lepiej wyceniane. Dziś poznamy sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA, która ma wzrosnąć w stosunku do poprzedniego miesiąca, jednak najistotniejszą publikacją będą zasiłki dla bezrobotnych w USA. W zeszłym tygodniu dynamika mocno rozczarowała, notując 380 nowych wniosków. Takie odchylenie od trendu wskazuje zdecydowanie na kruchość ożywienia amerykańskiej gospodarki. Zdecydowanie gorsze dane będą negatywnie wpływać na obraz rynku. Oczekiwania w stosunku do dzisiejszego odczytu kreują się na poziomie 370 tys. nowych wniosków. Taki lub niższy poziom może wpłynąć pozytywnie na notowania rynków akcyjnych. Warto zwrócić uwagę także na indeks wytwórców Filadelfia Fed. Oczekuje się lekkiego spadku w stosunku do poprzedniego miesiąca, a każdy lepszy wynik może wesprzeć obóz byków do kontynuacji korekty wzrostowej.

Jeśli popatrzymy w szerszej perspektywie na główne amerykańskie indeksy, od razu nasuwa się wniosek, że Dow Jones i S&P 500 zatrzymały się na mocnych wsparciach, wynikających ze szczytów z maja i lipca 2011 r. To dobry znak, by kontynuować trend wzrostowy rozpoczęty w listopadzie 2011 r.

W mniejszej skali czasowej mamy do czynienia z korektą trendu spadkowego od szczytów z przełomu marca i kwietnia. Kupujący są bardziej aktywni przy poziomie 12700 pkt. dla Dow Jones, a przełamanie kwietniowych szczytów na 13300 pkt. będzie prawdziwym testem ich siły i wiary w kontynuację trendu.

Po drugiej stronie mamy sprzedających, którzy starają się przełamać psychologiczny poziom 13000 pkt. w dół.

Marcin Niedźwiecki
specjalista rynku CFD i Forex
City Index

Udostępnij artykuł: