Co komu do tego….

Andrzej Lazarowicz

Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić - twierdził Kubuś Puchatek. Gdy jednak uważnie rozejrzeć się wokół, można dojść do wniosku, że mimo wszystko się mylił. Bo więcej tam gadających niż myślących głów. A jak rzekł Monteskiusz (Montesquieu Charles Louis de Secondat, francuski filozof, prawnik i pisarz epoki Oświecenia): im mniej ludzie myślą, tym więcej mówią...

Może zadziałało tu prawo Kłapouchego, przyjaciela Kubusia Puchatka, który w jednej z nim rozmów stwierdził: Nie wszyscy mogą i któryś z nas też nie może. I w tym cała rzecz.

Gorzej, gdy ci, którzy nie mogą, uwierzą w to, że jednak mogą. A jeszcze gorzej, gdy inni dadzą się przekonać, że rzeczywiście jednak oni mogą. Najpewniej po kolejnym z tamtych osób strony wybuchu entuzjazmu i aplauzie. Spora część z nas jest bowiem na to łasa. Co zauważył wspomniany już Kłapouchy i stwierdził: Lepszy niewielki aplauz niż żaden, choćby był z lekka pozbawiony zapału.

I jednego tylko w dobie gadających głów szkoda. Że żadnej z nikim Styczności. Żadnej Wymiany Myśli… Taka rozmowa do niczego nie prowadzi… A może chodzi o gadanie dla samego gadania. I o tworzenie planów dla samego ich tworzenia. Reszcie zaś nic do tego. Bo, jak mawiał Kłapouchy: Co komu do tego, skoro i tak mniejsza o to? No właśnie – co?

Udostępnij artykuł: