Co podbija ceny paliw? NFOŚiGW: to nie opłata emisyjna

Czysty zysk / Gospodarka

Pixabay.com

Obecne podwyżki cen paliw na stacjach to efekt niespokojnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, a nie planowanej dopiero tzw. opłaty emisyjnej, poinformował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

#NFOŚiGW: podwyżki cen paliw na stacjach to efekt niespokojnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, a nie planowanej opłaty emisyjnej #paliwa #ropa @NFOSiGW

“Polscy kierowcy są zaniepokojeni postępującym wzrostem cen benzyny i oleju napędowego na stacjach paliwowych. W mediach pojawiają się błędne spekulacje, że przyczyną może być nowy ‘podatek ekologiczny’. Nic bardziej mylnego. Obecne podwyżki przy dystrybutorach to efekt niespokojnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, a nie planowanej dopiero tzw. opłaty emisyjnej, która w przyszłości ma być wliczana do ceny paliwa – z przeznaczeniem na walkę ze smogiem” – czytamy w komunikacie.

Geopolityczna niepewność

Geopolityczna niepewność powoduje, że ceny ropy WTI utrzymują się obecnie powyżej 70 USD za baryłkę. Dopóki napięcia nie osłabną i sytuacja na Bliskim Wschodzie nie stanie się jaśniejsza, cena ropy naftowej może oscylować w przedziale 70-72 USD za baryłkę. Tymczasem w minionym okresie cena ta była znacznie niższa, wahała się w granicach 65 USD, podkreślił Fundusz.

Czytaj także: Wakacyjne wyjazdy samochodem będą droższe. Ceny paliw w górę >>>

Wzrost cen hurtowych ropy naftowej

“Wzrost cen hurtowych ropy naftowej na rynkach światowych rzutuje, przy zachowaniu tego samego poziomu stóp marż, narzutów i podatków, na ceny detaliczne na polskich stacjach paliwowych. Wiązanie podwyżek z planowaną dopiero opłatą emisyjną w Polsce nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego. Takie interpretacje to – niestety – jedynie plotki, spekulacje czy wręcz manipulacje, a nie rzeczowa ocena sytuacji na rynku” – powiedział zastępca prezesa NFOŚiGW Dominik Bąk, cytowany w komunikacie.

Opłata emisyjna to instrument, który ma zostać wprowadzany od 1 stycznia 2019 r. projektowaną ustawą o zmianie ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych oraz niektórych innych ustaw. Projekt ustawy został rozpatrzony w dniach 11 i 16 maja 2018 r. przez sejmową Komisję do Spraw Energii i Skarbu Państwa. Jego drugie czytanie odbędzie się najprawdopodobniej na kolejnym posiedzeniu Sejmu planowanym na 5-8 czerwca 2018 r., podano w materiale.

Czytaj także: Opłata emisyjna uderzy po kieszeni wszystkich podatników?

Minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiedział w Sejmie, że wprowadzenie opłaty emisyjnej, którą zakłada projekt noweli o biopaliwach, nie spowoduje wzrostu cen paliw na rynku; zdecydowały się na to państwowe spółki paliwowe, kosztem niewielkiego zmniejszenia swojej rentowności, podkreślono także.

Do zapłaty opłaty emisyjnej będą zobowiązani w szczególności producenci, importerzy i podmioty dokonujące nabycia wewnątrzwspólnotowego paliw silnikowych (benzyn silnikowych i olejów napędowych). Stawka opłaty ma wynosić 80 zł za 1000 litrów paliwa. Wpływy z tego tytułu mają stanowić w 85% – przychód NFOŚiGW (przychód nowego zobowiązania wieloletniego czyli subfunduszu antysmogowego) z przeznaczeniem na przedsięwzięcia mające na celu zmniejszenie lub uniknięcie szkodliwej emisji substancji do powietrza, przede wszystkim ze źródeł ciepła oraz w 15% – przychód Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (państwowego funduszu celowego, którego dysponentem będzie minister energii, zarządzanego przez NFOŚiGW) z przeznaczeniem na wsparcie rozwoju rynku paliw alternatywnych w transporcie oraz promowanie ekologicznych środków transportu, wykorzystujących do napędu energię elektryczną, gaz ziemny CNG i LNG, biometan oraz wodór, przypomniano w materiale.

“Przyczyny obecnego wzrostu cen ropy naftowej (czyli także gotowych paliw) są zatem wyłącznie zewnętrzne i nie mają nic wspólnego z polityką ekologiczną Polski. Światowy sektor naftowy, poza wsparciem w postaci utrzymywanego limitu produkcji OPEC/Rosji oraz olbrzymiego popytu, obecnie korzysta także na wzroście ryzyka geopolitycznego na Bliskim Wschodzie, windującego ceny ropy. Analitycy wymieniają zwłaszcza takie czynniki, jak odstąpienie USA od porozumienia nuklearnego z Iranem oraz napięcia, burzliwe protesty i otwarte starcia, dla których tłem jest przeniesienie ambasady Stanów Zjednoczonych z Tel Awiwu do Jerozolimy. Według ekspertów, właśnie niepokoje wokół tych kwestii przekładają się na cenowy trend rosnący na światowym rynku ropy. Co więcej, notowania surowca w USA zwyżkują, gdyż okazało się, że amerykańskie zapasy ropy spadły w ostatnim tygodniu o 1,4 mln baryłek” – podsumowano w komunikacie.

Źródło: ISBnews