Czy ceny energii i surowców energetycznych będą regulowane?

Gospodarka

Prezydent USA Joe Biden oświadczył, że jego administracja ma pomysły na radzenie sobie z wysokimi cenami ropy naftowej, mimo że OPEC i jego sojusznicy odrzucili amerykańskie prośby zwiększenia produkcji.

Ropa naftowa
Fot. stock.adobe.com/anatoliy_gleb

Prezydent USA Joe Biden oświadczył, że jego administracja ma pomysły na radzenie sobie z wysokimi cenami ropy naftowej, mimo że OPEC i jego sojusznicy odrzucili amerykańskie prośby zwiększenia produkcji.

Prezydent pytany o to, czy zgodziłby się uruchomić sprzedaż ze strategicznych rezerw rządowych odrzekł, że posiada inne narzędzia, które w swoim czasie wykorzysta.

W oświadczeniu wydanym 10 listopada Biden poinformował, że polecił Narodowej Radzie Gospodarczej poszukiwanie środków w celu dalszej redukcji cen energii i poprosił Federalną Komisję Handlu o przeciwstawienie się „wszelkim manipulacjom na rynku lub zawyżania cen w tym sektorze”.

Słowa prezydenta Bidena można odczytać jako zapowiedź wprowadzenia kontroli cen energii i surowców energetycznych. Także w Polsce niektórzy - na przykład działacze związkowi - proponują opanowanie inflacji poprzez kontrolę cen.

Lekcja z historii

Tego rodzaju działanie podjął na początku lat 70. XX wieku prezydent Richard Nixon. Skutki były odwrotne od zamierzonych.

15 sierpnia 1971 roku w obliczu wysokiej inflacji prezydent korzystając ze specjalnych uprawnień, jakie otrzymał od Kongresu, nakazał  na okres trzech miesięcy zamrożenie cen i płac. Inflacja  obniżyła się z 4,6 w sierpniu 1971 r. do 3,3 proc. w grudniu 1971 r., lecz rok później znów zaczęła rosnąć, przekraczając jesienią 1973 roku – jeszcze przed szokiem  naftowym – poziom 7 proc.

Przyczyną „szoku” była wojna na Bliskim Wschodzie, która zaczęła się 5 października 1973 roku. W ciągu miesiąca ceny ropy wzrosły z 3,6 dolara za baryłkę do 8,5 dolara, a w roku 1974 ustabilizowały się na poziomie ponad 12 dolarów za baryłkę.

Dziś te ceny wydają się bardzo niskie, ale trzeba pamiętać, że siła nabywcza dolara przed 50 laty była znacznie wyższa niż dziś, a w latach 60. XX wieku baryłka ropy kosztowała średnio 1,5 USD.

Benzyna na kartki?

Aby zapobiec gwałtownemu wzrostowi cen benzyny rząd Stanów Zjednoczonych ustanowił pułapy cen ropy naftowej. Ale Stany Zjednoczone były importerem netto ropy naftowej.

Importujące rafinerie musiały płacić cenę światową za surowiec, gdyż nie były w stanie zmusić producentów do sprzedaży po niższych cenach.

Kontrole cen nie tylko nie obniżyły inflacji, ale spowodowały, że gwałtownie wzrosła, przekraczając w Stanach Zjednoczonych, Japonii i Europie Zachodniej 10%

Władze sądziły, że mogą zmusić krajowych dostawców ropy do sprzedawania rafineriom po niższej, kontrolowanej cenie. Rząd chciał w ten sposób ograniczyć naftowym korporacjom osiąganie „nadzwyczajnych zysków”, wynikających z sytuacji na rynkach światowych.

Uważał, że skoro w latach 60. korporacje  sprzedawały ropę znacznie taniej, to w sytuacji kryzysu energetycznego, powinny zachować się „patriotycznie” i utrzymać niską cenę. Wszczęto na masową skalę kontrole cen, sprawdzając jakie są stosowane narzuty w procesie od wydobycia ropy do sprzedaży etyliny przez detalicznych dystrybutorów.

To zniechęcało producentów spoza OPEC do inwestowania i zwiększania produkcji. W efekcie  podaż ropy i paliw spadła, przed stacjami ustawiały się długie kolejki. Konieczne było racjonowanie etyliny, które trwało w USA aż do 1976 roku.

Kontrole cen nie tylko nie obniżyły inflacji, ale spowodowały, że gwałtownie wzrosła, przekraczając w Stanach Zjednoczonych, Japonii i Europie Zachodniej 10%. Z tej lekcji warto dziś wyciągnąć wnioski.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: