Czy opozycja zgodzi się na zmianę limitu zadłużenia państwa?

Gospodarka

Sejm, budynek, flaga
Fot. stock.adobe.com /251332629

W tym roku, a najpóźniej w przyszłym dług publiczny przekroczy 60 % PKB. PiS sonduje opozycję w sprawie zmiany zapisanego w Konstytucji limitu zadłużenia.

#WitoldGadomski: Rozsądnym wyjściem byłoby uznanie, że w sytuacji nadzwyczajnej, jaką jest kryzys, spowodowany epidemią, limit długu może zostać zawieszony do czasu zakończenia kryzysu plus 2 lata #Kryzys #Covid @PracodawcyRP @MF_GOV_PL

Według  ministra finansów Tadeusza Kościńskiego konstytucyjny limit zadłużenia – 60 % PKB – jest sztuczną barierą, której finanse publiczne nie potrzebują. „Pracujemy pod stabilizującą regułą wydatkową, która jest kontrolowana przez Komisję Europejską i to powinno być raczej parametrem, jakim jesteśmy ograniczani, niż konstytucyjny limit” – powiedział w wywiadzie prasowym.

Potrzebna zgoda 2/3 posłów

Jego zastępca Piotr Patkowski twierdzi, że Polska ma wystarczającą wiarygodność na rynkach finansowych i dlatego nie potrzebuje konstytucyjnego zapisu, ograniczającego możliwość zadłużania państwa do 60 % PKB.

Zmiana konstytucji wymaga poparcia 2/3 posłów oraz aprobaty Senatu. Rządząca koalicja poparcia takiego nie ma, ale politycy PiS sondują w tej sprawie opozycję.

Czytaj także: Zniesienie konstytucyjnego limitu zadłużenia to kierunek na katastrofę

Limit zadłużenia 80 procent PKB?

Temat konstytucyjnego limitu zadłużenia pojawił się z oczywistego powodu. W tym roku, a najpóźniej w przyszłym dług publiczny przekroczy 60 % PKB, przy czym dług obliczany według metodologii Unii Europejskiej (ESA 2010) będzie co najmniej o 5 pkt proc. wyższy niż państwowy dług publiczny, liczony według metodologii Ministerstwa Finansów. W 2019 roku różnica wynosiła 2,4 pkt proc.

Zwolennikami zniesienia konstytucyjnego limitu długu lub podniesienia go do poziomu 80 % są też niektórzy niezależni ekonomiści. W lipcu ekonomiści z think tanku Instrat w liście otwartym napisali, że arbitralnie ustanowiony w konstytucji  próg zadłużenia stał się barierą rozwojową.

Argumentują tym, że niskie, bliskie zera stopy procentowe są okazją do zaciągania przez państwo długu, który powinien finansować infrastrukturę, politykę mieszkaniową, czy transformację energetyczną.

Według Instrat podniesienie limitu długu do 80 % może być alternatywą wobec coraz bardziej nieprzejrzystych praktyk rządu, który finansuje  część wydatków poza budżetem.

Limit długu i wiarygodność finansowa

Zdecydowanym obrońcą konstytucyjnego limitu zadłużenia jest dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP i wieloletni dyrektor  Departamentu Polityki Makroekonomicznej MF.

Wskazuje on, że z punktu widzenia ekonomii instytucjonalnej reguły fiskalne to niezmiernie ważne instytucje, które chronią finanse publiczne przed rozdrapaniem przez polityków. Stabilizująca reguła wydatkowa nie może zastąpić konstytucyjnego limitu, gdyż rząd ma możliwość jej zmieniania (i to czyni), a jej celem jest właśnie utrzymanie długu poniżej limitu.

Polska wiarygodność na rynkach finansowych wynika z tego, że limit długu zmuszał kolejne rządy do oszczędnej polityki fiskalnej.  

Jest jednak faktem, że wkrótce dług przekroczy konstytucyjny limit i będzie to problemem nie tylko rządu, który by nie złamać konstytucji może po raz kolejny zmienić definicję długu.

Rozsądnym wyjściem byłoby uznanie, że w sytuacji nadzwyczajnej, jaką jest kryzys, spowodowany epidemią, limit długu może zostać zawieszony na określony czas – na przykład do czasu zakończenia kryzysu plus 2 lata.

Rozwiązanie takie, któremu powinno towarzyszyć ujednolicenie polskiej i unijnej definicji długu, wymagałoby konsensusu, umożliwiającego wprowadzenie do Konstytucji poprawki. To może być jednak trudne.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: