Czy samorząd ma zobowiązania wobec prywatnych deweloperów?

Inwestycje / Multimedia / Nieruchomości

Kazimierz Kirejczyk, wiceprezes JLL,
Fot. aleBank.pl

Dlaczego ciągle istotnym problemem rynku mieszkaniowego jest pozyskiwanie nowych gruntów pod budownictwo ‒ mówił podczas Kongresu Finansowania Nieruchomości Mieszkaniowych Kazimierz Kirejczyk, wiceprezes Zarządu JLL w Polsce, w rozmowie z portalem aleBank.pl.

#KazimierzKirejczyk: Rolą samorządu jest przygotowywanie gruntów pod nowe budownictwo mieszkaniowe, nie tylko realizowane przez samorząd, ale zwłaszcza przez prywatnych deweloperów #KFNM #MieszkaniePlus #RynekMieszkaniowy @JLLPoland @PZFD_

Maciej Małek: Sytuacja w aglomeracjach miejskich jest zróżnicowana, jeśli chodzi o możliwości pozyskiwania  terenów inwestycyjnych. Jak należałoby w kontekście tego wyzwania ułożyć relacje pomiędzy samorządem, a deweloperami?

Kazimierz Kirejczyk: Sprawą fundamentalną jest to, ile w wielkich aglomeracjach mieszka ludzi. Najprawdopodobniej, i to pokazują np. najnowsze badania Urzędu Miasta Warszawy, ok. 200 – 300 tys. mieszkańców-użytkowników mieszkań w ogóle nie jest ukazanych w oficjalnych statystykach.

To bardzo silnie wpływa na popyt i to powoduje, że mieszkania dobrze się sprzedają.

Problem z gruntami wynika m.in. z tego braku zrozumienia, że rolą samorządu jest przygotowywanie gruntów pod nowe budownictwo mieszkaniowe. Nie tylko pod budownictwo realizowane przez samorząd, ale zwłaszcza przez prywatnych deweloperów.

Co w takim razie z terenami postindustrialnymi, które mają na ogół ten atut, że pod ziemią jest użyteczna infrastruktura?

Wiele projektów, jest obecnie realizowanych właśnie na takich terenach postindustrialnych. Ale to uzbrojenie, które tam się znajduje, z reguły trzeba zupełnie przebudować, zrobić na nowo.

Przebudowy wymagają także ulice, układ komunikacyjny,  czyli potrzeba sporo wysiłku inwestycyjnego ze strony miasta również, żeby tego typu grunty zostały uruchomione.

Czy nie grozi nam jednak kolejna bańka spekulacyjna?

‒ Mieliśmy w trakcie Kongresu szereg analiz i wypowiedzi potwierdzających, że jesteśmy wciąż bardzo daleko, jeśli chodzi o poziom cen mieszkań, z uwzględnieniem realnego poziomu po odjęciu inflacji od tego, z czym mieliśmy do czynienia w okresie bańki w 2007 i na początku 2008 roku.

Ponieważ wszystko wskazuje na to, że popyt będzie stopniowo malał, zarówno ze względu na rosnące ceny, jak i ze względu na spowolnienie gospodarcze, pewne zmniejszenie popytu na pracę i nie sadzę, żeby groziło nam w najbliższym czasie zjawisko bańki cenowej.

Jest regułą, że budownictwo jest motorem zamachowym gospodarki. Co trzeba więc zrobić, żeby złagodzić skutki prognozowanego spowolnienia?

‒ Typowym rozwiązaniem, w wielu krajach, w sytuacji spowolnienia gospodarczego były programy publiczne. To znaczy wtedy, kiedy zaczyna się sprzedawać mniej mieszkań prywatnych, własnościowych, to wtedy pojawiają się środki publiczne, żeby budować mieszkania o charakterze dostępnym.

I ten program teoretycznie w Polsce istnieje. To jest Program Mieszkanie plus. W praktyce wciąż jeszcze czekamy, że ten Program rzeczywiście ruszy z właściwą skalą, zwłaszcza w największych aglomeracjach, gdzie napięcia i potrzeby mieszkaniowe są największe.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: