Czy posiadacze kredytów konsumenckich będą objęci taką samą ochroną w całej Unii Europejskiej?

Finanse osobiste / Multimedia

Czy powstanie jeden rynek kredytów konsumenckich w całej Unii Europejskiej, gdzie banki i firmy pożyczkowe będą funkcjonować według tych samych reguł, a konsument będzie wszędzie chroniony w ten sam sposób, mówił podczas Lendtech Congress prof. dr hab. Artur Nowak-Far, ze Szkoły Głównej Handlowej.

Artur Nowak-Far: #KomisjaEuropejska może do końca roku przedstawić wniosek konkretnych zmian dyrektywy o kredycie konsumenckim @PZIP_PL

Robert Lidke: W Unii Europejskiej trwają prace nad zmianą przepisów dotyczących kredytu konsumenckiego. Takich kredytów udzielają firmy pożyczkowe i banki. Co się może zmienić w naszym kraju w związku z tymi pracami?

Prof. Artur Nowak-Far: Może się wiele zmienić dlatego, że cała ta ewentualna reforma, zmierza do tego, aby zapewnić przede wszystkim wyższy standard ochrony konsumentów niż ma to miejsce teraz. Oraz uczciwe zasady konkurencji na rynku wewnętrznym Unii Europejskiej pomiędzy firmami, które udzielają kredytu konsumenckiego. To są dwa zasadnicze kierunki działania.

Dodatkowo jeszcze jest trzeci kierunek, bardzo ważny, a mianowicie polega on na tym, że najprawdopodobniej zostaną przyjęte reguły, które dostosują obecne prawodawstwo do zmian technologicznych, które występują na styku kredytobiorców i kredytodawców.  Wynika to stąd, że w coraz większym stopniu instytucje, które udzielają kredytów konsumenckich mają po drugiej stronie osobę, która korzysta z nowych technologii cyfrowych. Z tableta, ze smartfona,  i w ten sposób chce nawiązać relacje kontraktowe.

Czy to oznacza, że w całej Unii Europejskiej będą te same zasady i na tych samych zasadach będzie chroniony konsument, i na tych samych zasadach będzie uregulowana działalność firm pożyczkowych i banków w zakresie  kredytu konsumenckiego?

‒ Wydaje mi się, że dokładnie o to chodzi. A dlatego mówię, „wydaje mi się”, że pierwotna dyrektywa o kredycie konsumenckim, z którą mamy do czynienia teraz, przed reformą ‒ też miała być dyrektywą pełnej harmonizacji, czyli od A do Z w zasadzie określać warunki konkurencji, i wtedy byłyby one uczciwe z punktu widzenia funkcjonowania na całym rynku wewnętrznym Unii Europejskiej. Ale to się nie udało.

I teraz należałoby potraktować tę reformę, której się spodziewamy, jako nowy krok do tego, żeby osiągnąć ten rezultat.

Nie udało się dlatego, że zostawiono część regulacji, część przepisów w gestii poszczególnych państw?

‒ Tak, dokładnie. I okazało się, że tej swobody regulacyjnej jest za dużo. Na tyle dużo, ze nie powstał jednolity, wewnętrzny rynek unijny kredytu konsumenckiego, tylko rynek raczej sfragmentyzowany.

Załóżmy, że te przepisy weszłyby w życie tak, jak to sobie wyobrażamy. Obowiązują na całym obszarze UE. Co to oznacza dla konsumenta i co to oznacza dla firmy pożyczkowej, dla banków?

‒ Zwłaszcza w kontekście nowych technologii, gdzie mamy już w tej chwili łatwość komunikowania w innych językach, gdzie koszt tłumaczenia nie jest taki duży. Mamy do czynienia z taką sytuacją, gdzie przestaje to być barierą. I wymóg regulacyjny byłby spełniony, który np. mówiłby o tym, że należy określone informacje podawać klientowi w fazie reklamowania produktu, w fazie przedkontraktowej i również już w kontekście zawieranej umowy. W efekcie kredyt konsumencki będzie najprawdopodobniej wszędzie zawierany na bardzo podobnych warunkach.

Wyobraźmy sobie, że Polak chciałby wziąć kredyt konsumencki od instytucji, która działa w Hiszpanii, albo Hiszpana, który chciałby wziąć kredyt konsumencki od firmy działającej w Polsce czy w Czechach. W tej chwili raczej takiej możliwości nie ma, z wielu powodów. Także dltego, że technologia jest niedostosowana.

I jeżeli mówimy np. o wymogu informacyjnym, to mamy tutaj do czynienia z prostą barierą językową.

Czyli jako Polak będę mógł pożyczać pieniądze w dowolnym kraju UE, od firmy, która zaproponuje mi najlepsze warunki, i wszędzie będę tak samo chroniony?

‒ Dokładnie tak. Ten drugi aspekt jest tutaj najważniejszy, bo ten pierwszy w zasadzie istnieje teraz. To znaczy, że Polak może wziąć kredyt konsumencki od instytucji francuskiej, na warunkach, które panują we Francji, nie ma tutaj żadnych szczególnych problemów.

Problem pojawia się natomiast w kontekście ochrony konsumenta, że teoretycznie mam prawo, ale jeśli powiem, że ja nie rozumiem tych informacji, które do mnie docierają, po francusku, to ta instytucja francuska, kierując się zasadą ostrożności nie powinna dać mi tego kredytu.

Jak Pan sądzi, kiedy te nowe przepisy mogłyby się pojawić, zacząć działać?

‒ Raczej w dłuższej perspektywie czasowej. Chociaż muszę powiedzieć, że plan legislacyjny Komisji jest taki, że propozycje legislacyjne powinny się pojawić już pod koniec roku. Dlatego, że to znajduje się w planie legislacyjnym Komisji Europejskiej w 2020 roku.

Innymi słowy, Komisja może do końca roku – jeżeli spełni swój plan ‒ przedstawić wniosek konkretnych zmian dyrektywy o kredycie konsumenckim.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: