Byki tracą siły, inwestorzy realizują zyski

Finanse i gospodarka

Po dobrym początku tygodnia na rynkach zagościł kolor czerwony. Główne indeksy, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, notowały spadkowe sesje. Do wczoraj silnie traciły spółki surowcowe i konglomeraty. Gdy na rynku mamy do czynienia z awersją do ryzyka, dobrze radzą sobie spółki defensywne, szczególnie zajmujące się służbą zdrowia. Indeks Dow Jones spadał o około 0,87%, podczas gdy Standard Poors 500 oraz Nasdaq notowały spadki w granicach 1%.

Wykresy gospodarcze
Fot. stock.adobe.com/Andrey

Po dobrym początku tygodnia na rynkach zagościł kolor czerwony. Główne indeksy, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, notowały spadkowe sesje. Do wczoraj silnie traciły spółki surowcowe i konglomeraty. Gdy na rynku mamy do czynienia z awersją do ryzyka, dobrze radzą sobie spółki defensywne, szczególnie zajmujące się służbą zdrowia. Indeks Dow Jones spadał o około 0,87%, podczas gdy Standard Poors 500 oraz Nasdaq notowały spadki w granicach 1%.

Do pogłębienia spadków przyczyniły się wczorajsze dane o zamówieniach na dobra trwałe w USA. Wynik gorszy od prognoz był impulsem do realizacji zysków. Wskaźnik ten pokazuje wzrost gospodarczy z punktu widzenia wytwórców. Jeśli zamówienia rosną, sygnalizuje to rozwój przemysłu i większą aktywność w tej gałęzi gospodarki kraju.

Na rynku pojawiły się komentarze o prawdopodobnym zwiększeniu europejskich funduszy stabilizacyjnych do poziomu 940 bilionów euro, jednak ta wiadomość została przyjęta obojętnie przez rynek.

Wczorajsza fala spadkowa była kontynuacją ruchu zapoczątkowanego we wtorek, jednak spadki nie były potwierdzane obrotami na trzech głównych indeksach amerykańskich. W mojej opinii środowa sesja była poniekąd momentem na "złapanie oddechu" przez inwestorów. Rynek czeka na wyniki spółek za pierwszy kwartał, po tych danych zmienność może wzrosnąć. Sezon wyników zacznie się za dwa tygodnie, jeśli dane będą pozytywne i lepsze od oczekiwań to kupujący znów mogą przejąć kontrolę nad rynkiem. Do tego czasu możemy widzieć kilka sesji niezdecydowania, a inwestorzy będą nerwowo reagować na plotki i dane ekonomiczne gorsze od oczekiwań.

Mówiąc o kalendarzu makro, moim zdaniem warto zwrócić uwagę na cotygodniowy raport z rynku pracy w USA. Nowe wnioski o zasiłek spadają kolejny tydzień z rzędu, notując poziomy poniżej 350 tys. nowych wniosków. Im bliżej początku kwietnia, tym ta publikacja staje się bardziej istotna z racji dużego wpływu na dane o zmianie zatrudnienia, czyli o jednym z najważniejszych wyznaczników kondycji amerykańskiej gospodarki. Piątek upłynie pod znakiem sprzedaży detalicznej Niemiec, inflacji w Unii Europejskiej oraz ważnych odczytów o przychodach i wydatkach Amerykanów.

Te ostatnie są kluczowe w perspektywie odradzania się gospodarki za oceanem. Bilans przychodów i wydatków jest pokazuje jakie trendy panują wśród aktywności konsumentów. Te wskaźniki powiązane są nie tylko ze sprzedażą detaliczną, ale także z rynkiem nieruchomości. Większe wydatki mogą napędzić lepszą koniunkturę w tych segmentach gospodarki, co przełoży się na wzrost Produktu Krajowego Brutto.

Poziom, na który zwróciłbym uwagę w przypadku Dow Jones to psychologiczne 13000 pkt. Przełamanie tego poziomu może odwrócić nastroje na bardziej pesymistyczne. Z punktu widzenia analizy technicznej poziom ten w lutym tworzył silny opór, który teraz zmienił się we wsparcie dla cen.

Dodatkowo, w scenariuszu negatywnym, po przebiciu tego pułapu mogłaby się zrealizować formacja podwójnego szczytu z maksimum w okolicach 13300 pkt. Bykom życia nie ułatwia także dość zaawansowany trend wzrostowy w średnim terminie oraz relatywnie wykupiony rynek.

Marcin Niedźwiecki

specjalista rynku CFD i Forex, City Index

Udostępnij artykuł: