Chiny nie dołożą się do globalnego wzrostu

Finanse i gospodarka

Choć obrady chińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych nie wzbudzały takiego zainteresowania jak zbliżające się posiedzenie EBC, czy spekulacje dotyczące tego czy i ile razy Fed podniesie w tym roku stopy procentowe, to właśnie decyzje podejmowane w Chinach determinować będą sytuację w globalnej gospodarce i na rynkach finansowych, a także politykę pieniężną głównych banków centralnych świata.

Na rozpoczętej w minioną sobotę sesji chińskiego parlamentu premier Li Keqiang przedstawił gospodarcze założenia na 2016 r. i główne założenia na najbliższe pięć lat. Ich analiza może przynieść odpowiedz na pytanie, czego można się spodziewać nie tylko w chińskiej ale światowej gospodarce, a także na rynkach finansowych. Ich wagę trudno przecenić, biorąc pod uwagę, że Chiny są drugą pod względem wielkości gospodarką, głównym odbiorcą wielu surowców i znaczącym partnerem handlowym Niemiec, całej Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Pod względem wartości obrotów handlu zagranicznego Chiny już w 2012 r. zdystansowały USA.

Według szacunków Banku Światowego, spadek dynamiki gospodarek krajów BRICS o jeden punkt procentowy powoduje obniżenie globalnego wzrostu PKB o 0,4 punktu. W ciągu minionych pięciu lat chińska gospodarka spowolniła z 10,4 do 6,9 proc., brazylijska od dwóch lat znajduje się w recesji, która przybiera na sile, rosyjska kurczy się od roku, w miarę stabilnie zachowuje się jedyne PKB Indii.

Przyjęty na 2106 r. przez chińskie władze cel zakłada wzrost na poziomie 6,5-7 proc., może się więc okazać, że będzie on niższy niż 6,9 proc., osiągnięte w 2015 r. Co więcej, w planie na najbliższe pięć lat założono średnioroczny wzrost na poziomie 6,5 proc. „lub wyższym”, nie precyzując, jak mogłaby być skala nadwyżki ponad 6,5 proc. Doświadczenia z poprzednich lat wskazują, że kolejne korekty prowadzą do obniżania poprzeczki, a nie jej podnoszenia. Nie ma więc co liczyć, by w najbliższych latach globalna gospodarka mogła liczyć na pozytywny impuls ze strony Chin.

Jedynym pozytywnym elementem przyjęcia obniżonego celu dla wzrostu gospodarczego może być zmniejszenie niebezpieczeństwa związanego z dewaluacją juana. Szukanie ratunku w obniżeniu wartości chińskiej waluty mogłoby spowodować poważne perturbacje nie tylko na rynkach finansowych, ale i w wielu gospodarkach świata. Skalę obaw obrazują reakcje rynków na niespodziewane dwukrotne obniżenie referencyjnego kursu juana w sierpniu 2015 r. i w pierwszych dniach 2016 r. W obu przypadkach indeks giełdy we Frankfurcie zniżkował po 16 proc., a na parkiecie w Nowym Jorku spadki sięgały 11 proc.

Bardziej szczegółowe informacje wskazują, że chińskie władze zakładają w tym roku z jednej strony oszczędności w wydatkach, na przykład na obronę, a z drugiej zwiększenie deficytu budżetowego z 2,3 do 3 proc. Powiększenie deficytu może wskazywać na kłopoty z równoważeniem wydatków i dochodów państwa, jak i na gotowość zwiększenia działań stymulacyjnych przez inwestycje ze środków publicznych. Biorąc pod uwagę niedawne decyzje, na przykład dotyczące redukcji zatrudnienia w państwowych nierentownych firmach oraz ograniczenia wydobycia węgla, a z drugiej strony wspierania niektórych branż, zaliczanych do najlepiej rokujących i perspektywicznych, trzeba się liczyć z przejściowymi napięciami, tym bardziej, że władze dopuszczają scenariusz upadłości niektórych firm, a skala redukcji zatrudnienia może sięgać 6 mln osób.

Na możliwość bardziej aktywnych działań stymulacyjnych banku centralnego wskazuje z kolei podwyższenie dynamiki podaży pieniądza z 12 do 13 proc. Ubiegłoroczne założenia w tym zakresie zostały przekroczone i podaż pieniądza wzrosła o ponad 13 proc. Podobnie może być i w tym roku. Władze monetarne aktywnie sterują strumieniami pieniądza w systemie bankowym poprzez krótkoterminowe operacje oraz zmiany wysokości stóp depozytowych. Powszechne jest też oczekiwanie na obniżenie podstawowych stóp procentowych. Od 2014 r. obniżano je sześciokrotnie, łącznie z 6 do 4,35 proc. Podobnie, jak w przypadku większości krajów, Chiny liczą na wzrost inflacji do 3 proc., z 1,8 proc. w grudniu 2015 r., co również sugeruje obniżki stóp procentowych.

Wszelkie informacje o działaniach stymulacyjnych podejmowanych przez chińskie władze będą pozytywnie odbierane przez rynki finansowe, inwestorzy z niepokojem będą natomiast śledzić zmiany kursu juana. Generalne przesłanie jest takie, że zarówno rynki finansowe, jak i globalna gospodarka muszą nauczyć się funkcjonować w warunkach, w których chiński wzrost będzie umiarkowany.

Roman Przasnyski,
GERDA BROKER

Udostępnij artykuł: