Czekamy na strategię rozwoju technologii blockchain w Polsce

Multimedia / Technologie i innowacje

Prof. Krzysztof Piech, Uczelnia Łazarskiego oraz Polski Akcelerator Technologii Blockchain w rozmowie z Robertem Lidke.

Prof. Krzysztof Piech, Uczelnia Łazarskiego oraz Polski Akcelerator Technologii Blockchain: Nie ma takich dziedzin, w których można by powiedzieć - zdecydowanie tam #blockchain na pewno się nie przyda #KrzysztofPiech #UczelniaŁazarskiego #PATB

Robert Lidke, aleBank.pl: Czy kryptowaluty to może być szansa dla polskiej gospodarki?

Prof. Krzysztof Piech, Uczelnia Łazarskiego oraz Polski Akcelerator Technologii Blockchain: Zdecydowanie tak, pod warunkiem, że wskoczymy do czołówki światowego kolarstwa w tym zakresie. Polska była już na trzecim miejscu 5 lat temu. Teraz jeszcze jesteśmy w pierwszej dziesiątce, ale już za kilka miesięcy z niej wypadniemy, bo nawet Białoruś zaczyna nas doganiać.

Zobacz i posłuchaj rozmowy na naszym kanale aleBankTV na YouTube albo na końcu artykułu

Ale, kiedy mówi Pan, że byliśmy w czołówce, to co ma Pan na myśli? Ma Pan na myśli poziom rozwiązań informatycznych?

Powiem szerzej. Trwa rewolucja blockchainowa – nowa rewolucja technologiczna, jaką dwie dekady temu była rewolucja internetowa. Pierwszym etapem rewolucji blockchainowej był rozwój walut cyfrowych, rozwój kryptowalut. Pod tym względem na samym początku, pięć lat temu byliśmy na 3. miejscu na świecie. Mówię w tym przypadku o obrotach na rynku kryptowalut. Jeżeli chodzi o obroty na rynku walut cyfrowych obecnie, to jesteśmy na jakimś 7-8 miejscu i ciągle spadamy.

Rozumiem też, że mieliśmy fachowców, informatyków, którzy potrafili ten rynek, o którym rozmawiamy stworzyć – stworzyć rozwiązania, które zapewniały jego funkcjonowanie?

Od tego właśnie się zaczęło – od prywatnych zainteresowań na początku jeszcze garstki osób, które czytały na różnych forach anglojęzycznych o takim czymś, co się nazywało Bitcoin. Wtedy jeszcze nie używano pojęcia „kryptowaluta”, a pojęcie Blockchain w ogóle jeszcze było nieznane. Od tego się zaczynało – od pewnego rodzaju hobby i entuzjazmu informatyków, którzy w Polsce są na światowym poziomie. Natomiast ich energia i ich entuzjazm już nie wystarczą. Na świecie w grę wchodzi kapitał o wysokościach setek milionów dolarów, który jest inwestowany w technologię blockchain, a my w Polsce jesteśmy odcięci od tego kapitału i rzeczą dość naturalną jest to, że rynek nam się cofa w rozwoju i nie wytrzymujemy tempa, które narzuciła światowa czołówka.

Wyszedłem od kwestii obrotów na rynkach walut cyfrowych, bo to jest najprostszy miernik, taki który już można używać do porównania zaawansowania technologicznego różnych krajów. Z czasem będą wypracowywane inne mierniki – jednym z takich nowszych jest wartość inwestycji ściągniętych do danych przedsięwzięć, do danych startupów blockchainowych. Pod tym względem w Polsce jest bardzo słabo. Wśród pierwszych 500-set największych projektów blockchainowych na świecie właściwie nie ma żadnego projektu, który byłby z Polski – są dwa, które są z Polski, ale i tak są z zagranicy (są zarejestrowane w innych jurysdykcjach) – oryginalnie polskiego nie ma żadnego. To jest duża strata wizerunkowa dla kraju. Strata w postaci wolniejszych zachęt do wchodzenia nowych osób na ten rynek. No i strata również budżetowa, ponieważ podatki płaci się za granicą – czyli nie płaci się ich w Polsce.

A znaczna część polskich informatyków, którzy znają się na technologii blockchain pracuje za granicą?

Tak, z tego co obserwuję na rynku większość polskich programistów blockchain pracuje dla firm zagranicznych – to są zagraniczne startupy, które są w stanie zgromadzić olbrzymi kapitał, bądź są to software house’y pracujące na zlecenie zagranicznych firm, albo innych rządów, bo takie również w Polsce mamy przedsięwzięcia. Te przedsięwzięcia na ogół są obwarowane umowami o poufności, więc opinia publiczna o nich nie wie.

Polscy informatycy zdaniem najważniejszych osób w świecie blockchaina są jednymi z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie.

Co można zrobić w Polsce, żeby polscy informatycy pracowali w naszym kraju przy technologii blockchain, żeby tu działały polskie firmy zajmujące się tym zagadnieniem, a nie za granicą? Aby nowe rozwiązania technologiczne związane właśnie z blockchain powstawały w naszym kraju i służyły naszemu systemowi finansowemu, naszej gospodarce, naszym bankom?

Przez półtora roku pracowałem społecznie dla Ministerstwa Cyfryzacji. Pani minister Anna Streżyńska wybrała mnie z nominacji środowiska do kierowania Strumieniem Blockchain, DLT i Walut Cyfrowych. Przez te półtora roku wypracowaliśmy koncepcję co należałoby zrobić, żeby stworzyć w Polsce „dolinę blockchainową” – tak to nazywamy. I mimo tego, że wiemy jak to zrobić w dalszym ciągu brakuje przywództwa – ja bym to w ten sposób ujął. Brakuje odwagi w podejmowaniu decyzji.

Właściwie wszystko się sprowadza do tego, czy premier Mateusz Morawiecki poprze rozwój technologii blockchain w naszym kraju, czy też nie będzie dalej zabierał głosu w tej sprawie. Jeśli to drugie, to Polska już w tym roku wypadnie z pierwszej dziesiątki najbardziej zaawansowanych krajów w technologii blockchain.

Jeśli chodzi o startupy blockchainowe, to kapitał omija Polskę, Polacy lokują swoją działalność za granicą. Jest to bardzo duża strata dla nas.

Blockchain i kryptowaluty – potrzebna decyzja Premiera

Ale o jakich Pan mówi decyzjach? O jakich warunkach, które powinny być spełnione?

Decyzja prosta – tworzymy strategię rozwoju technologii blockchain w naszym kraju. Dlatego używamy jeszcze jednego pojęcia „blockchainizacja kraju”. Przenoszenie rejestrów publicznych i rozliczeń na technologię blockchain. Tego typu decyzje musiałby podjąć premier. Inne kraje już to robią.

Jeszcze rok, półtora roku temu można było podejmować najrozmaitsze półśrodki, żeby być w dalszym ciągu w światowej czołówce. Teraz już jesteśmy tak daleko zapóźnieni, że tak jak wspominałem nawet Białoruś zaczęła nas doganiać – dzięki decyzjom politycznym.

W jakich dziedzinach technologia blockchain mogłaby być wykorzystana, czy np. w rejestrach hipotecznych, albo przy tworzeniu tzw. trwałego nośnika?

Trudno mi znaleźć dziedziny, w których technologii blockchain nie można byłoby zastosować. Niektórzy mówią, że tam gdzie służby specjalne muszą coś kontrolować, to tam rozproszone rejestry nie wchodzą w grę. Ale w Estonii właśnie w dużej mierze dla zwiększenia bezpieczeństwa kraju zastosowano technologię blockchain. Inni mówią, że energetyka i inne wrażliwe sektory przemysłu nie są dobrym obszarem do stosowania tej technologii, ale właśnie w energetyce dużo firm zaczyna używać blockchain.

Zgłaszały się do mnie o porady różnego rodzaju startupy z branży modowej, reklamowej, z nieruchomości, logistyki, systemy głosowań, rejestry publiczne. Jest naprawdę tego bardzo, bardzo dużo.

Owszem, w części konkretnych przypadków nie warto wchodzić w technologię blockchain. Natomiast nie ma takich dziedzin, w których można by powiedzieć „zdecydowanie tam blockchain na pewno się nie przyda”.