Co z tym praniem? – Europa przegrywa walkę z przestępczością finansową

Gospodarka / Komentarze ekspertów

Odchodzący ze swojego stanowiska Rob Wainwright, kierujący Europolem w latach 2009-2018, stwierdził kilka dni temu w jednym z wywiadów, że Europa przegrywa walkę z przestępczością finansową

#Szymon Stellmaszyk: Czy zasadne są dalsze miliardowe wydatki banków na prowadzenie systemów compliance, skoro w Europie – jak twierdzi Europol - przejmowanych jest rocznie tylko 1 proc. aktywów kryminalnych? Bez szczerego zaangażowania wszystkich państw i uczciwości w biznesie postępu nie będzie #ZBP #PranieBrudnychPieniędzy @uknf @nbppl

Jego zdaniem nie ma nawet problemu z identyfikacją profesjonalnych „praczy”, którzy wyprowadzają miliardy euro za pośrednictwem systemu bankowego i to z 99-procentowym powodzeniem. Słaba skuteczność w walce wynika bowiem m.in. z korzystania z krajowych rozwiązań przy transgranicznych aktywnościach.

Tegoroczne wydarzenia z kilku unijnych państw wyraźnie pokazują, że tej sytuacji mają dosyć środowiska finansowe i to nawet z państw o nienajlepszej reputacji w walce z praniem brudnych pieniędzy. Miały na to wpływ głównie działania podjęte przez Amerykanów.

Na Malcie tamtejsza asocjacja bankowa wykluczyła właśnie ze swojego grona ze skutkiem natychmiastowym Pilatus Bank. „Z niepokojem” – jak czytamy w komunikacie maltańskich bankowców – obserwowano zamieszanie wokół tego banku. Maltański nadzór usunął Ali Sadra Hasheminejada, założyciela i akcjonariusza, z funkcji prezesa. Wszystko nastąpiło po jego aresztowaniu w USA w związku z podejrzeniami o obchodzenie sankcji wobec Iranu. Zamrożono więc wszystkie transakcje banku i nawet wyznaczono byłego urzędnika amerykańskiego organu nadzoru finansowego do przejęcia kontroli nad Pilatusem.

Ten bank nie pierwszy raz pojawia się w mało korzystnej odsłonie medialnej. Niegdyś wszedł w spór z Daphne Caruaną Galizią, która została zamordowana w październiku zeszłego roku, po artykułach oskarżających bank i jej szefa o korupcję polityczną oraz pranie pieniędzy. Bank twierdził, że artykuły miały fałszywy i zniesławiający charakter.

W tym miesiącu również brytyjska Narodowa Agencja ds. Przestępczości oświadczyła, że zapozna się z materiałem o systemowym praniu przez Pilatus Bank, jaki przedstawił jeden z maltańskich posłów do Parlamentu Europejskiego. Klientami tego banku w przeważającej mierze są azerscy politycy i członkowie ich rodzin, ale sprawa ma istotne znaczenie dla brytyjskiego sektora finansowego. Pilatus Bank zarządza bowiem na Wyspach oddziałem Mayfair dzięki bankowej licencji maltańskiej.

Także w tym rok na Łotwie tamtejsza asocjacja bankowa zawiesiła członkostwo ABLV Bank po tym, gdy Departament Skarbu USA zawiadomił lokalne władze o przestępstwach finansowych banku. Ostatecznie ABLV Bank postawiono w stan likwidacji. Również i on obsługiwał przede wszystkim klientów międzynarodowych. ABLV miał ułatwiać prowadzenie nielegalnej działalności finansowej na dużą skalę klientom z Azerbejdżanu, Rosji i Ukrainy oraz łamać międzynarodowe konwencje przez świadome pośrednictwo w transakcji rakiet balistycznych do Korei Północnej. Nadto bank miał przeznaczać duże sumy na korumpowanie łotewskich urzędników i polityków.

Stowarzyszenie łotewskich banków komercyjnych stanowczo wypowiadało się od kilkunastu miesięcy przeciwko praniu podkreślając zerową tolerancję dla niewłaściwego postępowania i nadużywania łotewskiego systemu bankowego do nielegalnej działalności. Cała sprawa, poza ciągłym naruszeniem dobrego wizerunku i wiarygodności Łotwy, ma znaczenie dla systemów finansowych i nadzorczych państw strefy euro. Podważyła bowiem panowanie Europejskiego Banku Centralnego nad właściwym nadzorem.

W efekcie łotewskie władze dość szybko przystąpiły do prac nad zaostrzeniem przepisów, szczególnie wobec fikcyjnych spółek. Aby zapobiegać i zmniejszać udział ryzykownych transakcji w działalności bankowej, rząd zwróci się do łotewskiego sejmu, aby jeszcze w kwietniu w trybie pilnym rozpatrzyć projekt ustawy pralniczej. Wszystkie instytucje kredytowe Łotwy, które specjalizują się w obsłudze klientów zagranicznych, otrzymały już wstępne informacje na temat potrzeby zapewnienia szybszych zmian w modelu biznesowym, aby zapobiegać i zmniejszać udział ryzykownych transakcji w swojej działalności. Projekt zmian przewiduje m.in. zakaz dla instytucji finansowych obsługi takich podmiotów, które są zarejestrowane w jurysdykcji niewymagającej składania sprawozdań finansowych oraz które nie są w stanie udowodnić swojego faktycznego zaangażowania w działalność komercyjną na Łotwie.

Ponadto rząd łotewski proponuje stworzenie platformy współpracy między bankami i organami ścigania. Będzie ona służyć jako podstawa do wymiany informacji, szczególnie w dostarczaniu informacji na temat transakcji oraz konkretnych klientów. Organy ścigania również będą się dzieliły swoimi informacjami. Obecnie taka współpraca jest na Łotwie dość ograniczona, co sprawia, że ​​skomplikowane przestępstwa finansowe są trudne do wykrycia. Banki, od chwili wejścia przepisów w życie, będą miały 14 dni na poinformowanie klientów wysokiego ryzyka o zakończeniu współpracy.

Ostatnim przykładem na szczególne zaangażowanie obywateli państw trzecich w pranie jest niedawna sprawa Versobanku. EBC wycofał w tym roku autoryzację dla tego estońskiego podmiotu z powodu poważnego naruszenia wymogów prawnych, w szczególności w zakresie zapobiegania praniu pieniędzy. Z grona jego 5600 klientów tylko 2 tysiące było lokalnymi rezydentami. Szacuje się za to, że przez rachunki tego banku, w latach 2013-2014, przepłynęło aż 205 milionów euro brudnych pieniędzy. Naruszenia prawa były systematyczne, a bank nie wyeliminował ich w pełni. Na szczęście Versobank jest odosobnionym przypadkiem w Estonii. Jest też jedną z najmniejszych instytucji kredytowych na lokalnym rynku. Zamknięcie nie będzie więc miało negatywnego wpływu na funkcjonowanie estońskiego systemu finansowego. Versobank ma też wystarczające fundusze na pokrycie roszczeń deponentów.

Czy pożegnalna wypowiedzieć szefa Europolu oraz przytoczone przykłady z Malty, Łotwy i Estonii wpłyną na Unię i zmienienie przepisów w celu lepszej koordynacji, wymiany informacji, zaostrzenia kar i przede wszystkim skuteczności w ramach bloku? Czy zasadne są dalsze miliardowe wydatki banków na prowadzenie systemów compliance, skoro w Europie – jak twierdzi Europol – przejmowanych jest rocznie tylko 1 proc. aktywów kryminalnych? Bez szczerego zaangażowania wszystkich państw i uczciwości w biznesie postępu nie będzie.

Szymon Stellmaszyk – doradca zarządu ZBP w Zespole Współpracy Międzynarodowej. Prawnik, członek Grup Sterujących ds.międzynarodowych i ds. komunikacji w Europejskiej Federacji Bankowej.

Udostępnij artykuł: