Covid-19: czy rząd Norwegii pomaga tylko bogatym i wpływowym przedsiębiorcom?

Gospodarka

Podczas gdy premier Erna Solberg prowadzi telefoniczne rozmowy z Billem Gatesem, martwiąc się o losy świata i dystrybucję do wszystkich jego zakątków, niedostępnej jeszcze szczepionki, życie w centrum Oslo powoli traci oddech. Obumiera, pisze z Oslo Ewa Danela Burdon, prezes Norwesko-Polskiej Izby Handlowej.

koronawirus, Norwegia
Fot. stock.adobe.com / JustLife

Podczas gdy premier Erna Solberg prowadzi telefoniczne rozmowy z Billem Gatesem, martwiąc się o losy świata i dystrybucję do wszystkich jego zakątków, niedostępnej jeszcze szczepionki, życie w centrum Oslo powoli traci oddech. Obumiera, pisze z Oslo Ewa Danela Burdon, prezes Norwesko-Polskiej Izby Handlowej.

W  marcu, na początku kryzysu, rząd norweski otwarcie powiedział, że nie będzie ratował firm, które w normalnych „nie-pandemicznych warunkach” też by zbankrutowały.

Zadeklarował  natomiast, stanowczo i jednoznacznie, solidne koło ratunkowe dla wszystkich przedsiębiorstw mających „prawo do życia”. Czy słowa dotrzymał? 

Małe przedsiębiorstwa, lojalnie opłacające od lat podatki, toną!

Chyba dotrzymał. Na pewno zaś zdecydował kto będzie żyć ( ponad stan!), kto zostanie zahibernowany, a kto uśmiercony.

Rządowe koło ratunkowe było chyba dziurawe, lub rzucone nie tym, którzy go potrzebowali.

Małe przedsiębiorstwa, lojalnie opłacające od lat podatki, toną! Duże firmy,  „wyspecjalizowane” w unikaniu fiskusa, mają się lepiej niż kiedykolwiek przedtem.

Pomoc nie trafia tam gdzie jest najbardziej potrzebna

Po 25 latach barwnego życia (i systematycznego płacenia podatków!!!) moja  ulubiona kafejka z jazzową duszą Bare Jazz oddała, w grudniowy poranek 2020, swój ostatni oddech. 

Teddy's Softbar walczy o życie. Pomagają mu w tym stali bywalcy organizując pomoc, poprzez internetową zbiórkę pieniędzy, pod hasłem podziel się kasą z Teddym!

Liczą, że „zrzutka”  się powiedzie i wystarczy na czynsz i na nakarmienie „nienażartego” fiskusa. Godthåp, czyli Dobra Nadzieja, mała knajpka w samym centrum Oslo, straciła już wszelką nadzieję.

Leżąca po sąsiedzku, zaledwie parę kroków ode mnie,  Pizza da Mimmo; ta sama, w której jadałam jako młoda dziewczyna tuż po przyjeździe do Oslo, prawdopodobnie podzieli wkrótce losy Dobrej Nadziei i Tylko Jazzu.

Norwegię naprawdę stać, by uratować wszystkie przedsiębiorstwa, które cierpią z powodu lockdownu i restrykcji narzuconych przez rząd

Wszystkie te miejsca, po kilkudziesięciu latach prosperity i zasilania państwowego budżetu, powoli i w agonii umierają. Na pewno przetrwałyby sto kolejnych lat w „niepandemicznych warunkach”.

Tylko na chwilę dostały od państwa „finansowy respirator”, który miał dać oddech na opłacanie czynszu. Miał wspomóc podstawową życiową funkcję. Owszem wspomógł, tyle że grube portfele właścicieli  nieruchomości, w których znajdują się wspomniane lokale.

Na co stać Norwegię?

Na respirator finansowy od norweskiego państwa, jak zwykle zajętego ratowaniem świata i sprawiedliwością, najchętniej poza granicami własnego kraju,  nie ma co liczyć, choć samo państwo, ma … co liczyć. W chwili pisania tego tekstu jest to 10 893 897 504 782 nok, czyli prawie 11 tysięcy miliardów norweskich koron.

To pieniądze „Dla Ciebie i przyszłych pokoleń”, napisano na stronie internetowej norweskiego Oljefond, Funduszu Naftowego, który zarządza tą tłustą skarbonką.

Jo Moen Bredeveien, dziennikarz gazety „Dagsavisen”, zadaje takie oto retoryczne (bo nikt mu, oprócz mnie, na nie nigdy nie odpowie!) pytanie:

„Czy moglibyśmy sobie wyobrazić, że w tym kraju, który ma niespotykane szczęście, gdyż udaje mu się „wydobywać”  i gromadzić pieniądze prosto z dna otaczającego nas morza, przeznacza się  choć odrobinkę kwoty z Funduszu Naftowego na utrzymanie przy życiu wszystkich firm, które dzisiaj walczą o przetrwanie? Walczą nie tylko z powodu wirusa, ale przede wszystkim z powodu ograniczeń nałożonych na nich przez naszych polityków”.

Oczywiście! Taki scenariusz, w przypadku Norwegii, jest absolutnie możliwy. Norwegię naprawdę stać, by uratować wszystkie przedsiębiorstwa, które cierpią z powodu lockdownu i restrykcji narzuconych przez rząd.

Wielu publicystów coraz częściej wyraża i to zupełnie bez ogródek (co samo w sobie jest zjawiskiem niezwykłym tu nad fiordami) opinię, iż  „wsparcie koronowe” zostało przez rząd „zaprojektowane” z myślą o bogatych i wpływowych.

Czyli tych, którzy brzuchy mają tak olbrzymie, że i bez rządowego koła wsparcia świetnie utrzymują się na powierzchni. Pływają nawet pod prąd. Jak najdalej od płacenia podatków i dzielenia się zyskami.

Od płacenia podatków jest Teddy Softbar

Ole-Andreas Næss, popularny naukowiec z NHH (takie polskie SGH,) starannie przeanalizował dane z programu wsparcia koronowego i zwrócił uwagę, że zdecydowana większość firm otrzymała stosunkowo niewielką, wręcz symboliczną  pomoc, za to bardzo niewiele firm otrzymało pomoc wprost gigantyczną.

Tylko 5  przedsiębiorstw - 2 z nich są notowane na giełdzie, podczas gdy 3 pozostałe należą do lokalnych miliarderów - otrzymało miliard koron z puli wsparcia! Czyli tyle ile łącznie przeznaczono na wsparcie 27 000  tysięcy małych firm i zakładów pracy.

Næss podkreśla, że szczęśliwa piątka, która otrzymała najwyższe wsparcie, ma jedną wspólną cechę: żadna z nich nie zapłaciła Norwegii znaczącego podatku w ciągu ostatnich pięciu lat swej działalności!  

25 firm otrzymało trzykrotnie większe wsparcie, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy pandemii, niż wynosi wartość opłacanych przez nie podatków!

Konkluzja? Wydaje się, że firmy, które są dobre w uzyskiwaniu dużego wsparcia koronowego, są równie dobre w unikaniu podatków!

W czasie kiedy ponad 20 tysięcy przedsiębiorstw walczy o przetrwanie, baronowie nieruchomości mają się lepiej niż kiedykolwiek!

Kary finansowe naliczane za opóźnienia w zobowiązaniach wobec państwa cykają szybciej niż taksometr w nocnej taksówce

Przychody 97 letniego miliardera Olava Thona, właściciela większości hoteli i nieruchomości w Oslo, ( Thone jest również właścicielem  wielu obiektów i terenów w Wielkiej Brytanii, Holandii i Brukseli) rosną z dnia na dzień. Zysk jego firmy Eiendomsspar, zajmującej się wynajmem powierzchni dla biur, sklepów, siłowni, hoteli  i restauracji, wyniósł - tylko w okresie od lipca do września - 566 mln koron!  Czyli o 60 milionów więcej niż to, co łącznie powędrowało, w ramach rządowego wsparcia, do kilkudziesięciu tysięcy norweskich małych i średnich przedsiębiorstw.

Od początku kryzysu ponad 20 000 przedsiębiorstw typu „Dobra Nadzieja”  złożyło wnioski o odroczenie płatności VAT-u i podatków.

Szacuje się że firmy, tylko do końca tego roku, winne będą  norweskiemu państwu ponad 6 miliardów koron!  Tuż za rogiem termin płacenia przez pracodawców rozliczenia podatkowego; tego odroczonego w marcu. Co się odwlecze…  Wielu małych przedsiębiorców pewnie nie śpi po nocach.

Będąc w swoim czasie pracodawcą, doświadczyłam bezwzględności państwa w egzekwowaniu należności. Kary finansowe naliczane za opóźnienia w zobowiązaniach wobec państwa cykają szybciej niż taksometr w nocnej taksówce.  

Krótko mówiąc. W „najbogatszym kraju świata”, jak to z dumą mawiają o Norwegii jej włodarze, biznes krwawi, miejsca pracy znikają, coraz więcej ludzi żyje w niepewnej i trudnej sytuacji ekonomicznej.

Pod koniec listopada 196 300 osób w Norwegii było na bezrobociu, zaś osoby wspierane przez system socjalny stanowią 6,9 procenta siły roboczej.

Los szarych ludzi i małych przedsiębiorców jest mniej ekscytujący niż wielkie globalne problemy. Kolejna rozmowa Erny S. z Billem G. na pewno pojawi się na pierwszych stronach gazet.

Niech Erna zmienia świat, tysiące mil stąd.

Ja zaś po napisaniu artykułu pójdę do Pizza da Mimmo i kupię po jednej dużej pizzy dla każdego członka rodziny, z podwójnym serem, może pomoże?

xxx

NPCC, Norwesko-Polska Izba Handlowa w Oslo, której autorka artykułu jest prezesem, zaprasza wszystkie polskie i norweskie firmy, cierpiące z powodu lockdownu, do darmowego przystąpienia do Izby.

Darmowe członkostwo w NPCC, na okres pandemii, umożliwi firmom z branż, które najbardziej „krwawią”  (turystyczna, hotelarska, artyści, muzea, kluby sportowe, siłownie, firmy przewozowe, przewodnicy turystyczni, org. imprez integracyjnych, restauracje i bary) profilowanie się, reklamę, pisanie o sobie i swoich produktach, planach…

Do dyspozycji członków izby: www.npcc.no  profil NPCC na FB i LinkedIn. Tam też można dowiedzieć się jak zarejestrować swoje darmowe członkostwo w NPCC.

Ewa Danela Burdon, prezes Norwesko-Polskiej Izby Handlowej,
Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: