Czy polskie lasy są warte 500 mld złotych, a może 350 mld dolarów?

Blogi / Czysty zysk / Jan Cipiur

Jan Cipiur
Jan Cipiur Fot. Autor

Sezon grzybowy za pasem, więc kilka akapitów o lasach. Pokrywają 30 proc. lądów i mają swoją wartość, w skali globalnej wręcz nie do ogarnięcia, przy czym oczywiście nie grzyby, czy jagody, albo miody pszczół dzikich o niej stanowią, a nawet nie drzewa w drewno zamieniane.

#JanCipiur: Co należałoby robić? W największym skrócie, odnawiać i sadzić nowe lasy z myślą o klimacie i drewnie @klimatyczna @LPanstwowe @BCG

Liczykrupy z Boston Consulting Group (BCG) siadły przy liczydłach i oszacowały, że dzisiejsza wartość wszystkich lasów świata zajmujących prawie 4 mld hektarów to maksymalnie 150 bilionów (150 000 miliardów), a w najbardziej oszczędnym rachunku przynajmniej 50 bilionów dolarów.

Bezcenne pochłanianie CO2

Cztery miliardy hektarów to 40 mln km2, czyli powierzchnia USA razy cztery. 150 bilionów to inaczej jeden rok plus prawie trzy kwartały światowej produkcji wszystkiego mierzonej globalnym PKB, albo prawie dwa razy więcej niż kapitalizacja wszystkich giełdowych spółek świata, która wynosi obecnie ok. 74 biliony dolarów.

Jednak aż od 65 proc. do 90 proc. wartości lasów to ich właściwość dla ogółu niedostrzegalna, więc niematerialna, choć w istocie dla życia kluczowa, ponieważ klimatyczna.

Najcenniejsza ma być bowiem ich zdolność do absorbowania dwutlenku węgla spowijającego ziemię coraz gęstszym płaszczem. W cenniejszej od złota opozycji do absorpcji jest produkcja tlenu, a w uzupełnieniu regulacja temperatury (w lasach jest chłodniej) oraz parowania.

Wartość handlowa, środowiskowa i społeczna

Kolejna składowa to wartość handlowa na którą składa się w lwiej części wartość drewna. Jej udział wynosi od 5 do 20 procent. Najwięcej komercyjnych korzyści z lasu ciągną północne rejony Ziemi, gdzie warunki sprzyjają wegetacji drzew najlepszych na cele przemysłowe.

I jeszcze wartość środowiskowa, a także społeczna. Przejawem pierwszej jest pochłanianie przez drzewa szkodliwych cząsteczek, ochrona gleb przez erozją, skał przed osuwaniem, wybrzeży porośniętych namorzynami przed sił fal morskich, ale przede wszystkim lasy to niezliczona liczba gatunków fauny i drobniejszej flory.

Wartość społeczna to możliwość mieszkania i pracy w lesie dla 200 milionów ludzi oraz dla prawie 13 milionów zatrudnionych w przemyśle drzewnym. Dochodzi do tego wartość rekreacyjna i emocjonalna, związana choćby ze spacerami grzybiarzy lub obserwatorów ptaków. Półgębkiem, bo są dziś po obstrzałem, można też wspomnieć o myśliwych.

A polskie lasy?

Gdyby uznać, ze prosta proporcja nie wykrzywia zbytnio kalkulacji, to polskie lasy o łącznej powierzchni ok. 9,4 mln ha miałyby wartość ok. 350 mld dolarów, przy czym wartość pomniejszona o zdolność do pochłaniania CO2 i produkcji tlenu, czyli głównie wartość drewna, to od 35 mld dolarów do nieco ponad 122 mld dolarów.

Przyda się rachunek kontrolny. Średnia zasobność polskich lasów to wg Lasów Państwowych269 m3 drewna do pozyskania z jednego hektara. GUS podaje, że średnia cena drewna wyniosła w 2019 r. ok. 194 zł/m3.

Wynik z przemnożeniu trzech wielkości to prawie 500 mld zł, gdyby wyciąć polski las do gołego. Szacunki BCG znajdują więc zgrubne potwierdzenie w przeliczeniach dotyczących Polski.

Co robić?

Lasy są w wielkim niebezpieczeństwie. Najgroźniejsza w skutkach jest wycinka w celu pozyskiwania nowych pastwisk i ziem uprawnych oraz kurczenie się powierzchni zalesionych w wyniku rosnących temperatur.

Badacze z BCG sądzą, że tylko te dwie przyczyny odpowiedzą za 70 proc. wielkich strat w globalnym drzewostanie, które mogą nastąpić do 2050 r., jeśli im świat nie zapobiegnie.

Stawka jest wielka, bo przez 30 lat, przy braku przeciw reakcji, lasy mogą stracić nawet 30 procent swej obecnej wartości.

Z powodu postępującej deforestracji (wylesiania) oraz naturalnych procesów gnicia, dżungle, puszcze, lasy i zagajniki świata emitują obecnie więcej CO2 niż go pochłaniają.

Co należałoby robić? W największym skrócie, odnawiać i sadzić nowe lasy z myślą o klimacie i drewnie. Mądrze zalesić należałoby obszar większy nawet od Australii.

Ponadto, zmieniać rolnictwo na mniej agresywne wobec środowiska, zmniejszać konsumpcję mięsa (wycinka pod pastwiska i uprawy na pasze oraz ogromne ilości metanu wydzielanego przez zwierzęta hodowlane), intensywniej odzyskiwać drewno poprzez recykling, no i hamowanie wzrostu ciepłoty na Ziemi poprzez ograniczanie spalania paliw kopalnych.

Gdyby te działania zostały podjęte na istotną skalę, to natężenie nieuniknionych niestety strat w światowym zasobie leśnym można byłoby zmniejszyć nawet do 10 proc. W takim scenariuszu, w 2050 roku lasy byłyby warte w dzisiejszym pieniądzu nawet 135 bilionów dolarów.

Warto mieć te rachunki na uwadze, bo bez lasów długo już nie pożyjemy na tym świecie. Niechby pamiętały o tym nasze Lasy Państwowe, którym głównie złote zarabiane na drewnie zdają się błyskać w oczach

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: