Centralny Port Komunikacyjny – niewiarygodne założenia?

Gospodarka

Samolot na lotnisku w strugach deszczu
Fot. Pixabay.com

Były minister transportu w rządzie Jerzego Buzka Tadeusz Syryjczyk podzielił się swoimi wątpliwościami co do opłacalności Centralnego Portu Komunikacyjnego na konferencji zorganizowanej przez Forum Obywatelskiego Rozwoju

#TadeuszSyryjczyk: Jeżeli #CPK powstanie, pieniądze wyłożą podatnicy – każdy z nas kilka tysięcy PLN, mamy więc prawo wiedzieć, czy będzie to interes opłacalny, czy nie @FundacjaFOR @MIR_GOV_PL

Za 10 lat Centralny Port Komunikacyjny (CPK) w Baranowie ma przyjąć pierwsze samoloty pasażerskie. Wciąż nie jest znana dokładna lokalizacja portu, a przede wszystkim jego koszty.

– Jeśli zarząd spółki planuje dużą inwestycję, akcjonariusze mają prawo do wiarygodnych informacji, dotyczących kosztów i możliwych zysków lub strat – stwierdził były minister transportu w rządzie Jerzego Buzka Tadeusz Syryjczyk.

Każdy Polak zapłaci za CPK

– Jeżeli CPK powstanie, pieniądze wyłożą podatnicy – każdy z nas kilka tysięcy PLN. Mamy więc prawo wiedzieć, czy będzie to interes opłacalny, czy nie? – dodał.

Według Syryjczyka podawane do publicznej wiadomości informacje o kosztach  CPK i ilości pasażerów, korzystających w przyszłości z tego lotniska są niewiarygodne. Co więcej, rząd nie analizuje rozwiązań alternatywnych, które być może byłyby tańsze i dawały większą szansę na osiągnięcie w przyszłości zysku.

Zarówno dotychczasowe dokumenty, jak i wypowiedzi promotorów projektu CPK ze strony rządu i firm lotniczych – PLL LOT oraz Portów Lotniczych (PPL) – nie informują o sposobie finansowania budowy lotniska, a także koniecznych linie kolejowych i dróg, które trzeba będzie wybudować z pieniędzy podatnika lub funduszy unijnych.

Skąd się weźmie 100 mln pasażerów rocznie?

Wątpliwości budzą prognozy ruchu lotniczego w Polsce, zawarte w projekcie. Lotnisko ma mieć przepustowość do 100 mln pasażerów rocznie, gdy tymczasem według prognoz, w 2027 roku z komunikacji lotniczej skorzysta 70 mln Polaków (to znaczy średnio każdy Polak dwukrotnie w ciągu roku), przy czym z centralnego lotniska (obecnie z Lotniska im. Chopina w Warszawie) ok. 40 %.

Prognozy, mówiące o znacznie większym ruchu pasażerskim, z powodu położenia Polski na środku drogi między Azją Wschodnią i Europą Zachodnią są nieuprawnione, gdyż trasy samolotowe są coraz dłuższe i nie ma powodu, by lot, np. z Pekinu do Waszyngtonu, odbywał się przez Warszawę.

 Modlin, będzie przeszkadzał CPK?

Najbardziej dynamicznie rozwijają się tanie linie. Już dziś najwięcej Polaków korzysta z RyanAir (około 30% przewiezionych pasażerów), na drugim miejscu jest PLL LOT (24%), a na trzecim WizzAir (21 %).

Tanie linie nie korzystają z hubów, czyli węzłów przesiadkowych i preferują tanie lotniska, nawet jeśli ich komfort nie jest najwyższy. Lotnisko w Baranowie będzie z pewnością droższe niż lotniska regionalne, takie jak w Modlinie, więc tanie linie raczej je ominą.

Polska wchodząc do Unii Europejskiej musiała się zgodzić na wejście na polski rynek zagranicznych przewoźników, którzy mają prawo korzystać z wybranych przez siebie lotnisk. Innymi słowy nie ma możliwości zmusić ich, by korzystali z CPK, zamiast z lotnisk tańszych.

Zdaniem Tadeusza Syryjczyka, prognozy kosztów wielkich inwestycji infrastrukturalnych są niemal zawsze niedoszacowane, a wpływy z nich przeszacowane, co wynika nie tylko z błędów przypadkowych, lecz także z faktu, że zainteresowani projektem, finansowanym z publicznych środków, uruchamiają lobbing i celowo podają błędne prognozy, przewidujące wysoką opłacalność projektu.

Udostępnij artykuł: