Czy można otrzymać spółdzielcze mieszkanie po krewnym?

Nieruchomości / Prawo i regulacje / Rynek

Dom i młotek sędziowski
Fot. stock.adobe.com/exclusive-design

Wiele osób zastanawia się, czy można zająć spółdzielcze mieszkanie po krewnym. Wyjaśniamy, w jakich okolicznościach jest to możliwe.

Spółdzielcze lokatorskie prawo do #mieszkania wygasa wraz ze śmiercią jego posiadacza albo na wskutek orzeczenia sądu #MieszkaniaSpółdzielcze

Spółdzielnie mieszkaniowe stopniowo tracą swoje znaczenie. Wynika to między innymi z kurczącego się zasobu lokali, które wspomniane instytucje posiadają na własność. W tym kontekście warto przypomnieć, że na początku bieżącego stulecia polskie spółdzielnie mieszkaniowe posiadały około 3,50 miliona mieszkań. Analogiczny wynik z końca 2018 roku oscylował na poziomie 2,03 miliona. Tym niemniej, nie można lekceważyć ponad dwumilionowej liczby lokali, które wciąż posiadają spółdzielnie. Praktyka pokazuje, że spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu cieszy się dużym zainteresowaniem. Niektóre osoby są zainteresowane również spółdzielczym lokatorskim prawem do mieszkania. W odpowiedzi na pytania internautów wyjaśniamy, czy można zająć spółdzielcze mieszkanie po krewnym i otrzymać spółdzielcze lokatorskie prawo do tego „M”.

Mieszkanie lokatorskie może przejąć krewny…

Pomimo wieloletniej popularności spółdzielni mieszkaniowych i dużej liczby lokali posiadanych przez te instytucje, spora część naszych rodaków nadal nie odróżnia dwóch wariantów użytkowania spółdzielczych „M”. Warto zatem przypomnieć, że członkowie spółdzielni niebędący właścicielami mieszkań, mogą użytkować lokale na podstawie prawa własnościowego oraz lokatorskiego. Pierwsze prawo (spółdzielcze własnościowe) jest bardziej zbliżone do prawa własności lokalu, choć znacząco różni się od niego w pewnych aspektach. Jeżeli natomiast chodzi o spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu, to trzeba stwierdzić, że ze względu na swoją specyfikę jest ono podobne do najmu.  Ustawa z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (Dz.U. 2001 nr 4 poz. 27) jednoznacznie wskazuje, że prawo lokatorskie jest niezbywalne. Oznacza to m.in. brak możliwości sprzedania go albo dziedziczenia.

Czytaj także: Jak odzyskać wkład mieszkaniowy ze spółdzielni i wykorzystać go przy kredycie hipotecznym?

„Obowiązujące przepisy nie wykluczają jednak tego, że lokatorskie, spółdzielcze mieszkanie po krewnym będą mogły zająć osoby bliskie” –  dodaje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Spółdzielcze lokatorskie prawo do mieszkania wygasa wraz ze śmiercią jego posiadacza albo na wskutek orzeczenia sądu. Sąd na wniosek spółdzielni mieszkaniowej może orzec o wygaśnięciu wspomnianego prawa, jeżeli jego obecny posiadacz zalega z opłatami eksploatacyjnymi za co najmniej przez 6 miesięcy lub utrudnia życie swoim sąsiadom (zobacz art. 11 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych).

Czytaj także: Ile mieszkań w Polsce sprzedają spółdzielnie i gminy?

„Warto wiedzieć, że w sytuacji skutkującej wygaśnięciem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu, krewni zmarłego albo osoby usuniętej ze spółdzielni mogą wysuwać pewne roszczenia” – wyjaśnia Leszek Markiewicz.

Wspomniane roszczenia dotyczą ustanowienia spółdzielczego lokatorskiego prawa do mieszkania, które wcześniej zajmował krewny.

„Chęć przejęcia wspomnianego lokalu i jego użytkowania na dotychczasowych zasadach, trzeba pisemnie zgłosić w ciągu roku od wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa, które dotyczyło bliskiej osoby” – komentuje ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl. 

Małżonkowie często mogą uniknąć formalności

Warto dodać, że spółdzielcze mieszkanie po krewnym bez dodatkowych wniosków i formalności przejmie małżonek (wdowiec lub wdowa), który również posiadał spółdzielcze lokatorskie prawo. Trzeba również podkreślić, że według orzeczenia sądu spółdzielcze lokatorskie prawo do „M” (na wskutek złego zachowania lub zaległości) może wygasnąć tylko wobec jednego z małżonków. W takiej sytuacji, drugi małżonek nadal może użytkować zajmowane lokum na podstawie spółdzielczego lokatorskiego prawa (bez dodatkowych formalności).

„W tym kontekście kluczowa będzie decyzja sądu, który może uznać, że drugi małżonek nie jest odpowiedzialny za przewinienia wobec spółdzielni lub sąsiadów” – mówi Leszek Markiewicz.

Nowego lokatora wybiera sąd lub spółdzielnia

Warto nadmienić, że osobą bliską dla byłego spółdzielcy w rozumieniu ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, czyli uprawnioną do przejęcia lokatorskiego mieszkania jest:  zstępny (syn, wnuk, prawnuk), wstępny (ojciec, dziadek, pradziadek), brat lub siostra, dziecko rodzeństwa, mąż, żona, osoba przysposabiająca, osoba przysposobiona lub osoba, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu z byłym członkiem spółdzielni. Jeżeli mieszkaniem lokatorskim będzie zainteresowanych kilka osób, to wyboru lokatora wśród bliskich dokona sąd w postępowaniu nieprocesowym albo sama spółdzielnia.

„Ten drugi wariant jest możliwy jeśli żadna z osób wysuwających roszczenia nie wystąpiła do sądu w terminie przewidzianym przez spółdzielnię” – zaznacza Leszek Markiewicz.

Ważnym argumentem na korzyść osoby chcącej przejąć mieszkanie i otrzymać do niego spółdzielcze lokatorskie prawo, będzie wcześniejsze zamieszkiwanie z byłym spółdzielcą. Leszek Markiewicz podkreśla, że do momentu powzięcia przez spółdzielnię informacji o tym, komu przypadnie spółdzielcze mieszkanie po krewnym, wszystkie osoby zgłaszające roszczenia będą solidarnie ponosić odpowiedzialność za koszty utrzymania „M”.

W ramach podsumowania warto podkreślić, że mimo niezbywalności samego spółdzielczego lokatorskiego prawa do mieszkania, dziedziczeniu na zasadach ogólnych podlega wkład mieszkaniowy. Dziedziczenie wspomnianego wkładu należy odróżnić od uprawnienia do przejęcia lokatorskiego mieszkania. Bliski przejmujący spółdzielcze mieszkanie po krewnym, niekoniecznie musi również mieć prawo do otrzymania wkładu mieszkaniowego w ramach spadku.

„Właśnie dlatego osoba przejmująca lokatorskie „M”, czasem będzie musiała spłacić krewnych, którzy odziedziczyli wkład mieszkaniowy albo uzupełnić wspomniany wkład” –   podsumowuje Leszek Markiewicz.

Udostępnij artykuł: