Chiny stabilne, choć to nie koniec spowolnienia

Komentarze ekspertów

Gospodarka Chin stabilna, ale wciąż zwalnia Co dalej z Chinami? Chiny a gospodarka światowa - czy grozi nam taki kryzys jak w latach 2008 - 2009?

  • Chińskie spowolnienie, a gospodarka polska
  • Kto zyska, a kto straci?

Chiny stabilne, ale to nie koniec spowolnienia w Państwie Środka

Od jakiegoś czasu z Państwa Środka dochodzą sygnały o spowolnieniu gospodarczym. I choć po dłuższym okresie wolniejszego wzrostu chińska gospodarka wykazuje obecnie oznaki stabilizacji, to sytuacja ta może mieć charakter tymczasowy, a wzrost chińskiego PKB zmniejszy się z poziomu 7,5 proc. w 2013 roku do poziomu 7 proc. w 2014 roku.

Mało optymistyczny wzrost produkcji

Chociaż wzrost produkcji przemysłowej w Chinach przyspieszył w lipcu w stosunku do czerwca (stopa wzrostu w lipcu zwiększyła się do poziomu 9,7 proc. rok do roku, podczas gdy średnio w poprzednich miesiącach bieżącego roku wynosiła 9 proc.), to produkcja nadal rośnie znacznie wolniej od osiąganego w ostatniej dekadzie przeciętnego tempa wzrostu. Dlatego spodziewamy się, że lipcowe odbicie ma charakter przejściowy. W dalszej perspektywie oczekujemy, że produkcja przemysłowa będzie rosła o 8-9 proc. rok do roku, ponieważ wskaźniki wyprzedzające – takie jak indeksy nowych zamówień w przemyśle wytwórczym (PMI) podawane przez HSBC i NBS – są nadal na bardzo niskim poziomie (w lipcu 47,7 – najniższy poziom od 11 miesięcy).

W przypadku kluczowych czynników wzrostu produkcji – globalnego wzrostu oraz krajowego rynku nieruchomości – w krótkim i średnim okresie sytuacja będzie nadal mało optymistyczna. W ciągu najbliższych trzech lat, spośród dziesięciu najważniejszych partnerów handlowych Chin, tempo wzrostu tylko dwóch będzie wyższe niż przed kryzysem. Oznacza to, że popyt na chińskie produkty za granicą będzie nadal słaby. Ponadto zapasy mieszkań są w Chinach duże i przyrastają w szybkim tempie. Spowoduje to znaczne spowolnienie wzrostu na runku nieruchomości. Pogląd taki potwierdza MFW, który niedawno oszacował, że budowa nowych mieszkań spadnie w Chinach o około 30 proc. w okresie najbliższych 10 lat.

Na rentowności produkcji niekorzystnie odbijają się także zmiany strukturalne. Koszty środków produkcji – takich jak gruntu, wody, gazu i energii – rosną, ponieważ władze próbują przenieść akcenty w gospodarce z inwestycji na konsumpcję, podczas gdy rzeczywista, ważona obrotami handlowymi wartość juana jest na rekordowo wysokim poziomie. To z kolei zmniejsza konkurencyjność i ma negatywny wpływ na inwestycje oraz plany produkcyjne producentów.

Konsumpcja głównym źródłem wzrostu

Pozytywnym sygnałem jest to, że sprzedaż detaliczna, która stanowi dobry wskaźnik konsumpcji prywatnej, rośnie szybko i raczej nie wykazuje oznak spowolnienia. Może to świadczyć o tym, że sytuacja sektora gospodarstw domowych, podobnie jak rynku pracy, jest nadal dobra. Według chińskiego Krajowego Biura Statystycznego na rynku jest wiele miejsc pracy, a liczba wakatów przewyższa liczbę osób poszukujących pracy. Może to być zapowiedzią silnego wzrostu płac w przyszłości, co z kolei potwierdza tezę, że konsumpcja będzie głównym źródłem wzrostu gospodarczego.

Spowolnienie w Chinach, a gospodarka światowa

Spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach wyraźnie wpływa na gospodarkę światową poprzez kilka kanałów. Najbardziej bezpośredni wpływ jest wywierany poprzez kanał handlowy. W ciągu ostatniej dekady Chiny stanowiły najważniejszy czynnik powodujący wzrost cen surowców. Sygnały z 2013 r. świadczące o spowolnieniu doprowadziły do spadku cen kilku surowców, m.in. aluminium, stali czy miedzi. Należy przy tym zauważyć, że cena ropy naftowej pozostaje na stabilnym poziomie przekraczającym 100 USD za baryłkę, ale naszym zdaniem wynika to zasadniczo z ryzyka geopolitycznego na Bliskim Wschodzie (w szczególności w Egipcie). Mimo to waluty eksporterów surowców – m.in. Brazylii i Norwegii – osłabiły się w ciągu ostatnich kilku miesięcy, szczególnie w stosunku do dolara. Perspektywy wzrostu dla tych gospodarek pozostają słabe, w szczególności ze względu na niepewność odnośnie wzrostu gospodarczego w Chinach.

Inne rynki krajowe również odczuwają spowolnienie gospodarki chińskiej. Eksport strefy euro wzrósł w odniesieniu do wszystkich głównych partnerów handlowych, za wyjątkiem Chin. Na przykład eksport do USA wzrósł o prawie 10 proc. rok do roku, zaś eksport do Azji, z pominięciem Chin – o 8 proc. Jednocześnie eksport do Chin pozostał na niezmienionym poziomie.

Co dalej?

Ole André Kjennerud, analityk rynku chińskiego z DNB Markets

Po dłuższym okresie wolniejszego wzrostu chińska gospodarka wykazuje obecnie oznaki stabilizacji. Spodziewamy się jednak, że sytuacja ta jest tymczasowa. Oczekujemy, że wzrost PKB zmniejszy się z poziomu 7,5 proc. w 2013 roku do 7 proc. w 2014 roku. Występuje przy tym duża niepewność co do perspektyw gospodarczych. Szacujemy, że prawdopodobieństwo gwałtownego wyhamowania tempa wzrostu w Chinach w najbliższym okresie wynosi około 10 proc. Chiny są narażone na zawirowania na krajowym rynku kredytowym w związku z faktem, że samorządy i przedsiębiorstwa mają nadmierne zadłużenie, którego obsługa jest uzależniona od kombinacji niskich stóp procentowych i wysokiego wzrostu. Zadłużenie przedsiębiorstw niefinansowych wynosi około 120 proc. PKB. Poziom ten – w porównaniu zarówno do innych gospodarek wschodzących, jak i rynków rozwiniętych – należy uznać za wysoki. Jeśli nastąpi zbyt duże spowolnienie wzrostu, powinniśmy spodziewać się nagłego zwiększenia wskaźników kredytów zagrożonych, co najprawdopodobniej doprowadzi do ograniczenia ogólnej akcji kredytowej. Jeśli rząd nie zareaguje, może dojść do ogólnego kryzysu. Przewidujemy, że w Chinach może powtórzyć się scenariusz podobny do tego, który wystąpił w innych gospodarkach Azji w czasie azjatyckiego kryzysu finansowego w 1997 roku.

Miałoby to oczywiście olbrzymi wpływ na gospodarki światowe, przy czym najbardziej ucierpieliby eksporterzy surowców. Nastąpiłby znaczny spadek ceny ropy naftowej i – w przeciwieństwie do kryzysu finansowego z lat 2008-09, kiedy to cena ropy zaczęła szybko ponownie rosnąć – szacujemy, że w tej sytuacji mogłaby ona spaść do ok. 50 USD za baryłkę i utrzymywać się na tym poziomie przez dłuższy okres. Ponownie pojawiłyby się zawirowania na rynku finansowym, którym towarzyszyłby gwałtowny wzrost rentowności obligacji, zwłaszcza gospodarek wschodzących i peryferii strefy euro. Natomiast rentowność w krajach określanych jako „bezpieczne przystanie”, takich jak USA, Japonia i Niemcy, byłaby prawdopodobnie niska. Biorąc pod uwagę malejącą światową wymianę handlową oraz ponowne pojawienie się niepewności co do wzrostu gospodarczego na świecie, prawdopodobny jest powrót strefy euro do recesji oraz spowolnienie wzrostu w USA.

Gdzie Chiny, a gdzie Polska

Czy i jak chińskie spowolnienie może wpłynąć na polską gospodarkę? A jeśli wpłynie – to w pozytywny czy negatywny sposób? Wydawać by się mogło, że trudno o tego typu korelację, zwłaszcza że bezpośredni wpływ wzajemnego obrotu handlowego jest zbyt mały (np. w 2011 r. było to 1 proc. eksportu ogółem) aby był istotny z punktu widzenia analiz makroekonomicznych i badania ewentualnego chińskiego spowolnienia na gospodarkę naszego kraju. Kiedy jednak popatrzeć pośrednio – przez pryzmat gospodarek Unii Europejskiej, wpływ ten stanie się zauważalny i dotrze do Polski dwoma kanałami: po¬przez handel międzynarodowy oraz przez podaż i spadek cen surowców.

Kryzys w Chinach, a polski przemysł

Wprawdzie polskie przedsiębiorstwa eksportowe nie są wprost zależne od koniunktury w Chinach (zaledwie ok. 1 proc. eksportu ogółem), to jednak dostarczają wielu komponentów do firm na terenie Unii Europejskiej, które z kolei używają ich do produkcji wyrobów, eksportowanych następnie na rynek chiński. Innymi słowy – polski przemysł nie jest bezpośrednio powiązany z koniunkturą w Chinach, ale pośrednio – poprzez eksport komponentów do produkcji unijnego eksportu do Chin – kilka branż jest dość silnie skorelowanych.

Spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach powoduje osłabienie popytu na towary z UE, a co za tym idzie – na komponenty z Polski użyte do ich produkcji. Efekt dla polskiego eksportu dotyczyć może wielu branż, ale w największym stopniu tych sektorów, które dostarczają komponenty do produkcji europejskiej na rynek chiński. Należą do nich: produkcja chemikaliów i wyrobów chemicznych, produkcja wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych, produkcja papieru i wyrobów z papieru, produkcja wyrobów z pozostałych mineralnych surowców niemetalicznych, produkcja maszyn i urządzeń, produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych1. W tych obszarach negatywny efekt chińskiego spowolnienia będzie najbardziej odczuwalny. Z drugiej strony – istnieją branże, które są bardzo słabo powiązane z europejskim eksportem do Chin, lub wcale. Częściowo są to towary, które raczej eksportują Chiny do Europy, więc bezpośredni na nie popyt z Chin, czy pośredni poprzez produkcję europejską, jest raczej znikomy. Dotyczy to obuwia (prze¬mysł skórzany), tkanin i materiałów (przemysł tekstylny) oraz odzieży i dodatków (przemysł odzieżowy i inne). Niezależna od koniunktury w Chinach jest także produkcja nawozów (przemysł chemiczny), wyrobów ze skóry (przemysł skórzany), maszyn do obróbki metalu (branża maszyn i urządzeń), a także pozostałego sprzętu transportowego (poza pojazdami)2.

Reasumując – istnieje grupa polskich przedsiębiorstw, która na chińskim spowolnieniu straci. Z drugiej strony – są też firmy, dla których „kryzys chiński” będzie neutralny.

Ceny surowców

Drugim czynnikiem, który w sposób pośredni wpłynie na polską gospodarkę i polskie firmy jest spadek cen surowców i ich podaż. Ostatnie lata upłynęły pod znakiem wzrostu cen surowców na świecie. W ostatnim dziesięcioleciu ropa podrożała niemal trzykrotnie, miedź – pięciokrotnie, a bawełna dwukrotnie. Jedną z najważniejszych przyczyn wzrostu cen był wciąż rosnący popyt ze strony szybko rosnącej gospodarki chińskiej (drugiej co do wielkości po gospodarce amerykańskiej), konsumującej ogromne ilości surowców. W warunkach spowolnienia popyt ten znacząco spada, a co za tym idzie – spadają też ceny surowców. Szacuje się, że spadek dynamiki PKB Chin o 1 pkt. proc. powoduje spadek indeksu cen ropy naftowej o około 4,5 proc. Dotyczy to zresztą także innych surowców – w przypadku cen uranu spadek szacowany jest na 8 proc., węgla kamiennego (pochodzącego z Australii) 5,5 proc., cyny i kawy – o 5,3 proc3. Taki spadek cen oznacza dla polskich firm i polskiej gospodarki niższe koszty (zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że Polska jest zdecydowanie bardziej importerem niż eksporterem surowców), a co za tym idzie – wzrost wydajności.

Bilans zysków i strat

Jak to wszystko wpłynie per saldo na naszą gospodarkę? Choć pewna grupa polskich przedsiębiorstw może stracić na chińskim kryzysie, to w skali całej gospodarki korzyści będą większe niż koszty, a spowolnienie w Chinach wpłynie na polską gospodarkę pozytywnie. Według wyliczeń autorów raportu „Kierunki 2013”, spadek dynamiki PKB Chin o 1 pkt proc. (poprzez związany z nim spadek indeksu cen surowców na rynkach światowych) spowoduje wzrost PKB Polski o 0,16 pkt proc. w każdym roku. Natomiast łączny wpływ „kryzysu chińskiego” na sytuację gospodarczą Polski przez kolejne trzy lata będzie bardziej korzystny i wyniesie w sumie około 1,1 pkt proc. To wcale niemało, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę możliwą niską dynamikę wzrostu PKB Polski w najbliższych latach.

Źródło: Bank DnB NORD Polska

(1) Źródło: „Kierunki 2013. Pozytywne szoki gospodarcze”, Bank DnB NORD & Deloitte Business Consulting
(2) Źródło: „Kierunki 2013. Pozytywne szoki gospodarcze”, Bank DnB NORD & Deloitte Business Consulting
(3) Źródło: „Kierunki 2013. Pozytywne szoki gospodarcze”, Bank DnB NORD & Deloitte Business Consulting – za IMF, Indices of Primary Commodity Prices

Udostępnij artykuł: