Czy bitcoinem powinniśmy płacić w kiosku?

Technologie i innowacje

Bitcoiny na klawiaturze komputera
Fot. Materiały prasowe

„Bilety Narodowego Banku Polskiego są prawnym środkiem płatniczym w Polsce” - tego hasła nie trzeba nikomu przypominać. Czy już niedługo podobna sentencja pojawi się na urządzeniach do kopania kryptowalut? Na ten temat dyskutowano podczas debaty, wieńczącej pierwszy dzień Kongresu Consumer Finance

Szczepan Bentyn: Po wydobyciu ostatniego bitcoina górnicy dalej będą kopać dla opłat transakcyjnych #Kryptowaluty #Bitcoin

Kryptowaluty nie powinny stać się oficjalnym środkiem płatniczym w Polsce – taką opinię wyrazili w głosowaniu uczestnicy Kongresu. Ich przewaga nad zwolennikami nowoczesnych i zdecentralizowanych modeli płatności nie była jednak zdecydowana, 42% respondentów nie miało bowiem nic przeciwko codziennym płatnościom przy użyciu bitcoina czy podobnego schematu.

Bitcoin ważny jak złoty?

Zwolennicy tej opcji podkreślają, iż model ten nie stanowiłby zagrożenia dla tradycyjnych pieniędzy. – Kryptowaluty nie powinny wyprzeć normalnych walut, uważamy, że powinny funkcjonować jako równoległy system – zaznaczył Sławomir Zawadzki, prezes giełdy kryptowalut Kanga Exchange. Takie rozwiązanie przyjął na przykład amerykański stan Ohio, gdzie płatności podatkowe mogą być dokonywane w sposób alternatywny. Dlaczego powinniśmy dać zielone światło dla zdecentralizowanych walut, niezależnych od banków centralnych? – Podstawowe cechy środka płatniczego to powszechność akceptowalność i kilka innych aspektów, w każdym z nich kryptowaluty są równie dobre albo i lepsze jak klasyczny pieniądz – dodał szef Kanga Exchange. Jego zdaniem, dencentralizacja i bazowanie na blockchainie stanowi kluczową przewagę bitcoina i podobnych schematów. – Jestem przekonany że blockchain może zostać wyłączony tylko przez Boga lub inna siłę wyższą – podkreślił Sławomir Zawadzki.

Paradoksem jest fakt, iż kryptowaluty rozwijają się w kontrze do oficjalnego pieniądza, a równocześnie chciałyby one uzyskać status pieniądza – odpowiedział Emil Ślązak, profesor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Uważa on, że wiele cech kryptowalut uniemożliwia tym instrumentom pełnienie funkcji powszechnego środka płatniczego.

Ten ostatni powinien być stabilny i na pewnym poziomie zunifikowany, tymczasem w świecie alternatywnych schematów płatniczych nie występuje żadna z tych cech. – Sytuacja trochę jak w przypadku karate. Sport ten ma tyle odmian, że w konsekwencji nie może występować jako dyscyplina olimpijska – przypomniał Emil Ślązak.

Górnictwo ma przyszłość…kryptowalut

Pojawia się również pytanie, w jakim stopniu będzie można korzystać z kryptowalut w kolejnych dekadach, kiedy skończą się możliwości ich wydobycia. – Po wydobyciu ostatniego bitcoina górnicy dalej będą kopać dla opłat transakcyjnych – ripostował Szczepan Bentyn, prezes Pracowni Nowych Technologii.

Zadeklarował on również, iż możliwości wydobywcze bitcoina skończą się dopiero za 130 lat. – Jest to lepszy środek płatniczy przez swą transparentność. Cały system jest transparentny, każdy może zobaczyć ile waluty jest w obrocie, ile istnieje kont czy też kiedy jaka transakcja została wykonana. Pod tym względem jest to optymalny model z punktu widzenia AML – zauważył Szczepan Bentyn.

Kryptowaluty narzędziem dla przestępców?

Owa decentralizacja może tymczasem przesądzić o przyszłości kryptowalut, bynajmniej nie na korzyść tego systemu. Magdalena Borowik, ekspert i pełnomocnik ds. technologii finansowych w Ministerstwie Cyfryzacji stwierdziła, iż użytkownicy systemów są nieidentyfikowalni, co z góry zwiększa zagrożenie wykorzystania całego systemu do celów przestępczych.

Całkiem odmienną opinię wyraził Łukasz Żeligowski, prezes Grupy IT. – Dzięki decentralizacji bitcoin to jedyny system finansowy na świecie co działa od 10 lat nieprzerwanie.  To zapewnia nam bezpieczeństwo, wiemy, ze nie zdarzy się analogiczna awaria jak w przypadku płatności kartami –  podkreślił Łukasz Żeligowski.

Wiceprezes Związku Banków Polskich Włodzimierz Kiciński wskazywał z kolei, że wizja decentralizacji kryptowalut niewiele ma wspólnego z prawdą. – To niezwykle scentralizowany rynek, gdzie kilku lub kilkunastu uczestników chce decydować co ma wartość – zaznaczył wiceszef ZBP.  Przypomniał on,iż ponad 90% rynku skupione jest w rękach niewielkiej grupy twórców i administratorów całego systemu.

O jakiej demokracji mówimy, skoro władza skupiona jest w rękach nielicznych? – podsumował Włodzimierz Kiciński. Problemem jest również brak kontroli nad kursem tej waluty, przez co podlegać ona może potężnym i nieprzewidywalnym wahaniom.

 

Udostępnij artykuł: