Coraz bliżej podwyżki stóp w USA

Komentarze ekspertów

Rynek w coraz większym stopniu dyskontuje podwyżkę stóp procentowych w USA w grudniu. Start cyklu monetarnego zacieśniania będzie wyrazem zaufania Fed do gospodarki i, paradoksalnie, powinno zostać pozytywnie przyjęte przez rynki. Oczekiwanie na nie jest już tak długie, że zwiększa jedynie niepewność, co do przyszłości koniunktury na świecie. Są podstawy do pozytywnego zakończenia roku na giełdach, walutach emerging markets i całej klasy ryzykownych aktywów.

Jeszcze nigdy wcześniej implikowane prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych na posiedzeniu w grudniu tego roku nie było tak wysokie. Wynosiło wczoraj 52 proc., podczas gdy jeszcze w połowie października znajdowało się na poziomie 26 proc. Wyliczenia zakładają wzrost stopy funduszy federalnych z obecnego poziomu 0,12 proc. do 0,375 proc., czyli o ok. 25 pb. Od ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej rynek wyraźnie zmienił nastawienie w kwestii zmian w polityce pieniężnej w USA przed końcem roku. Kiedy komunikat wydany po wrześniowym spotkaniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) brzmiał bardzo gołębio; pełen był stwierdzeń wyrażających niepewność, co do dalszego rozwoju sytuacji w światowej i lokalnej gospodarce, gracze przestali wierzyć, że stopy wzrosną w 2015 r. I to nawet, gdy znakomita większość, tj. 13 z 17 członków FOMC zaznaczyło w ankietach, że spodziewa się podwyżki przed styczniem. Zmiana tonu komunikatu w październiku mocno zmieniła nastawienie. Spowodowało to automatyczne dostosowanie rynku do zmienionych warunków. Mamy do czynienia ze wzrostem rentowności amerykańskich obligacji (szczególnie z krótkiego końca krzywej) oraz aprecjacją dolara. Następuje także odbicie cen ropy naftowej, bowiem przekonanie o konieczności zacieśnienia polityki monetarnej to wiara w trwałe odrodzenie gospodarki, a co za tym idzie popytu na surowiec, oraz spadek cen złota (w ślad za mocniejszym dolarem). Wzrost zaufania najpotężniejszego banku centralnego w utrzymanie dobrej koniunktury za oceanem to także sygnał dobrych perspektyw zysków spółek. Stąd powrót do wzrostów na Wall Street. Na pierwszej sesji w listopadzie Nasdaq100 osiągnął najwyższą wartość od 15 lat, czyli pęknięcia bańki na rynku nowych technologii. Relatywnie lepsza postawa spółek wrażliwych na zmiany koniunktury to dobry sygnał szerokości obserwowanej hossy i dalszego potencjału rynku.

Z punktu widzenia zachowania walut i podstawowej pary EUR/USD, presja na umocnienie dolara będzie się utrzymywać. Tym bardziej, że po drugiej stronie Europejski Bank Centralny nie ustaje w wysiłkach, by utrzymywać wartość euro na niskim poziomie. Stąd granie na aprecjację wspólnej waluty obarczone jest dodatkowym ryzykiem walki z drugim, największym bankiem centralnym świata. Nie rekomendujemy takiego rozwiązania, przynajmniej dopóty, dopóki kluczowe warunki determinujące wycenę walut nie ulegną zmianie.

Wcześniejsza, niż dotychczas sądzono, podwyżki stóp procentowych w USA to z założenia nie najlepsza informacja dla aktywów krajów wschodzących. Obecnie jednak sytuacja wydaje się nie do końca tak oczywista. Oczekiwanie na początek normalizacji polityki pieniężnej za oceanem trwa już na tyle długo, że jej wstrzymywanie, przynajmniej od ostatniego półrocza, jedynie wzmaga niepewność, co do dalszych losów światowej gospodarki. Start podwyżek może być swego rodzaju zdjęciem balastu i uruchomieniem algorytmów nakazujących zwiększenie stopnia ryzyka w portfelach. Jeśli tak, skutkować to powinno nieco lepszą postawą aktywów emerging markets. Daje to realne podstawy, by wierzyć w poprawę pozycji złotego w horyzoncie najbliższego półrocza.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: