Czeski miliarder na zakupach na parkietach dotkniętych koronawirusem

Firma

royal mail
Fot. stock.adobe.com./ablokhin

Czeski inwestor Daniel Křetínský kupił 5,3 proc. akcji królewskiej spółki pocztowej, brytyjskiej Royal Mail. 11 maja po południu w komunikacie nowojorskiej giełdy ujawniono, że duet Křetínský-Tkac zakupił poprzez Vesa pakiet 5 proc. akcji domów towarowych Macy’s.

#JanCipiur: #DanielKřetínský potwierdza swą reputację ryzykanta żerującego na nieoczywistych okazjach #COVID19 #RoyalMail

Gdzie się człowieku nie obrócisz, tam jakieś bieżące skojarzenie. Za Pocztę Polską mało kto dałby dziś nawet parę tylko złotych, tymczasem brytyjska Royal Mail, choć kuleje, to jest całkiem w cenie.

500 lat historii

Czeski inwestor Daniel Křetínský kupił w tych dniach za 85 mln funtów, czyli 105 mln dolarów 5,3 proc. akcji królewskiej spółki pocztowej. Jego wehikuł inwestycyjny – spółka Vesa jest trzecim największym akcjonariuszem firmy założonej 500 lat temu przez Henryka VIII, znanego jednak bardziej w roli żonobójcy.

Křetínský jest miliarderem z aktywami wycenianymi na 3,4 mld dol. Ma dopiero 44 lata, więc trudno go oskarżać, że dorobił się na bałaganie po 1989 r., ale nie można tego powiedzieć o ojcu jego partnerki życiowej, którym jest najbogatszy Czech – Petr Kellner, aktywny uczestnik tzw. kuponowej prywatyzacji w Czechach.

Portfel czeskiego miliardera

Perłą w koronie Křetínský’ego jest EPH (Energetický a Prύmyslový Holding), kiedyś firemka, dziś bodaj największa firma sektora energetycznego z naszej części Europy, do której należą sieci przesyłowe, ponad 20 elektrowni, w tym 4 brytyjskie, i firmy gazowe.

Wspólnie ze swym partnerem Patrikiem Tkacem (Bank J&T) ma ponadto większościowe udziały w niemieckim kolosie handlowym Metro AG obecnym od dawna także w Polsce (Makro Cash & Carry), pakiet akcji francuskiego koncernu Casino, jest też właścicielem największej gazety czeskiej – brukowca Blesk i udziałowcem na 49 proc. francuskiego Le Monde. W jego portfelu są też takie biznesy jak klub piłkarski Sparta Praga.

Brytyjska poczta została sprywatyzowana w 2013 r. przez konserwatywny rząd Davida Camerona. W 2015 r. we władanie funduszy finansowych przeszły ostatnie pakiety jej akcji będące jeszcze w posiadaniu państwa. Sprzedaż przyniosła Skarbowi łącznie 3,3 mld funtów, choć wcześniej Royal Mail pozbawiona została monopolu i sowitej renty z tego tytułu.

To nie koniec zakupów na covidowej wyprzedaży

Cena IPO (pierwszej oferty publicznej) wyniosła 330 GBX, czyli pensów, ale w debiucie giełdowym skoczyła natychmiast do 455 GBX. W maju 2018 r. kurs był o 87 proc. wyższy od kursu IPO i wyznaczył niepobity do tej pory rekord na wysokości 631 pensów. Od tamtego dnia jest jednak tylko gorzej, a koronawirus dodatkowo pogorszył sprawę. 3 kwietnia kurs spadł do 124,3 GBX, a 11 maja też ledwo zipał – 169,4 GBX.

RM to największy pracodawca na Wyspach. Rok temu zatrudniała na stale 162 tys. osób, a kolejne 18 tys. angażowała na szczyt świąteczny w listopadzie i grudniu. W 2019 r. przychody ze sprzedaży wyniosły 10,62 mld funtów. W co może grać czeski bogacz skoro w powszechnej opinii biznes pocztowy wydaje się schyłkowy?

W sektorze energetycznym Daniel Křetínský kupuje kopalnie węgla i stare elektrownie, choć wszyscy chcieliby grać w zielone. Nie zwierza się ze swej strategii, ale można sądzić, że liczy na wzrost popytu i cen prądu jako wypadkowej trzech tendencji.

Pierwsza to wzrost zapotrzebowania na energię w wyniku wzrostu dobrobytu w Europie, druga to przeciwnie skierowana tendencja do jej oszczędzania w wyniku usprawnień technologicznych, a trzecia to marsz w kierunku OZE.

W perspektywie dekady lub dwóch, a to wystarczy do wyciśnięcia sporych pieniędzy nawet z rzęchów, bez przeszkód narastała będzie tylko pierwsza. Druga wymaga kolosalnych i niezwykle uciążliwych inwestycji, a trzecia nie daje sobie ciągle rady z brakiem słońca w nocy i wiatru w dni bezwietrzne.

Sukces „Zielonego Ładu”, ale też znowu nie jakiś błyskawiczny, byłby niemal zapewniony, gdyby okazało się, że pożywką dla koronawirusa jest CO2 i inne gazy cieplarniane. Tak jednak (chyba) nie jest.

Z inwestycją w Royal Mail może być podobnie jak z energetycznym. Biznes listowy został już prawie pogrzebany, choć z powodów formalno-prawnych ciągle nadaje się wszędzie milionami najdroższe w cennikach pisma sądowe i urzędowe.

Perspektywa milionów trutni (drone = truteń) buczących w powietrzu w drodze z paczkami dla nas jest kusząca, ale na razie nie przemawia do wyobraźni, choćby z powodu chmary najróżniejszych niebezpieczeństw.

Tradycyjny, choć stale unowocześniany biznes kurierski będzie kwitł jeszcze długie lata, a pamięć koronawirusa będzie jego wzrost niańczyła. Na decyzji o zakupie z pewnością zaważyła cena, ponieważ obecna kapitalizacja (wartość wszystkich akcji) Royal Mail w wysokości 1,7 mld funtów jest pięciokrotnie mniejsza niż dokładnie dwa lata temu, kiedy wynosiła 8,6 mld funtów.

Z drugiej strony, RM jest w trakcie realizacji wielkiego programu inwestycyjnego i za przyczyną imperialnych zaszłości ma silną pozycję i infrastrukturę na przyszłościowych rynkach Azji i regionu Pacyfiku.

Dla porządku dodam, że wprawdzie przed 7 laty gniew i wrzawa z powodu prywatyzacji brytyjskiej poczty była okrutna, to dziś nie odnotowałem żalów na Wyspach z powodu oddania części spuścizny po najsławniejszym Tudorze w ręce wschodnioeuropejskiego parweniusza utytłanego węglem.

I z ostatniej chwili. 11 maja po południu w komunikacie giełdy nowojorskiej ujawniono, że duet Křetínský-Tkac zakupił poprzez Vesa pakiet 5 proc. akcji jednego z symboli amerykańskiego snu jakim były domy towarowe Macy’s.

Vesa jest teraz w piątce największych akcjonariuszy tej spółki, a ponieważ jej akcje szorują po historycznym dnie i tylko w tym roku spadły o 70 proc., to Czech potwierdza swą reputację ryzykanta żerującego na nieoczywistych okazjach.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: