Członek RPP Rafał Sura uważa, że złoty jest zbyt mocny, a obniżka stóp procentowych niewykluczona

Gospodarka

Obecnie nie ma potrzeby obniżek stóp procentowych, ale w przyszłości nie można wykluczyć takiego scenariusza - w zależności od sytuacji gospodarczej, analiz i skutków ewentualnej obniżki dla sfery realnej - powiedział PAP Biznes członek RPP Rafał Sura. Dodał, że w warunkach odbudowy gospodarki kurs złotego powinien być znacznie słabszy.

Rafal Sura, Narodowy Bank Polski
Rafal Sura Fot. NBP

Obecnie nie ma potrzeby obniżek stóp procentowych, ale w przyszłości nie można wykluczyć takiego scenariusza - w zależności od sytuacji gospodarczej, analiz i skutków ewentualnej obniżki dla sfery realnej - powiedział PAP Biznes członek RPP Rafał Sura. Dodał, że w warunkach odbudowy gospodarki kurs złotego powinien być znacznie słabszy.

"Konsekwentnie powtarzam od kilku miesięcy, że w sytuacji, gdy doświadczamy globalnego kryzysu, obecny poziom stóp proc. jest optymalny i absolutnie należy się wystrzegać retoryki i działań, które mogłyby sugerować jakiekolwiek zaostrzanie polityki pieniężnej, w tym podwyższenie stóp proc. To byłby kierunek bardzo niepożądany, niekorzystny dla polskiej gospodarki" -powiedział Sura.

"Co do przeciwnego kierunku, czyli obniżek stóp, to na dzień dzisiejszy takiej potrzeby nie widzę, natomiast jeżeli rozwój wydarzeń gospodarczych i równolegle dostarczane nam i analizowane przez nas ekspertyzy wskazywałyby możliwość dalszej obniżki stóp z równoczesnym wykazaniem pozytywnych skutków dla sfery realnej, to nie wykluczyłbym w przyszłości takiego scenariusza - tym bardziej, że inflacja będzie w 2021 r. zbiegać w pobliże środka celu inflacyjnego, czyli 2,5 proc." - dodał.

Czytaj także: NBP celowo podkręca inflację

Potrzebne osłabienie złotego

Sura nie ma informacji, czy NBP dokonał we wtorek kolejnej interwencji walutowej, ale wskazał na konieczność utrzymywania znacznie słabszego złotego w warunkach odbudowy gospodarki.

"Nie mam żadnych informacji, czy we wtorek 29 grudnia NBP dokonał interwencji walutowej. W tym zakresie bank centralny będzie prowadził dalsze analizy, tak jak do tej pory i w ramach możliwości oraz konieczności reagował, aby dostosować kurs do obecnych warunków gospodarczych.

W warunkach odbudowy gospodarki kurs powinien być znacznie słabszy i skorelowany z obniżoną stopą procentową. To wynika z analiz NBP.

Osłabienie złotego przyczyni się do wzrostu konkurencyjności cenowej polskich produktów, co jest niezmiernie istotne dla utrzymania rynków zbytu przez eksporterów i szybszego ożywienia gospodarczego po zakończeniu pandemii.

Przypomnę, że interwencje walutowe to decyzja Zarządu. Rada, poprzez wcześniejszą komunikację, stworzyła jedynie przestrzeń do działań w tej materii" - powiedział członek RPP.

Czytaj także: Odporność w 2021 roku będzie potrzebna

Kolejni członkowie RPP za obniżką stóp

„Obniżenie referencyjnej stopy procentowej NBP do zera i utrzymanie jej na tym poziomie przez okres kryzysu byłoby raczej wskazane" – powiedział PAP Biznes członek RPP Jerzy Żyżyński.

Dodał, że poparłby wniosek o taką obniżkę.

„Obniżenie stóp procentowych NBP, być może nawet do zera, które skutkowałoby tym, że kredyty trochę by potaniały, ponieważ rynkowe stopy procentowe poszłyby w dół, byłoby chyba wskazane. Będziemy o tym dyskutować, a ja bym tego nie wykluczył i poparłbym wniosek o obniżenie stopy referencyjnej do zera. Mogłaby ona utrzymywać się na tym poziomie na czas kryzysu” – powiedział Żyżyński.

„Nie wykluczyłbym takiej możliwości, ponieważ powinniśmy się chyba dostosowywać do tego co dzieje się w Europie. Co prawda w Europie są ujemne stopy, ale myślę, że do takiego poziomu byśmy nie doszli. Zerowe stopy na jakiś czas są jednak niewykluczone. Na Radzie były już takie dyskusje. Uznaliśmy jednak, jak na tamten okres, że utrzymanie stopy referencyjnej na poziomie 0,1 proc. i pozostałych stóp na obecnych poziomach, jest najlepszym rozwiązaniem.

Trzeba pamiętać, że zaczniemy odczuwać skutki kryzysu. Co prawda nie ma ponownego lockdownu, ale zwiększone ograniczenia obowiązują, zwłaszcza na południu Polski. Ponadto wsparcie strony eksportowej byłoby wskazane.

Oczywiście rozumiemy, że rząd obawia się jeszcze większego zasięgu epidemii i chce utrzymać wskaźnik zakażeń na ścieżce zniżkowej, stąd nowe ograniczenia” – dodał.

Żyżyński zaznaczył, że przy ewentualnej obniżce stopy referencyjnej, stopa depozytowa powinna pozostać na poziomie 0,0 proc.

„Zawsze byłem przeciwnikiem stopy depozytowej (…). Banki nie powinny zarabiać na +nieczynnym+ pieniądzu, który deponują w banku centralnym” – dodał.

Przy uporczywej tendencji do aprecjacji PLN trzeba byłoby bardzo poważnie rozważyć cięcie stóp procentowych – powiedziała z kolei członkini RPP Grażyna Ancyparowicz. Jej zdaniem obniżki byłyby możliwe, gdyby interwencje walutowe NBP okazały się mało skuteczne. Dodała, że materiały analityczne Rady wskazują na konieczność utrzymywania słabszego złotego.

W tej chwili mamy taki wybór – albo kurs złotego wróci do optymalnego poziomu w okolicach 4,50/EUR lub wyżej, albo NBP będzie musiał dalej podejmować działania.

"Trzeba podkreślić, że interwencje walutowe to domena zarządu i Rada nie ma takich kompetencji. Natomiast jeśli PLN będzie dalej się umacniał, to albo zarząd będzie podejmował stosowne kroki, by utrzymać kurs w ryzach na pożądanym poziomie, albo - jeżeli to okaże się za mało skuteczne - trzeba będzie pójść dalej z obniżkami stóp, a być może nawet trzeba będzie ściąć stopy i równolegle stosować interwencje. Innego wyjścia nie widzę, bo innych instrumentów standardowych nie mamy, a w Polsce nie można wdrożyć instrumentów typu TLTRO, które stosuje EBC” – powiedziała Ancyparowicz.

"Gdyby się okazało, że mamy uporczywą tendencję do aprecjacji złotego, to będzie trzeba bardzo poważnie rozważyć konieczność cięcia stóp. Te instrumenty – interwencje i obniżki stóp – są jednocześnie komplementarne, ponieważ stosujemy je równolegle, i substytucyjne, ponieważ gdy mamy bardzo niskie stopy, to złoty powinien się osłabić” – dodała.

Konieczność utrzymywania słabszej wyceny złotego

Ancyparowicz poinformowała PAP Biznes, że materiały analityczne, którymi dysponuje Rada wskazują na konieczność utrzymywania słabszej wyceny złotego.

Być może będziemy musieli tak zadziałać, by kurs złotego był niższy.

"Od strony analitycznej, według materiałów, którymi dysponuje Rada, kurs musi być dostosowany do ogólnej sytuacji gospodarczej oraz do sytuacji na rynku międzybankowym i kredytowym – to jest podstawowe kryterium, którym się w tej chwili kierujemy. Jeżeli mamy bardzo niskie stopy, w tym na depozytach, a koszt pozyskania pieniądza w niektórych przypadkach jest nawet ujemny, to kurs musi być również do tego dostosowany, więc złoty powinien być słabszy” – powiedziała ekonomistka.

„Oczywiście kwestie kursowe to nie jest domena RPP, ale na pewno nie jest w interesie ani polskiej gospodarki, ani sektora bankowego, by ten kurs szybował ostro w górę. Jesteśmy dużym krajem, dosyć wiarygodnym w koszyku emerging markets i rzeczywiście kurs mógłby się nam zanadto umocnić. Chodzi też o to, byśmy nie byli krajem, gdzie spekulacje na zwyżkę kursu mogą doprowadzić do nieoczekiwanych zupełnie wzrostów, a potem spadków kursu. Trzeba zapobiec ruchom, które nie są pożądane. Zawsze mówiłam, że kurs złotego powinien oscylować wokół 4,50/EUR z odchyleniem w kierunku słabszego złotego. Nie chodzi tylko o eksport, ale też o kwestie zadłużenia. To wszystko wynika z dokumentów analitycznych, które są nam dostępne” – dodała.

Jak wskazała Ancyparowicz, kurs EUR/PLN w okolicy 4,50 jest „w miarę optymalny”, ale gdyby złoty był nieco słabszy, to „nic złego by się nie stało”.

Członkini RPP zwróciła uwagę, że od dłuższego czasu RPP poruszała kwestie kursowe w komunikacji.

„Nie wiedzieliśmy jak zareaguje rynek po gwałtownych obniżkach stóp - okazało się, że po chwilowym osłabieniu złotego kurs zaczął się umacniać, niezależnie od działań NBP” – powiedziała.

Według ekonomistki bank centralny traktuje interwencje walutowe i obniżki stóp jako instrumenty, które mają doprowadzić do tego, by eksport był „w miarę” konkurencyjny, by stopy procentowe dla kredytobiorców były „relatywnie jak najniższe”, a koszty obsługi długu „na tyle niskie, na ile to możliwe w obecnych warunkach”.

Niepewność co do perspektyw gospodarczych w obliczu pandemii

Ancyparowicz podkreśliła niepewność co do perspektyw gospodarczych w obliczu pandemii.

„Nie wiemy jak będzie się zachowywać gospodarka, jest ogromna niepewność, sytuacja globalna jest nieprzewidywalna, również ze strony politycznej – jest brexit, zmiana prezydenta w USA, a co najważniejsze mamy perspektywę III fali pandemii i na razie brak dobrych informacji, jak faktycznie polska gospodarka zareagowała na kolejne obostrzenia” – powiedziała.

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: