Bankowość Spółdzielcza: Czas zinterpretować na nowo relacje banku ze społecznością lokalną

NBS 2018/07-08

Konkurencja pomiędzy bankami spółdzielczymi a instytucjami finansowymi działającymi w formie spółki akcyjnej siłą rzeczy przywołuje na myśl biblijny pojedynek Dawida z Goliatem. W przeciwieństwie jednak do wydarzeń opisywanych w Starym Testamencie, rywalizacja na współczesnym rynku finansowym przebiega nie tylko pomiędzy dwoma segmentami branży bankowej. Coraz silniejszym graczem stają się bowiem fintechy, które pod względem elastyczności i kształtowania relacji z klientem nierzadko dorównują spółdzielcom.

Konrad Machowski

Jaką strategię powinny przyjąć w takich uwarunkowaniach lokalne instytucje finansowe, aby zapewnić sobie trwałą i niezagrożoną pozycję rynkową? Odpowiedzi na to fundamentalne dla całego sektora pytanie poszukiwano podczas drugiej już edycji konferencji naukowej zatytułowanej „Banki spółdzielcze wobec wyzwań współczesnego rynku”. Motywem przewodnim tegorocznej edycji wydarzenia, zainicjowanego dwa lata temu w wyniku współpracy Południowo- -Mazowieckiego Banku Spółdzielczego w Jedlińsku i Uniwersytetu Technologiczno- Humanistycznego w Radomiu, były właśnie strategie rynkowe banków lokalnych w dobie dynamicznych przemian dokonujących się we współczesnym świecie w obszarze prawa, technologii, organizacji, a przede wszystkim stosunków społecznych.

Globalizacja i nowe technologie zmieniły diametralnie nasz świat. Jest to zauważalne we wszystkich aspektach życia współczesnych ludzi, w ich podejściu do edukacji, zarobkowania, prowadzenia działalności gospodarczej i oszczędzania, jak również w samym stylu życia – przypomniał Michał Krakowiak, wiceprezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych. Przytoczone przezeń statystyki są wręcz szokujące: 71% naszych rodaków posiada smartfony, dzięki którym każdego dnia spędza od 5 do nawet 14 godzin w przestrzeni wirtualnej. Zjawisko to, które w literaturze fachowej zyskało już stosowne miano homo digitalis, przekłada się również na rozumienie tak fundamentalnych dla bankowości spółdzielczej pojęć, jak lokalność czy relacje z klientami.

Dotychczas wyznacznikiem lokalności było funkcjonowanie na danym terytorium. Dziś można być członkiem społeczności lokalnej za pośrednictwem internetu, fizycznie przebywając na innym kontynencie – przypomniał Michał Aliński, który poprowadził prezentację w imieniu prof. Agnieszki Alińskiej ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Nieuniknionym efektem zacierania się granic pomiędzy globalnym i lokalnym aspektem funkcjonowania społeczności ludzkich jest też wkraczanie ponadnarodowych korporacji na obszary tradycyjnie uznawane za matecznik firm o zasięgu regionalnym. W przypadku sektora finansowego proces ten jest dodatkowo stymulowany takimi regulacjami, jak dyrektywa PSD2. Wbrew powszechnemu przeświadczeniu, fintechy prowadzą swą ekspansję również na polskiej ziemi, a w niektórych przypadkach nasz kraj stał się środkowoeuropejskim liderem alternatywnych usług finansowych.

W Polsce działa obecnie 11 platform crowdfundingowych. To wynik znacznie gorszy od wiodących gospodarek Unii, ale zarazem najlepszy w naszym regionie – wskazał Michał Aliński. Co to oznacza dla spółdzielców?

Świat się zmienił diametralnie, aby móc go zrozumieć, należy zmienić tok myślenia i wziąć pod uwagę nowe uwarunkowania – przypomniał wiceprezes KZBS. Kluczem do zrozumienia współczesności są trzy pojęcia, definiujące podstawy modelu biznesowego w dobie cyfrowej. Te słowa to: together (razem), trust (zaufanie) i synergy (synergia). – Synergy is based on truth (synergia jest oparta na zaufaniu) – dodał Michał Krakowiak.

 

IPS to nie tylko straż pożarna

Współdziałanie i synergia wydają się być naturalnym kierunkiem również dla lokalnych instytucji finansowych. Jarosław Dąbrowski, wiceprezes zarządu p.o. prezesa zarządu SGB-Banku, przypomniał iż w nadchodzących latach należy spodziewać się dalszej konsolidacji sektora. – Za kilka lat na polskim rynku zapewne będzie funkcjonować około 5–7 banków dużych, 2–3 specjalistyczne i segment spółdzielczy. W tym ostatnim przypadku mówimy w zasadzie o piątej lub szóstej sile w całym sektorze bankowym w Polsce – wskazał szef poznańskiego banku zrzeszającego. Zauważył też, iż spółdzielcy mogliby się pokusić nawet o zajęcie trzeciej lub czwartej pozycji w sektorze, jednak byłoby to możliwe wyłącznie dzięki zacieśnieniu współpracy. Tymczasem realia lokalnej branży bankowej odbiegają od wskazanego ideału w sposób znaczący. Atomizacja i słabe zasoby wielu instytucji poszczególnych podmiotów z pewnością nie służą budowie silnego kapitałowo, organizacyjnie i technologiczne sektora.

W Polsce dominują małe banki spółdzielcze, podmioty relatywnie duże, posiadające aktywa przekraczające miliard złotych, stanowią zaledwie jeden procent całej branży – stwierdził dr hab. Piotr Misztal, profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Wiceszef KZBS powołał się na przewodniczącego KNF, Marka Chrzanowskiego, który na wiosnę tego roku uznał procesy konsolidacyjne za jedyny i najskuteczniejszy sposób zapobieżenia poważnym ryzykom. Opinię tę podziela również Narodowy Bank Polski. – Część najmniejszych banków spółdzielczych powinna się połączyć. Ponad 500 lokalnych instytucji finansowych to znacznie więcej, aniżeli liczba powiatów w Polsce – te słowa jednego z członków zarządu banku centralnego przypomniał Michał Krakowiak.

Przykładem udanej integracji i zarazem dowodem na to, że procesy konsolidacyjne nie muszą oznaczać rezygnacji z samodzielności poszczególnych członków zrzeszenia są funkcjonujące w obydwu grupach systemy ochrony instytucjonalnej. – Banki wykorzystały zarówno potencjał wynikający z lokalnego charakteru, dający im możliwość szybkiego podejmowania decyzji, jak również siłę grupy – podkreślił Adam Skowroński, prezes zarządu Spółdzielczego Systemu Ochrony SGB. Utworzenie IPS było dla lokalnej bankowości równoznaczne ze znacznie lepszym wykorzystaniem środków, które dotychczas w całości trafiały do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego w formie składek. – Część tej kwoty przekazywana jest obecnie na funkcjonowanie systemu ochrony i jest dostępna wewnątrz zrzeszenia na prowadzenie działań o charakterze pomocowym. Równocześnie udało się zachować dotychczasowy poziom ochrony ze strony BFG – nadmienił Adam Skowroński.

Obecnie IPS Spółdzielczej Grupy Bankowej posiada do dyspozycji 270 mln zł funduszy pomocowych i około 1,5 mld zł funduszy płynnościowych. – To są realne środki, którymi możemy wspierać naszych członków w potrzebie – dodał szef systemu. Celem funkcjonowania IPS nie jest jednak wyłącznie przysłowiowe gaszenie pożarów. Adam Skowroński przypomniał, iż około 90% działalności reprezentowanej przezeń instytucji przypada na szeroko rozumianą prewencję, w tym również pomoc instytucjom zrzeszonym w realizacji obowiązków sprawozdawczych. – W bankach tworzących IPS przeprowadzamy audyt, bazując na jednolitych standardach. Posiadamy również ujednolicony system ratingowy dla wszystkich członków – wskazał. System realizuje także funkcje pozornie odległe od jego zasadniczej misji, takie jak edukacja kadr bankowych czy przejmowanie niektórych powinności z dziedziny backoffice. – Dzięki temu możemy zachować dotych czasową strukturę banków, nadal one mogą być lokalne i samodzielne w swej działalności biznesowej, ale i bardziej bezpieczne, za nimi stoją instrumenty potencjalnego wsparcia – podkreślił szef IPS grupy SGB.

Przyjazny klimat dla integracji

Jeśli się integrować, to tylko teraz – taki wniosek płynie z obserwacji, poczynionych przez kolejnych panelistów. Spółdzielcom sprzyja dziś chociażby nadspodziewanie dobra koniunktura w polskiej gospodarce. – Rząd dobrze opanował technikę stymulowania wzrostu gospodarczego – powiedział Jarosław Dąbrowski, przypominając, iż pozytywne uwarunkowania na szczeblu krajowym przekładają się również na funkcjonowanie lokalnych gospodarek. Na chwilę obecną nie ma przesłanek do prognozowania wzrostu bezrobocia czy spadku przychodów do samorządowych budżetów. Cieniem na ten optymistyczny obraz kładzie się oczywiście utrzymujące się od dłuższego czasu otoczenie niskich stóp procentowych, jednak zdaniem prezesa SGB-Banku sektor poradził sobie z tym wyzwaniem poprzez zwiększenie zaangażowania w crosselling.

Nieco inaczej postrzega rzeczywistość Piotr Misztal. Uważa, iż lokalny sektor finansowy wciąż bazuje w znacznej części na przychodach z tytułu odsetek. Dlatego w ogólnym rozrachunku marże stosowane przez spółdzielców są wyższe aniżeli analogiczne opłaty pobierane przez konkurencję. – Banki komercyjne bardziej dywersyfikują swą działalność, w większym stopniu aniżeli spółdzielcy zarabiają na różnego rodzaju opłatach, prowizjach czy wreszcie działalności pozabankowej – uzupełnił przedstawiciel Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Generalnie jednak w wielu obszarach lokalne instytucje finansowe nadrabiają dystans oddzielający je od podmiotów funkcjonujących w formie spółki akcyjnej. Na przestrzeni ostatnich kwartałów daje się np. zaobserwować sukcesywną poprawę rentowności zarówno aktywów, jak i kapitałów w bankach spółdzielczych, podczas gdy instytucje komercyjne w obydwu przypadkach odnotowują nieznaczny spadek. Lokalne instytucje finansowe istotnie zwiększają również zaangażowanie w finansowane sektora MŚP, czego wymownym dowodem jest… wzrost wskaźnika kredytów zagrożonych.

Ożywiona akcja kredytowa dla małych i średnich firm przy mniej zaawansowanych systemach oceny zdolności kredytowej aniżeli w bankach komercyjnych może powodować zwiększenie udziału zobowiązań nieregularnych – stwierdził Piotr Misztal. Dane te potwierdzają, iż we współczesnym świecie tradycyjne, „miękkie” oceny wiarygodności finansowej kredytobiorców, traktowane jako główna przewaga spółdzielców nad instytucjami komercyjnymi, muszą być wsparte instrumentami „twardymi”, w postaci wyrafinowanych i kosztownych systemów analitycznych, wykorzystujących najnowsze zdobycze technik cyfrowych w postaci sztucznej inteligencji.

Na takie rozwiązania pojedynczego banku o zasięgu lokalnym, czy nawet regionalnym, po prostu nie stać. Już dziś lokalne instytucje finansowe mają wyższy wskaźnik efektywności kosztowej aniżeli komercyjni rywale, co przy ich nieznacznych budżetach stanowi poważną przeszkodę modernizacji. W ostatnich latach również i w tym obszarze widać znaczącą poprawę, pojawia się jednak pytanie, na ile na wynik ten wpłynęło powołanie IPS, które odciążyły spółdzielców zarówno pod względem kosztowym, organizacyjnym, jak i wykorzystania zasobów ludzkich. Można się też spodziewać, iż dalszy postęp działań o charakterze integracyjnym – w szczególności w wyjątkowo kosztotwórczym i uciążliwym dla poszczególnych podmiotów obszarze backoffice – mógłby w znaczący sposób odblokować faktyczny potencjał spółdzielców i uaktywnić przewagi konkurencyjne sektora. A tych jest niemało.

4 w 1, czyli bank spółdzielczy

Podstawowym atutem lokalnych banków, pomimo transformacji cyfrowej, wciąż pozostaje relacyjny charakter działalności prowadzonej przez te podmioty. – Tylko bank spółdzielczy jest w stanie wczuć się w potrzeby i interesy społeczności lokalnych. To właśnie dlatego w Europie Zachodniej spółdzielczość jest siłą napędową lokalnej gospodarki – zadeklarował dr Krzysztof Sadurski, prezes zarządu Południowo-Mazowieckiego Banku Spółdzielczego w Jedlińsku. Cele realizowane przez te banki nie mają wyłącznie charakteru biznesowego, Jarosław Dąbrowski przypomniał, iż lokalne instytucje finansowe pełnią w małych ojczyznach poczwórną funkcję. – Bankowiec jest równocześnie doradcą, partnerem i mecenasem – zauważył prezes SGB-Banku.

Wspieranie regionalnych zespołów folklorystycznych, klubów sportowych czy inicjatywy edukacyjne dla dzieci, młodzieży bądź seniorów nie wpływają wprawdzie na poprawę rentowności aktywów czy też obniżenie poziomu kredytów zagrożonych, jednak dla funkcjonowania lokalnych społeczności mają charakter pierwszoplanowy. W ich wyniku bank przestaje być wyłącznie kolejnym, niejako zewnętrznym dostawcą usług, którego wybiera się wyłącznie na podstawie zimnej kalkulacji kosztów i wyników, stając się nieodzownym elementem infrastruktury gminnej oraz nieocenionym partnerem wspierającym małą ojczyznę w niełatwym procesie rozwoju i modernizacji. Więź tę znacząco zwiększa zaangażowanie banku w inwestycje samorządów terytorialnych, wówczas koszty kredytu ponoszone przez gminę powracają do mieszkańców w postaci zysku osiąganego przez bank, który może być wypłacony w formie dywidend bądź też wykorzystany na dalszy rozwój spółdzielni.

Efektem kultywowania relacji z indywidualnym klientem czy mikroprzedsiębiorcą jest z kolei wysoki poziom lojalności posiadaczy rachunków bankowych. – To bardzo ważna przewaga, ponieważ zdeponowane przez te osoby środki dają solidną, stałą bazę depozytową – nadmienił Piotr Misztal. W jaki sposób udało się osiągnąć tak wysoki poziom przywiązania w czasach, gdzie dobór najprostszej usługi finansowej rozpoczyna się w internetowych porównywarkach? Przedstawiciel Uniwersytetu Jana Kochanowskiego wskazał tu na szereg czynników pozafinansowych, wciąż istotnych dla członków lokalnych społeczności. Jednym z nich jest możliwość bezpośredniego kontaktu z bankowymi decydentami. – Kim jest dyrektor departamentu dużego banku komercyjnego dla przeciętnego klienta? Zazwyczaj nikim. Tymczasem z prezesem banku spółdzielczego można się nie tylko spotkać, ale również załatwić sprawy ważne dla klienta – wspomniał Jarosław Dąbrowski.

Istotnym elementem determinującym współpracę z lokalnymi instytucjami finansowymi na terenach wiejskich jest wreszcie dogłębna znajomość specyfiki branży rolnej oraz oferowanie produktów dedykowanych temu sektorowi, ze szczególnym uwzględnieniem finansowania wspieranego środkami wspólnotowymi. – Banki spółdzielcze to najwięksi pośrednicy dopłat dla rolnictwa – zauważyła mgr Marlena Krzosek. Wydaje się, że w tym właśnie obszarze, a nie w samodzielnym wykonywaniu operacji backoffice’owych czy zakupach systemów teleinformatycznych na własną rękę, spółdzielcy powinni dostrzegać istotę swej niezależności. Jeżeli ten kierunek zostanie wybrany, jeżeli wizja bezperspektywicznej autarkii zastąpiona zostanie propozycją przemyślanej autonomii, bazującej na wspólnych zasobach całej grupy, wówczas wspomniany na wstępie, alegoryczny scenariusz z Pisma Świętego okazać się może całkiem realny…

Udostępnij artykuł: