Czy Polsce grozi deflacja?

Finanse i gospodarka

W kontekście ostatnich danych na temat inflacji rodzi się pytanie, czy Polsce grozi deflacja. To pytanie w pełni uzasadnione. Kwietniowy wzrost inflacji o 0,3% r/r sugeruje, że w wakacje, które z reguły są okresem deflacyjnym, możemy zejść nawet do poziomów ujemnych. Potwierdza to analiza składowych inflacji. Ceny paliw, energii i żywności są stosunkowo niskie, a najbliższego ich wzrostu - przede wszystkim w odniesieniu do żywności - można się spodziewać dopiero na jesieni. Na koniec tego roku inflacja może się znajdować poniżej 1%.

W kontekście ostatnich danych na temat inflacji rodzi się pytanie, czy Polsce grozi deflacja. To pytanie w pełni uzasadnione. Kwietniowy wzrost inflacji o 0,3% r/r sugeruje, że w wakacje, które z reguły są okresem deflacyjnym, możemy zejść nawet do poziomów ujemnych. Potwierdza to analiza składowych inflacji. Ceny paliw, energii i żywności są stosunkowo niskie, a najbliższego ich wzrostu - przede wszystkim w odniesieniu do żywności - można się spodziewać dopiero na jesieni. Na koniec tego roku inflacja może się znajdować poniżej 1%.

Czy zasadne byłoby zatem stwierdzenie, że Polska znajduje się w bezinflacyjnej fazie wzrostu gospodarczego?

To trudne pytanie, ponieważ odpowiedź na nie poznamy dopiero post factum. Nie ulega jednak wątpliwości, że wzrost gospodarczy w Polsce ma się dobrze. Odczyt 3,5% r/r w I kwartale 2014 r. to wynik więcej niż satysfakcjonujący. Bardzo dobrze prezentuje się też porównanie I kwartału 2014 r. z IV kwartałem 2013 r. Nawet biorąc pod uwagę, że GUS dokonał pewnych korekt danych za 2013 r., to wzrost kwartał do kwartału o 1,1% jest imponujący - najwyższy od kilku kwartałów. Gdyby to tempo się utrzymało, to na koniec 2014 r. moglibyśmy liczyć nawet na więcej niż 3,5-procentowy wzrost PKB.

Wracając jeszcze do inflacji - czy gdyby spadła do niskich poziomów, byłoby to wsparcie dla rynku obligacji?

Jeśli taki scenariusz się zrealizuje, presja na Radę Polityki Pieniężnej będzie ogromna i ponownie możemy być świadkami dyskusji o obniżkach stóp procentowych. W takim środowisku rentowności polskich obligacji mogą jeszcze spadać. Jednak jak już niejednokrotnie podkreślałem, byłoby to balansowanie na granicy przegrzania rynku.

A złoty? W jakiej kondycji jest polska waluta?

Przez długi czas polski złoty był niedowartościowany w relacji do węgierskiego forinta i czeskiej korony. Obecnie efektywny kurs walutowy wyraźnie pokazuje, że przez ostatnie dwa miesiące złoty umocnił się na tle walut z koszyka. Jedynie rosyjski rubel pozostaje silniejszy od polskiej waluty.

Czy umocnienie złotego to dobry sygnał?

To zależy, z jakiego poziomu patrzymy. Dla wyjeżdżających na wakacje to dobra informacja. Jednak dla przedsiębiorstw eksportujących towary oznacza to mniejszą marżę i niższy zarobek. Ostatnio to te właśnie przedsiębiorstwa uratowały polską gospodarkę. Dlatego dla wzrostu gospodarczego w Polsce lepiej by było, aby złoty się nie umacniał.

Na koniec przejdźmy jeszcze do najważniejszych przetargów. W minionym tygodniu Bank Gospodarstwa Krajowego sprzedał obligacje na rzecz Krajowego Funduszu Drogowego. Czy te papiery cieszyły się zainteresowaniem?

Zainteresowanie ze strony kupujących było umiarkowane, mimo że BGK sprzedał 10-letnie obligacje drogowe po raz pierwszy od dwóch lat. Inwestorom sprzedano papiery o wartości ponad 1,2 mld zł, przy czym oferta wynosiła od 1 do 2 mld zł. Relatywnie niewielki popyt był spowodowany m.in. przeciętną rentownością w relacji do stosunkowo niskiej płynności tych papierów.

Dariusz Lasek,
Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Udostępnij artykuł: