Czy krajowym bankom opłaca się własna sieć bankomatów?

Raporty

Dr Michał Stefan Zajączkowski podjął się badań nad modelami funkcjonowania bankowej oraz niezależnej sieci bankomatowej.

Dr Michał Stefan Zajączkowski podjął się badań nad modelami funkcjonowania bankowej oraz niezależnej sieci bankomatowej.

Swoją pracę doktorską dr Michał Stefan Zajączkowski obronił w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Napisał ją pod kierunkiem prof. Jacka Grzywacza z Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH. Autor jest absolwentem Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej oraz Kolegium Zarządzania i Finansów SGH.

Poza próbą stworzenia kompleksowego modelu funkcjonowania należącej do banku i niezależnej sieci bankomatowej dr Zajączkowski sprawdził także, co ma wpływ na opłacalność prowadzenia sieci bankomatowej. "Praca doktorska dotycząca obszaru zarządzania sieciami bankomatowymi w Polsce jest jednym z pierwszych opracowań w tej dziedzinie. O ile na temat elektronicznych instrumentów płatniczych oraz samych kart bankowych znaleźć można obszerną i bogatą literaturę naukową, to tematyka związana z bankomatami jest zdecydowanie rzadziej poruszana" - wyjaśnił autor.

Porównanie sieci

Wielkość sieci bankomatowej ma istotny wpływ na jej dochodowość. Przy zbyt małej liczbie bankomatów (a co za tym idzie - liczbie transakcji), wysokie stałe koszty zbudowania sieci nie zostają zrównoważone przez przychody. W praktyce na krajowym rynku istnieją także sieci posiadające mniej urządzeń. W badanym przez autora okresie najmniejszą siecią bankomatową w Polsce była sieć hiszpańskiego banku la Caixa licząca dwa (sic!) bankomaty. Biznesowe uzasadnienie małych sieci wymaga jednak zastosowania projekcji dłuższej niż pięć lat. Dodatkowo polityka prowadzona przez część krajowych banków zakłada posiadanie własnych sieci bankomatów niezależnie od ich zyskowności - jako element marketingowy oraz wyposażenie placówek.

"W badaniu uzyskałem wynik wskazujący, że w przypadku bankomatowych sieci należących do banku inwestycja jest zyskowna przy 400 bankomatach,  a w przypadku sieci niezależnej przy co najmniej 500 bankomatach. Należy jednak pamiętać, że taki wynik został uzyskany przy założeniu konkretnych danych wejściowych na potrzeby badania. Ogólnie jednak sieci bankowe mogą osiągać zyskowność przy niższej liczbie urządzeń niż sieci niezależne" - tłumaczy dr Zajączkowski.

Podobnie jak w przypadku liczby bankomatów także ich jednostkowa transakcyjność jest kluczowym kryterium w ocenie zasadności prowadzenia sieci. Przychód z bankomatu generowany jest praktycznie w całości poprzez transakcje. Dopiero ich pewna liczba pozwala na zrównoważenie kosztów stałych (w skali sieci lub w skali urządzenia). Porównując przypadek sieci bankowych i niezależnych warto także zauważyć, że w przypadku tych pierwszych o wiele łatwiej jest uzyskać pozytywny wynik sieci. Wynika to m.in. z zakładanego braku kosztów lokalizacji, rozliczania transakcji własnych, pozyskania gotówki oraz z oszczędności wynikających z nieangażowania personelu placówek w obsługę transakcji wypłat.

Obliczając opłacalność prowadzenia sieci bankomatów ze względu na liczbę wypłat autor również zaobserwował, że w bankowych sieciach potrzeba mniej wypłat do osiągnięcia zyskowności niż w przypadku sieci niezależnych. W przypadku liczby wypłat potrzeba co najmniej trzech tysięcy wypłat miesięcznie, by inwestycja we własną sieć była zyskowna. W przypadku sieci niezależnej, takich wypłat potrzeba co najmniej 5 tysięcy.

Średnia wartość wypłaty ma również wpływ na wynik finansowy sieci bankomatowej. "Dla sieci niezależnej wypłaty przez klientów środków powyżej pewnej kwoty przestają być opłacalne. "Wynika to z faktu, że opłata interchange otrzymywana przez sieć bankomatową ma zwykle wartość stałą, niezależną od kwoty wypłaty" - wyjaśnia autor badań. Dlatego kilka lat temu Euronet zachęcał klientów do wypłaty niskich kwot prowadzić loterię dla użytkowników bankomatów.

Czy bank zarabia na bankomacie?

Ocena wpływu bankomatów na koszty banku nie jest zaskoczeniem. Jak twierdzi dr Zajączkowski, samo prowadzenie sieci nie było i nie jest dla instytucji bankowych głównym celem biznesowym. W przypadku banków celem instalowania własnych bankomatów jest także ograniczenie kosztów operacyjnych banków, związanych z przeprowadzeniem transakcji gotówkowych. "Można przyjąć, że koszt samej gotówki przeznaczonej na wypłatę w oddziale oraz w bankomacie jest zbliżony. Jednakże transakcje dokonywane w oddziale wymagają wykorzystania personelu, który w tym samym czasie mógłby wykonywać inne czynności (np. sprzedaż usług lub obsługę posprzedażową). W sytuacji rosnących płac oraz malejących kosztów wykorzystania rozwiązań technologicznych, bankomaty okazują się coraz bardziej konkurencyjne. Uzyskane w ten sposób oszczędności można traktować jako alternatywny przychód banków" - wyjaśnia autor badań.

Pierwszy Bankomat w Polsce

Pierwsze takie urządzenie zostało uruchomione w 1987, w siedzibie III Oddziału banku Polska Kasa Opieki, przy ul. Czackiego 21/23 w Warszawie. W 2012 roku liczba bankomatów w Polsce przekroczyła 18 tysięcy.

Bankomaty instalowane są także w celu osiągnięcia przychodów. Dotyczy to przede wszystkim (choć nie tylko) sieci niezależnych. Przychody z obsługi wypłat gotówki i innych transakcji oraz przychody z prezentowania w bankomatach treści reklamowych stanowią podstawę modelu finansowego niezależnych operatorów. W przypadku sieci należących do banków, uzyskiwane przychody są jedynie dodatkowym powodem posiadania własnych bankomatów. Zazwyczaj generują one zbyt mało transakcji, aby utrzymanie sieci własnych urządzeń było biznesowo uzasadnione. Poza tym, banki zazwyczaj nie pobierają opłat od wypłat gotówki od swoich klientów, co powoduje, że transakcje kartami własnymi przynoszą mniejszy przychód niż transakcje kartami innych banków. Jak przypomina dr Michał Zajączkowski, zmiana stawek interchange wprowadzone przez Visa i MasterCard istotnie ograniczyła przychody uzyskiwane z tytułu obsługi transakcji. Wpłynęła także na obniżenie stawek uzyskiwanych w tamach usługi network sharing, które zostały dostosowane do nowych wartości standardowego interchange.

Outsourcing?

Zlecenie przez banki wyspecjalizowanym firmom wybranych funkcji zarządzania bankomatami ma korzystny wpływ na wynik finansowy sieci. Przy czym dr Zajączkowski wskazuje na dwa rodzaje outsourcingu. Jednym z nich jest outsourcing całości sieci bankomatowej, kiedy bank zleca zewnętrznemu dostawcy (może to być zarówno sieć niezależna, jak i inna sieć bankowa) stworzenie i utrzymanie sieci urządzeń. Z kolei inny model dotyczy zlecenia przez banki wyspecjalizowanej firmie wybranych procesów związanych z prowadzeniem własnej sieci bankomatowej. Mogą to być pojedyncze czynności, jak i ich grupy. Bank zlecający pozostaje odpowiedzialny za całość przedsięwzięcia oraz za zarządzanie i koordynowanie prac podwykonawców.

Budowanie odpowiednich kompetencji, systemów informatycznych czy zatrudnianie dodatkowego personelu jest opłacalne, choć dopiero w przypadku większych sieci. Z drugiej strony zawsze należy pamiętać, że oddanie na zewnątrz kontroli nad siecią powoduje powstanie dodatkowego ryzyka. Elementem, który musi być brany pod uwagę w przypadku outsourcingu jest również spełnianie wymagań prawnych i regulacyjnych dotyczących zlecania podmiotom trzecim obsługi przetwarzania transakcji.

Prognozy dla bankomatów

Autor badań pokusił się także o kilka scenariuszy rozwoju sieci bankomatowych w Polsce. Jego zdaniem będziemy świadkami rozwoju nowych usług w bankomatach umożliwiających nowe typy transakcji niefinansowych związanych z obsługą konta oraz kart (np. przelewy z rachunku, uruchamianie pożyczki gotówkowej). Bankomaty będą też coraz częściej wyposażane w funkcję dynamicznej konwersji walut.  Obsługa gotówki i zasileń stanowi jedną z głównych pozycji kosztowych sieci bankomatowych. Dlatego instalowane są już  także bankomaty z funkcją recyklingu, które pozwolą na rzadsze dokonywanie zasilania urządzeń.

Dr Zajączkowski przewiduje też wprowadzenie możliwości surcharge jako dodatkowej opłaty pobieranej przez sieć bankomatową, doliczanej do kwoty transakcji. "Obecnie nie ma takiej możliwości prawnej - ostatnia aktualizacja Ustawy o usługach płatniczych jej nie uwzględnia" - zaznacza. Wprowadzenie surcharge jako dodatkowego źródła przychodów dla sieci znacznie poprawiłoby ich model finansowy, a w średniej i dłuższej perspektywie umożliwiłoby powrót do rocznych przyrostów liczby bankomatów w Polsce na poziomie kilkunastu procent. "Z drugiej strony należy pamiętać, że stosowanie surcharge nie może być powszechne. Powinno ograniczyć się do szczególnych lokalizacji, np. w centrach handlowych, hotelach itp. Dodatkowa opłata przeniesiona na użytkownika bankomatu zniechęca go do korzystania z tego produktu bankowości detalicznej" - zwraca uwagę autor badań. Jego zdaniem będziemy też świadkami postępującej konsolidacji sieci bankomatowych. W przypadku spadku przychodów transakcyjnych, utrzymywanie małych sieci może okazać się niecelowe. Na krajowym rynku głównym beneficjentem procesu konsolidacji jest firma Euronet. Ubocznym skutkiem tego trendu może być jednak spowolnienie przyrostu liczby nowych bankomatów - podczas łączenia sieci dochodzi wręcz do redukcji urządzeń w przypadkach posiadania większej ich liczby w danej lokalizacji.

Udostępnij artykuł: