Czy dostawcy usług mogą zmienić umowę w trakcie jej trwania?

Wydarzenia

Możliwość zmian w zawartych już umowach z konsumentami przez dostawcę usług w celu eliminacji postanowień o charakterze abuzywnym budzi ożywione dyskusje w środowisku prawniczym.

W przypadku zmian dokonanych przez sąd konsument nie miałby wyboru, natomiast jeżeli taką zmianę zaproponuje przedsiębiorca, wówczas z reguły istnieje możliwość odstąpienia od umowy

Kiedy takie działania mogą być uznane za właściwe i odpowiedzialne postępowanie przedsiębiorcy, a w jakich przypadkach zmiany postanowień umownych jednostronną decyzją sprzedawcy przybierają charakter naruszenia zbiorowych interesów konsumentów? Na te pytania poszukiwano odpowiedzi podczas drugiej sesji tegorocznego Kongresu Prawa Bankowego i Informacji.

Łukasz Wroński, © Centrum Prawa Bankowego i Informacji (fot. Marzena Stokłosa)

W panelu udział wzięli między innymi przedstawiciele instytucji na co dzień zwalczających niedozwolone praktyki rynkowe: Łukasz Wroński, dyrektor Departamentu Ochrony Interesów Konsumentów UOKiK oraz Bartosz Wyżykowski, zastępca dyrektora Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego. Wskazali oni na szereg czynników o charakterze indywidualnym, warunkujących zgodność wydawania klauzul modyfikacyjnych z obowiązującym prawem. Bartosz Wyżykowski przywołał między innymi orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wskazujące na różnice pomiędzy zmianą postanowień umownych mocą wyroku sądowego – co w przypadku eliminacji klauzul abuzywnych jest niedopuszczalne – a usunięciem niewłaściwych zapisów przez samego usługodawcę. – W przypadku zmian dokonanych przez sąd konsument nie miałby wyboru, natomiast jeżeli taką zmianę zaproponuje przedsiębiorca, wówczas z reguły istnieje możliwość odstąpienia od umowy – zauważył przedstawiciel Biura Rzecznika Finansowego.

Bartosz Wyżykowski, © Centrum Prawa Bankowego i Informacji (fot. Marzena Stokłosa)

Oczywiście, nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której prawo do wypowiedzenia umowy ma charakter abstrakcyjny, również z uwagi na wagę zobowiązania, jakie w takim przypadku musi ponieść konsument, a które przekracza jego aktualne możliwości. – Wówczas mamy do czynienia z przypadkiem analogicznym jak w przypadku orzeczenia sądowego – dodał Bartosz Wyżykowski. Pogłębioną analizę problemu usuwania klauzul abuzywnych z już zawartych umów oraz czynników uniemożliwiających przeprowadzenie takiego działania przedstawił również prof. dr hab. Jerzy Pisuliński, reprezentujący Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Marcin Olechowski, © Centrum Prawa Bankowego i Informacji (fot. Marzena Stokłosa)

Narzędziem, które miało ułatwić eliminowanie z obrotu prawnego niedozwolonych postępowań umownych jest prowadzony przez UOKiK rejestr klauzul abuzywnych. W rzeczywistości instrument ten ma charakter dysfunkcyjny, umieszczone w nim zapisy pozbawione są jakiegokolwiek komentarza, co utrudnia właściwą interpretację postanowień Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kwestionujących poszczególne zapisy we wzorcach umownych. Dr Marcin Olechowski, partner w Kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak (SK&S) przypomniał, że swego czasu w rejestrze znalazł się nawet punkt umowy odsyłający wprost do… postanowień kodeksu cywilnego. – Dziś mamy znacznie więcej klauzul niedozwolonych aniżeli jakikolwiek kraj na świecie – ocenił, a jako dowód na taki stan rzeczy przytoczył doświadczenia reprezentowanej przez siebie kancelarii z klientami z innych państw europejskich. Przedstawiane przez nich wzorce umów, które w macierzystych krajach nie wzbudzały żadnych zastrzeżeń odnośnie zgodności z prawami konsumenta, na gruncie polskim okazywały się być pełne postanowień uznanych za niedozwolone. – Czy to znaczy, że w innych krajach Wspólnoty poziom ochrony konsumenta jest słabszy? – zapytał retorycznie reprezentant SK&S. Przypomniał on także, iż zdecydowana większość wątpliwości odnośnie korzystania z klauzul modyfikacyjnych została rozstrzygnięta już w latach 90. na gruncie orzecznictwa Sądu Najwyższego. Jedna z fundamentalnych reguł przewiduje, iż klauzula zastępująca postanowienie abuzywne nie powinna prowadzić do zmian naruszających istotę umowy. Ponadto konsument powinien mieć przesłanki pozwalające na dokonanie oceny, czy zmiana jest spełniona i proporcjonalna.

Antoni Bolecki, © Centrum Prawa Bankowego i Informacji (fot. Marzena Stokłosa)

Czy dokonanie zmian w obowiązującej umowie celem usunięcia postanowień abuzywnych w każdym przypadku stanowi naruszenie zbiorowych interesów konsumentów? Tezę tę zakwestionował dr Antoni Bolecki, partner w Kancelarii Hansberry Tomkiel. Wskazał on, iż eliminacja nieprawidłowych zapisów może być dokonana na dwa sposoby. Pierwszy z nich, czyli aneksowanie wszystkich zawartych umów, ma tę zaletę, że ogranicza ryzyko postawienia sprzedawcy zarzutu naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, jednak w praktyce generuje znacznie więcej problemów. – Około 90% konsumentów takich aneksów nie podpisze, te klauzule nadal będą trwały, co powoduje niepewność po stronie banku. Klauzula może przecież  spowodować nieskuteczność umowy w części lub całości, a w niektórych przypadkach nawet jej nieważność – wskazał Antoni Bolecki.

Wyjściem alternatywnym jest jednostronna zmiana umowy. Takie posunięcie nie musi być uznane za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów, jednakże nie powinno ono w żadnym razie pogarszać sytuacji klienta. Ponadto dokonywane zmiany muszą odnosić się tylko do kwestionowanego zapisu i dokonywać jego modyfikacji wyłącznie w takim zakresie, jaki jest konieczny do usunięcia nieprawidłowości. Przedstawiciel kancelarii  Hansberry Tomkiel wspomniał również, że na pełną ocenę sytuacji wpływa postawa samego dostawcy usług. Inaczej będzie przedstawiać się przypadek banku, który z własnej inicjatywy eliminuje przypadkowe uchybienie we wzorcu umowy, w minimalny sposób rzutujące na prawa klienta, a z całkiem inną sytuacją mamy do czynienia, kiedy instytucja finansowa w pełni świadomie wprowadza do wzorców umownych zapisy abuzywne, a na ich wykreślenie decyduje się dopiero po wszczęciu postępowania administracyjnego.

Rafał Reiwer, © Centrum Prawa Bankowego i Informacji (fot. Marzena Stokłosa)

Obrady tegorocznego kongresu zakończyła debata na temat zmian w zasadach dochodzenia należności na drodze sądowo-egzekucyjnej. Nowe reguły w tym obszarze to przede wszystkim obowiązujący od niedawna pakiet dwóch ustaw: o komornikach sądowych i o kosztach komorniczych. Opinie na ten temat przedstawili: dr Rafał Reiwer, zastępca dyrektora Departamentu Wykonania Orzeczeń i Probacji Ministerstwa Sprawiedliwości i Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej. Przedstawiciel rządu przypomniał, iż dotychczasowe przepisy regulujące wykonywanie zawodu egzekutora zmieniane były kilkadziesiąt razy, przez co utraciły wewnętrzną spójność. Jego zdaniem, nowe rozwiązanie pozwolą na właściwe określenie roli komornika we współczesnym systemie prawnym. – Komornik coraz częściej stawał się menedżerem kancelarii zamiast funkcjonariuszem publicznym – stwierdził Rafał Reiwer. Dodał on także, że ustawa o komornikach sądowych przewiduje otwarty dostęp do tego zawodu. Jest to dobra wiadomość, jeśli weźmiemy pod uwagę dynamiczny wzrost liczby kancelarii. W roku 2008 funkcjonowało jedynie 661 podmiotów, obecnie jest ich 1760, a do resortu sprawiedliwości nadal spływają kolejne wnioski. W dalszej części sesji udział wzięli: Karol Rajewski, dyrektor Departamentu Prawnego Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, dr hab. Robert Kulski reprezentujący Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, radca prawny Jacek Siński, partner w Kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak (SK&S) oraz dr Wojciech Wąsowicz, Associated Partner w Kancelarii Noerr Biedecki.

Jerzy Bańka, © Centrum Prawa Bankowego i Informacji (fot. Marzena Stokłosa)

Obrady podsumował wiceprezes ZBP, mec. Jerzy Bańka. – Omawiane zagadnienia stanowić będą cenne źródło inspiracji do naszej pracy, będziemy tę wiedzę przekuwać w czyn – stwierdził.

Zobacz, co działo się w poprzedniej części Kongresu Prawa Bankowego i Informacji.