Czerwony wtorek

Komentarze ekspertów

Dzisiejsza sesja na głównych parkietach azjatyckich charakteryzowała się niewielką dominacją strony podażowej.  Minimalnie pod kreską zakończyły notowania: japoński indeks Nikkei (-0,25%), chiński Shanghai Composite (-0,19%) oraz główny indeks giełdy w Hong-Kongu - Hang Seng (-0,01%).

Dzisiejsza sesja na głównych parkietach azjatyckich charakteryzowała się niewielką dominacją strony podażowej.  Minimalnie pod kreską zakończyły notowania: japoński indeks Nikkei (-0,25%), chiński Shanghai Composite (-0,19%) oraz główny indeks giełdy w Hong-Kongu - Hang Seng (-0,01%).

Zgoła inaczej prezentowały się jednak wyniki indeksów z krajów wschodzących - tajski Taiex zyskał 0,84%, malajski Kuala Lumpur Composite 0,82%, południowokoreański Kospi 0,82%, a indyjski Sensex 0,13%. Zyskały również akcje spółek z Indeksu Shanghai B-share, czyli walorów giełdy w Szanghaju dostępnych dla inwestorów zagranicznych. Taki układ sił na parkietach może sugerować, iż po wcześniejszych silnych wzrostach na głównych parkietach, spowodowanych przede wszystkim nadziejami wobec  serii planowanych reform w Państwie Środka, inwestorzy zdecydowali się na realizację zysków i przerzucenie kapitału na inne, ryzkowne aktywa krajów rozwijających się.

Realizacja zysków uwidacznia się dziś również na głównych giełdach europejskich. Przewagę niedźwiedzi widać na praktycznie wszystkich głównych indeksach naszego kontynentu. Przed godziną 10:30 niemiecki DAX tracił 0,36%, francuski CAC40 0,72%, a brytyjski FTSE100 0,51%.

Dzisiejszej sytuacji nie zmienią diametralnie dane makroekonomiczne, gdyż kalendarium prezentuje się bardzo ubogo. Jedyną publikacją, mogącą w nieznaczny sposób wpłynąć na rynki będzie prezentowany dziś indeks instytutu ZEW, obrazujący sentyment ekonomiczny panujący wśród analityków i inwestorów instytucjonalnych. Choć indeks instytutu ZEW nie budzi zazwyczaj emocji mogących zatrząść rynkami, jest on mimo wszystko pewnego rodzaju drogowskazem dla inwestorów, a w związku z brakiem innych publikacji, efekt tego wskaźnika może być widoczny wyraźniej niż zwykle. Zwłaszcza, jeżeli wyniki będą się różnić od prognoz, zakładających wartość indeksu na poziomie 53,20.

Wszystko wskazuje zatem, iż dzisiejsza sesja może upływać pod znakiem panującego marazmu i wyczekiwania na wyraźniejsze sygnały rynkowe. Te zaplanowane pojawią się dopiero w dniu jutrzejszym (wnioski o kredyt hipoteczny w USA, wystąpienie poubliczne szefa Fed Bena Bernanke) oraz pojutrze (indeksy PMI dla usług i przemysłu w Niemczech i Francji oraz wsytąpienie publiczne szefa ECB Mario Draghi’ego).

Maciej Leściorz,
specjalista rynku CFD i Forex,
City Index

Udostępnij artykuł: